Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wojciech Strzałkowski: Chcę się czuć pomocny i potrzebny. Wszystkim staram się poświęcać czas

Adam Jakuć
Adam Jakuć
Wojciech Strzałkowski jest przewodniczącym rady nadzorczej Sportowej Spółka Akcyjnej Jagiellonia Białystok. W tym roku mija 20 lat, odkąd został akcjonariuszem tej spółki.
Wojciech Strzałkowski jest przewodniczącym rady nadzorczej Sportowej Spółka Akcyjnej Jagiellonia Białystok. W tym roku mija 20 lat, odkąd został akcjonariuszem tej spółki. Wojciech Wojtkielewicz
Wojciech Strzałkowski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsiębiorców i społeczników w województwie podlaskim. Jego droga od ponad 30 lat wiedzie przez handel, usługi i produkcję. Działa w organizacjach sportowych, biznesowych, naukowych i patriotycznych. Wciąż się rozwija, dokształca i szuka nowych pomysłów. Opowiada o 20 latach współprowadzenia klubu Jagiellonia, planach rozwoju fabryki sklejek Biaform. Zdradza nam, jak wychowuje następcę, co robi w wolnym czasie i jaką ma receptę na biznes.

W tym roku mija 20 lat, odkąd zainwestował pan w Jagiellonię i został współwłaścicielem klubu. Opłaciło się?
Chciałbym zwrócić uwagę na stwierdzenie “zainwestował”. W sensie formalnym jest ono poprawne. Inwestycja to jest takie działanie, od którego oczekuje się zwrotu. W przypadku Jagiellonii Białystok nie można jednak mówić o oczekiwaniu zwrotu. Bo akcjonariusze w statucie zrzekli się dywidendy, czyli jeśli pojawił się zysk, a takie lata oczywiście zdarzały się, to wówczas nie mieli prawa wypłacić sobie dywidendy.

Warto było?
Warto było dlatego, że pracowałem i dalej pracuję z bardzo interesującymi ludźmi. Do Jagiellonii razem ze wspólnikami przyszliśmy w 2003 roku, żeby pomóc klubowi. I udało się to zrobić. Oczywiście, był szereg różnych trudności i zawirowań. Jednak różnica pomiędzy tym, co było, a co mamy dzisiaj, jest kolosalna! 20 lat temu graliśmy na obskurnym stadionie, nie mieliśmy tez ośrodka treningowego ani nowoczesnej akademii. Dziś to wszystko już jest. To były dobre 20 lat dla Jagiellonii.

Które osiągnięcia klubu przyniosły panu największą satysfakcję?
Oczywiście, sukcesy sportowe, a wśród nich zdobyty w 2010 roku Puchar Polski, a potem Superpuchar. Zdobyliśmy także dwa wicemistrzostwa Polski, co potem przełożyło się na występy w rozgrywkach międzynarodowych. To było czymś wyjątkowym zarówno dla mnie osobiście, jak i dla wielu moich kolegów wspólników. Wcześniej, w całym poprzednim stuleciu nigdy Jagiellonia nie występowała w rozgrywkach europejskich. To było naprawdę niesamowite, kiedy jeździliśmy za naszym klubem do Portugalii, Belgii, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Gruzji, na Litwę czy na Cypr.

Czy na przestrzeni tych 20 lat miał pan ulubionego piłkarza?
Gdybym podał tylko jedno nazwisko, to bym skrzywdził wszystkich innych, więc tego nie zrobię, ale przyznam, że był szereg nazwisk. Przewinęło się przez Jagiellonię wielu piłkarzy i takich, którzy grali w reprezentacji Polski i zagranicznych. Dzisiaj ich wizerunki są upamiętnione na stadionie.

Czy ma pan marzenie związane z Jagiellonią?
Mam - żeby jeszcze wzmocnić drużynę. To się pokrywa z tym, co robi dyrektor sportowy Łukasz Masłowski razem z prezesem Wojciechem Pertkiewiczem. Chcielibyśmy powalczyć o pierwszą czwórkę, żeby powrócić do rozgrywek europejskich. Piękne byłoby też, żeby zdobyć jeszcze mistrzostwo Polski. Bardzo chciałbym tego dokonać jeszcze za mojego życia.

