WORD: Rusza kolejny proces w sprawie afery łapówkarskiej

(mw)
Fot. Archiwum
Dziś przed białostockim sądem rejonowym staną ponownie egzaminatorzy i instruktor jazdy. Sąd uchylił wobec nich wyroki skazujące i proces piątki oskarżonych zacznie się dziś od początku.

- Sąd nie ma żadnych wątpliwości, że doszło do przekazania łapówki. Potwierdzają to również zeznania świadków. Dlatego sąd okręgowy uznaje wyrok sądu rejonowego za słuszny i podtrzymuje go - uzasadniała sędzia.

Ale wyrok sądu niższej instancji został podtrzymany tylko dla jednego z sześciu oskarżonych. To było w grudniu ubiegłego roku. Pozostała piątka - czterech egzaminatorów i instruktor szkoły jazdy, dziś ponownie staną przed wymiarem sprawiedliwości.

Przypomnijmy. Na ławie oskarżenia zasiadali egzaminatorzy, instruktorzy, kursanci, właściciele szkół jazdy, lekarka.

Prokuratura ustaliła, że w białostockim WORD korupcja kwitła w latach 2003-2005. Oskarżonych było ponad 30 osób.

Układ był prosty. Egzaminatorzy znali najczęściej kierowników szkół jazdy i to oni przekazywali dane osób, które mają zdać egzamin. Przeważnie wręczali karteczki z nazwiskami. Taka "polecona" osoba dawała pieniądze pracownikowi szkoły jazdy. A on, po zdanym egzaminie, część z nich przekazywał egzaminatorowi.

Większość oskarżonych osób wcześniej przyznała się do winy i poddała karze.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kubuś Puchatek
Mnie zastanawia coś zupełnie innego. Jeżeli po kursie trzeba podchodzić kilka, kilkanaście razy do egzaminu, to może pod lupę należałoby wziąć takiego instruktora, wszak nauka jazdy, to egzamin praktyczny, czyli nie da się ściągnąć, czy oszukać, dlaczego całą winę ponosi kursant i słono płaci. Może, gdyby taki instruktor musiał przechodzić co jakiś czas weryfikację, lub w przypadku dużej ilości oblanych egzaminów, musiał sam je ponownie zdawać, to może i zacząłby patrzeć na rączki egzaminatora ???
G
Gość
Co do pytań, to uważam, że powinno być ich więcej, żeby nie można było na pamięć się tego wyuczyć. Wywaliłbym też takie beznadziejne pytania: "ile wynosi droga hamowania przy prędkości xx na nawierzchni ...", bo jest niezbyt przydatne, wystarczy wiedza, żeby czym większa prędkość, tym dłuższa droga. Dziwią mnie ludzie, którzy po 100 razy podchodzą do teoretycznego, wystarczy nad tym spędzić troszkę czasu i nie na pamięć, tylko na logikę (oprócz kilku pytań, które tylko na pamięć można się nauczyć).
Jeśli chodzi o jazdę, to jest tak, że egzaminatorzy patrzą się na ciebie jak "byk na rzeźnika" co najmniej. Mili to być nie muszą, ale też nie muszą być tak wredni i czekać tylko na jakiś błąd. Ja zdałem za 3-cim razem, bez załatwiania oczywiście. Zdałbym za pierwszym gdyby nie wredne zachowanie egzaminatora przez które nie włączyłem dwa razy kierunku, sam nawet nie wiem czy tak było, bo kłótnia i tak by nic nie dała, uwierzyłem mu na słowo. Dopiero trzeci egzaminator był w miarę obiektywny, choć z początku na takiego nie wyglądał, przyczepił się, że na łuczku o kilka cm wystaje samochód, ale po poprawce już było ok.
w
waski
CYTAT(Opcja Społeczna @ 25.03.2009, 08:40)
A jakie beznadziejne są pytania testowe na egzaminie. To po prostu kpina ze młodzi ludzie zamiast myśleć muszą uczyć się zgadywanki zamiast coś konkretnego.500 pytań potem 3000 tysiąca i głupie punkty na prawo jazdy.Ja proponuje od razu przyznawać po 24 punkty za stłuczkę i już.
Zła jazda przed pasami dla pieszych i mandat na pustych pasach to paranoja a policjant ma awans w pracy za to ze ich jest dwu w samochodzie jako świadków .Pojeździcie zobaczycie,Te Unijne przepisy to paranoja ,ja sie nie dziwie sie nikt nie może zdać prawa jazdy.powinny być tylko znaki drogowe i jazda na egzaminie nic więcej reszta to bzdury, Punkty mogą zostać ale muszą być uznaniowe to znaczy można przyznawać od do je a nie np.9 albo od razu 10 albo łączyć je i od razu jest 18 jak u mnie było.

człowieku, czy ty jesteś trzeźwy, bo strasznie bredzisz. Język Polski chyba nie jest twoim ojczystym językiem
w
w
CYTAT(Zyta @ 25.03.2009, 08:26)
Korupcja kwitła jak sie patrzy. Egzaminatorzy tak przeprowadzali egzaminy, że ci co zdawali go to zdawali po 9 razie. Od razu widać jak ci egzaminatorzy działali, zapewne z kieszeni kasa się wysypywała. Niech teraz odpowiedza przed sądem jacy to chciwi byli na kasę i gnębili tych co
zdawali egzamin.