Jednak piłka nożna to niełatwy biznes w Polsce...
Nie tylko w Polsce. Naprawdę wiele klubów w Europie ma problem z komunikacją wewnętrzną i zewnętrzną. Największa trudność w prowadzeniu klubu piłkarskiego polega na tym, że z jednej strony, chciałoby się być otwartym wobec otoczenia, a z drugiej strony, zbyt daleko posunięta otwartość, informowanie o wszystkim na etapie negocjacji, pali te negocjacje. Mam na myśli negocjacje z zawodnikami, sponsorami, inwestorami czy nowymi wspólnikami. Wszystko, co dotyczy spraw klubu nie może być zbytnio uzewnętrzniane, ale musi być ujawniane przynajmniej na tyle, żeby otoczenie wiedziało, co dzieje się w klubie. Bo klub piłkarski to jest w jakimś sensie projekt społeczny.

Zajmuje się pan sportem, produkcją przemysłową i hotelarstwem. Który biznes daje panu najwięcej satysfakcji?
Ostatnio więcej czasu oprócz JAGIELLONII oczywiście poświęcam dwóm firmom, hotelowi BRANICKI i Fabryce Sklejek BIAFORM SA. Obie spółki dają mi bardzo dużo satysfakcji chociaż znacznie różnią się skalą i rodzajem prowadzonej działalności. Jeśli są jakieś problemy, to one konsolidują ludzi. Dzisiaj pracownicy, kadra menadżerska, prezes i rada nadzorcza wspólnie zmagają się z różnymi przeciwnościami losu. To wzmacnia relacje. Dlatego mam bardzo dużo satysfakcji z powodu uczestniczenia w życiu obu firm.

Planuje pan wyprowadzenie fabryki z Białegostoku do gminy Wasilków. Dlaczego to jest takie ważne?
To jest bardzo ważne, bo chcemy dalej rozwijać się, zwiększać zatrudnienie i jeszcze bardziej polepszać warunki pracy dla załogi. Biaform tak dynamicznie rozrasta się, że w ciągu ostatnich lat zwiększył obroty czterokrotnie. Produkcję robimy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Już więcej nie możemy tu produkować, a mamy coraz więcej klientów i coraz więcej zamówień. Prezes Bartosz Bezubik zmodernizował strukturę zarządzania i rozbudował dział handlowy, pod kierownictwem pani Joanny Skiepko. Pani dyrektor Skiepko zdynamizowała dział sprzedaży w fabryce, zatrudniła młodych ludzi, którzy są pracowici, komunikatywni i nawiązali szereg kontaktów z nowymi odbiorcami w Europie Zachodniej. Biaform sprzedaje większość produkcji, ponad 60 proc., na Zachód. Mamy tam stałych, sprawdzonych klientów oraz zdobywamy ciągle nowych. Natomiast trzecią osobą, którą muszę wymienić, to pan Dariusz Joka, dyrektor produkcji. On te zamówienia musi przełożyć na produkcję, zatrudnić ludzi, nadzorować linie produkcyjne, zapewnić logistykę. Tu jest odwieczny dylemat co jest ważniejsze: produkcja czy sprzedaż? Dla mnie oba działy są równie ważne.

Na obecnym gruncie nie możecie się rozbudować?
My tutaj dusimy się, nie możemy się rozwijać. W tej lokalizacji doszliśmy już do ściany. Prezes zakupił już dwie duże hale przenośne, takie namioty, bo nie można budować tu już żadnych budynków produkcyjnych. Studium, które obowiązuje na tym terenie od wielu lat, nie przewiduje funkcji przemysłowych, ale mieszkalne. Ktoś, kto krzyczy, że chce na tym terenie mieć inne funkcje niż mieszkalne, po prostu działa sprzecznie z obowiązującymi przepisami, które zostały dawno już ustalone przez Radę Miejską. Musimy się przenieść do gminy Wasilków, w której sześć lat temu nasza spółka kupiła grunty 12,5 ha. One leżą i czekają na przeniesienie fabryki, a przeniesienie zależy od tego, czy uda się pozyskać środki finansowe ze sprzedaży obecnych terenów na Dojlidach, ażeby mieć wkład własny na nową inwestycję za Wasilkowem.

O ile firma będzie mogła urosnąć w nowym miejscu?
Wszystko zależy od finansów. Grunt, który chcielibyśmy sprzedać opuszczając to miejsce, szacujemy na ok. 100 milionów. Nowa fabryka kosztować będzie ok. 200 milionów. To znaczy, że po sprzedaży gruntu będziemy mieli już połowę środków na nową inwestycję. To jest bardzo dużo, bo przy niektórych kredytach inwestycyjnych wymagane jest 20-30 proc. udziału własnego, a my mielibyśmy 50%. Moim zdaniem produkcję zwiększymy ok. dwukrotnie. Zatrudnienie również powinno wzrosnąć o około kilkanaście procent.

Gdzie są najwięksi odbiorcy waszej sklejki?
Z naszej sklejki robi się głównie systemy szalunkowe oraz systemy rusztowań budowlanych nie tylko dla budownictwa mieszkaniowego, ale do budowy biurowców, dróg, wiaduktów. Naszymi klientami są duże światowe firmy, które wykonują te systemy dla branży budowlanej w Niemczech, Austrii, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i innych krajach Europy oraz Azji.

Co decyduje o tym, że wasza sklejka jest ceniona za granicą?
Jakość, powtarzalność i niezawodność. W firmach produkcyjnych najważniejsza jest ciągłość dostaw i niezawodność jakościowa. Jeśli jakiś producent systemu kupi sklejkę parę procent taniej, ale nie dostanie jednak jej na czas, to straty będzie miał dużo większe, nie sprzedając swoich produktów i tracąc zaufanie u swoich klientów, czyli firm budowlanych.

Zostawmy teraz produkcję, przejdźmy do usług. Jest pan współwłaścicielem Hotelu Branicki w Białymstoku, w którym spotykamy się. Jak radzicie sobie po okresie pandemii i kryzysu na granicy?

Jak tylko nastąpiła pandemia, było bardzo trudno. Wszystkie hotele w Polsce i na świecie miały potężne problemy z utrzymaniem się. Natomiast w Polsce i wielu innych krajach była udzielana pomoc branży hotelarskiej i restauracyjnej. Dzięki tej pomocy jakoś udało się ten trudny okres przetrwać. Aczkolwiek trzeba było ciąć wszystkie koszty. Pani dyrektor osobiście w pustym hotelu pełniła dyżury na zmianę z paniami kierowniczkami. Taka była sytuacja. Dzisiaj jest dużo lepiej.

Słyszałem, że córka odziedziczyła po panu smykałkę do interesów...
Prezesem Hotelu Branicki jest córka Weronika. Robi duże postępy. Córka przeszła całą drogę zatrudnienia na wszystkich stanowiskach w tym hotelu w ramach praktyki studenckiej. Była pokojówką, sprzątała pokoje. Potem zmywała naczynia. Później w restauracji była kelnerką, przyjmowała zamówienia, roznosiła dania. Na koniec pracowała jako recepcjonistka, a dzisiaj jest prezesem. To jest bardzo ważne, żeby przejść każdy etap w firmie i poznać wszystkie problemy na poszczególnych stanowiskach pracy. Weronika jako młoda matka sześcioletniej Fisi i czteroletniego Edzia dzielnie łączy obowiązki wychowywania dzieci z pracą zawodową. Z kolei syn Mateusz odziedziczył po mnie zamiłowanie do majsterkowania i do techniki. Niedawno wspólnie ze swoim ciotecznym bratem Bartkiem otworzyli warsztat Auto Brothers. Mateusz wraz z poślubioną przed rokiem żoną Malwiną pasjonują się tuningiem japońskich samochodów.