I kwitnie! Przecież rozprowadzający musi działać !!!
G
Gosc
CYTAT(kejcik @ 25.03.2009, 09:30)
Uczyłam sie jazdy w zeszłym roku, zdecydowałam sie na szkołe za namową znajomej..ze niby tak dobrze uczą, co sie okazało, instruktor na którego trafiłam opowiadał historie swojego zycia, przeklinał okropnie i na kazdych zajęciach gdy miałam 2h jazdy a nie 1h wyznaczał trase w str swojego domu, bo musiał cos wziąść bo zapomniał rano, albo skorzystac z toalety itd, jak i rowniez czeste trasy przy WORDzie były przystankiem dla niegop na kawe.. :|, kiedy ja potrzebowałam pilnie coś gdzies załatwić czy skorzystać z toalety nawet był wielki bunt i fochy.
Gdzie i jakie są światła i tak samo z tym co jest pod maską też mnie wogole nie uczył, bo zawsze powtarzał ze bedzie na to czas, kiedy zapisałam sie na egzamin i miałam do wyezdzenia 5h nie moglam sie do niego dodzwonic by ustalić jazdy, dlaczego?? poniewaz sie zwolnił :| nikt nawet nie raczył powiadomić ze taki fakt nastąpił.
Co do jazdy egzaminacyjnej uffff. zdałam za 3 razem... Za 1 trafiłam na bardzo nie miłą panią, nie dosc ze stres trzymał mnie to jeszcze jechał z nami gość który przyuczał sie na instruktora, nikt nawet mnie nie zapytał czy wyrazam zgode na to, pani była okropnie nieprzyjemna.
2 jazda, trafiłam na super egzaminatora, miły, usmiechniety-widac ze koles lubi to co robi i nie traktuje osob zdających jak nie wiadomo co.
za 3 razem stresu jako takiego nie było, ale egzaminator podobny to 1 sytuacji, jeszcze jak przyjechalismy do WORDu to siedział i dziwnie sia na mnie patrzył, a jak zapytałam czy zdałam to powiedział " niech Pani bedzie , egzamin pozytywnie zaliczony". Po wyjsciu z auta jeszcze przez min 10 min rozmawiał ze mna...wydawało mi sie ze na cos czekał, ale moge sie mylić.
Także są egzaminatorzy i egzaminatorzy. Jedni czekają ale nie wiedzą jak to powiedzieć a drudzy wykonują swoją prace
k
kejcik
Uczyłam sie jazdy w zeszłym roku, zdecydowałam sie na szkołe za namową znajomej..ze niby tak dobrze uczą, co sie okazało, instruktor na którego trafiłam opowiadał historie swojego zycia, przeklinał okropnie i na kazdych zajęciach gdy miałam 2h jazdy a nie 1h wyznaczał trase w str swojego domu, bo musiał cos wziąść bo zapomniał rano, albo skorzystac z toalety itd, jak i rowniez czeste trasy przy WORDzie były przystankiem dla niegop na kawe.. :|, kiedy ja potrzebowałam pilnie coś gdzies załatwić czy skorzystać z toalety nawet był wielki bunt i fochy.
Gdzie i jakie są światła i tak samo z tym co jest pod maską też mnie wogole nie uczył, bo zawsze powtarzał ze bedzie na to czas, kiedy zapisałam sie na egzamin i miałam do wyezdzenia 5h nie moglam sie do niego dodzwonic by ustalić jazdy, dlaczego?? poniewaz sie zwolnił :| nikt nawet nie raczył powiadomić ze taki fakt nastąpił.
Co do jazdy egzaminacyjnej uffff. zdałam za 3 razem... Za 1 trafiłam na bardzo nie miłą panią, nie dosc ze stres trzymał mnie to jeszcze jechał z nami gość który przyuczał sie na instruktora, nikt nawet mnie nie zapytał czy wyrazam zgode na to, pani była okropnie nieprzyjemna.
2 jazda, trafiłam na super egzaminatora, miły, usmiechniety-widac ze koles lubi to co robi i nie traktuje osob zdających jak nie wiadomo co.
za 3 razem stresu jako takiego nie było, ale egzaminator podobny to 1 sytuacji, jeszcze jak przyjechalismy do WORDu to siedział i dziwnie sia na mnie patrzył, a jak zapytałam czy zdałam to powiedział " niech Pani bedzie , egzamin pozytywnie zaliczony". Po wyjsciu z auta jeszcze przez min 10 min rozmawiał ze mna...wydawało mi sie ze na cos czekał, ale moge sie mylić.
Także są egzaminatorzy i egzaminatorzy. Jedni czekają ale nie wiedzą jak to powiedzieć a drudzy wykonują swoją prace
O
Opcja Społeczna
A jakie beznadziejne są pytania testowe na egzaminie. To po prostu kpina ze młodzi ludzie zamiast myśleć muszą uczyć się zgadywanki zamiast coś konkretnego.500 pytań potem 3000 tysiąca i głupie punkty na prawo jazdy.Ja proponuje od razu przyznawać po 24 punkty za stłuczkę i już.
Zła jazda przed pasami dla pieszych i mandat na pustych pasach to paranoja a policjant ma awans w pracy za to ze ich jest dwu w samochodzie jako świadków .Pojeździcie zobaczycie,Te Unijne przepisy to paranoja ,ja sie nie dziwie sie nikt nie może zdać prawa jazdy.powinny być tylko znaki drogowe i jazda na egzaminie nic więcej reszta to bzdury, Punkty mogą zostać ale muszą być uznaniowe to znaczy można przyznawać od do je a nie np.9 albo od razu 10 albo łączyć je i od razu jest 18 jak u mnie było.
Z
Zyta
Korupcja kwitła jak sie patrzy. Egzaminatorzy tak przeprowadzali egzaminy, że ci co zdawali go to zdawali po 9 razie. Od razu widać jak ci egzaminatorzy działali, zapewne z kieszeni kasa się wysypywała. Niech teraz odpowiedza przed sądem jacy to chciwi byli na kasę i gnębili tych co
zdawali egzamin.
Dodaj ogłoszenie