Od 13 lat jest pan konsulem honorowym Chorwacji. Co się udało w tym czasie zrobić?
Mój okręg konsularny to są województwa podlaskie i lubelskie. Funkcja konsula honorowego sprowadza się w praktyce do reprezentowania Chorwacji na oficjalnych uroczystościach i pomagania obywatelom chorwackim. Moim zadaniem jest także promowanie walorów turystycznych tego kraju. Organizowałem wystawy, koncerty, warsztaty, spotkania biznesowe. Wiem, że szereg przedsiębiorstw na Podlasiu współpracuje z Chorwatami. Moim zdaniem liczba konsulatów podnosi prestiż Białegostoku. Jeśli w naszym mieście poszczególne państwa tworzą konsulaty, oznacza to, że dostrzegają wagę stolicy Podlasia. Na mapie Białegostoku znajdują się konsulaty: Chorwacji, Malty, Bułgarii, Finlandii, Luksemburgu, Litwy, Estonii, Kazachstanu, Serbii, Bośni i Hercegowiny oraz Rumunii.

Kiedyś powiedział pan, że pieniądze są ważne, ale nie są najważniejsze. A co jest najważniejsze?

Dla mnie najważniejsza jest poczucie, że to, co robię ma sens i jest potrzebne ludziom. Pieniądze to inaczej mówiąc wskaźniki - obrotu, zyskowności, rentowności. To są miary, które mówią ci, że twój zespół idzie w dobrym albo w złym kierunku. Ważna jest dla mnie satysfakcja z tego, co robimy, a na drugim miejscu pojawia się wskaźnik - zysk i obrót. Istotne, aby działać z poszanowaniem prawa, lokalnej społeczności oraz otaczającej nas natury.

A co jest najważniejsze dla Wojciecha Strzałkowskiego w życiu prywatnym?
Bardzo lubię być wśród ludzi. Nie lubię być sam. Jeśli robimy spotkanie Bractwa Kurkowego, czy jeśli organizujemy wydarzenie w konsulacie z okazji Święta Narodowego Chorwacji, lubię być wśród ludzi. Chcę czuć się potrzebny i pomocny. Wszystkim staram się poświęcać czas.

W jednej z rozmów wspomniał pan, że hasła “Bóg, Honor, Ojczyzna” są panu szczególnie bliskie. Dlaczego?

Mój ojciec Stanisław walczył w czasie II Wojny Światowej. Od 1944 przeszedł szlak bojowy z 1-szą Dywizją Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Uczestniczył w walkach o Wał Pomorski, forsował Odrę i wziął udział w szturmie Berlina. 2 maja 1945 roku nad ranem został ciężko ranny i znalazł się w szpitalu pod Poczdamem. Bił się o Polskę. Z kolei dwóch braci rodzonych mojej babki, w rodzinie nazywaliśmy ich wujek Kostek i wujek Wacek, zostało wywiezionych na Syberię przez Sowietów i tam zaciągnęli się do armii Andersa, nie wiedząc o sobie nawzajem i przeszli cały szlak bojowy z generałem Andersem przez Persję i Palestynę. Brali czynny udział w bitwie o Monte Cassino. Dzięki Bogu obu się udało przeżyć i skończyli w Londynie obserwując z chodnika defiladę wojsk zwycięskich. Powtórzę, bohaterowie, którzy bili się z niemieckim najeźdźcą, oglądali defiladę z chodnika stojąc na krawężniku. To było bardzo smutne. Nigdy nie wrócili do Polski.

10 lat temu powiedział pan w wywiadzie, że chce mieć więcej czasu na swoje pasje i dla rodziny. Udało się zrealizować to postanowienie?
Częściowo udało mi się to zrealizować, ale nie w 100 procentach. W kontaktowaniu się z rodziną pomagają mi nowoczesna technologia i komunikatory. Oczywiście one jednak nie zastąpią kontaktu bezpośredniego. Ale obiady niedzielne czy wspólne wyjazdy, spotkania świąteczne są naprawdę dla mnie bardzo ważne. Na życie społeczne, klub motocyklowy, bractwo kurkowe, husarię i inne swoje pasje też poświęcam nieco więcej czasu.

Jest jeszcze czas na grę w golfa, pływanie na desce surfingowej i jazdę na koniach?
W golfa idzie mi lepiej, byłem na dwóch wyjazdach w tym roku. Na koniu nie siedziałem od dawna, za to częściej jeżdżę motocyklem.

Co dziś panu sprawia przyjemność?
Mogę powiedzieć, że dzisiaj mój czas w większości poświęcam na działalność niezarobkową i społeczną, czyli Jagiellonię, klub motocyklowy Harley Davidson Podlasie i Bractwo Kurkowe. Nasz klub motocyklowy hołduje tradycjom patriotycznym, odwiedza groby bohaterów, miejsca walk, pomniki, składa wieńce, po to, żeby popularyzować i upamiętniać historię naszego Podlasia. Działalnością społeczną, jak już wspomniałem, jest współprowadzenie Jagiellonii. Wiele czasu poświęcam też Bractwu Kurkowemu. Niedawno, bo w maju byliśmy na wspólnym wyjeździe do USA. Jako Bractwo Kurkowe uczestniczyliśmy w Chicago w paradzie z okazji Święta Konstytucji 3 Maja oraz w wielu innych uroczystościach na zaproszenie Polonii Amerykańskiej.

Teraz jest taka moda na to, że ci, którzy coś osiągnęli w życiu, dzielą się swoją wiedzą. Czy pan ma swoją receptę na sukces w biznesie?
Dzisiaj świat zmienia się w szybkim tempie. Najważniejsze jest to, aby mieć świadomość jej potężnej dynamiki. Oczywiście mam kilka rad dla młodszego pokolenia. Po pierwsze, trzeba pracować sumiennie i nie lekceważyć obowiązków. Po drugie, cały czas należy kształcić się, studiować, brać udział w konferencjach, zjazdach, warsztatach, seminariach i wymieniać się opiniami z innymi. Ja także w tym roku uzyskałem dyplom ukończenia UEFA Academy w języku angielskim. Po trzecie, najlepiej, gdy praca jest naszą pasją. Wówczas mniej męczymy się, a bardziej możemy się nią cieszyć.

“Nie warto rozpamiętywać porażek” - to pana porada z książki Liderzy Podlaskiej Gospodarki.
Jeśli stało się coś złego, trzeba wyciągać z tego wnioski, ale nie rozdrapywać ran. Jeśli człowiek potknął się, upadł, popełnił błąd, to trudno, wyciągaj z tego wnioski, żebyś drugi raz tego nie zrobił, ale nie rozpamiętuj tego w sobie, bo to przeszkadza w podążaniu do przodu. Tak jak na boisku piłkarskim. Jeśli coś stało się złego, straciliśmy bramkę, nie możemy tego rozpamiętywać w nieskończoność. Musimy pomyśleć, co zrobić, jak zagrać, żeby odmienić wynik. Tak samo w życiu, wyciągaj wnioski i idź do przodu.

Co Wojciech Strzałkowski chciałby jeszcze zrobić w biznesie, zanim pójdzie na emeryturę?
Marzę o tym, aby przenieść fabrykę. Widzę wyobraźnią piękny nowy zakład, w nowoczesnych kształtach, nowy office, ciężarówki które wyjeżdżają do klienta. Widzę zadowoloną załogę dumną ze swojego zakładu. Chciałbym, aby za kilka lat ludzie mogli cieszyć się z nowej fabryki i powiedzieć: „udało nam się, choć było trudno, ale warto było walczyć do końca”. Wydaję mi się, że sukces, który po drodze napotkał na wiele problemów lepiej smakuje.

Kim jest Wojciech Strzałkowski?

Wojciech Strzałkowski urodził się 29 sierpnia 1960 w Białymstoku. Absolwent Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego – dzisiaj Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie Licencjat, studia magisterskie następnie uzyskał tytułu Master of Business Administration. Ukończył podyplomowe studia menedżerskie w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
W 2023 ukończył UEFA Academy uzyskując UEFA Certificate in Football Management.

Od 20 lat jest głównym akcjonariuszem i przewodniczącym Rady Nadzorczej Jagiellonii Białystok. Większościowy udziałowiec i przewodniczący Rad Nadzorczych: 

  • Zakłady Przemysłu Sklejek BIAFORM S.A.,
  • HBG sp. z o.o.  Hotel Branicki w Białymstoku,
  • oraz kilku innych spółek.

Wojciech Strzałkowski pełni funkcję Konsula Honorowego Republiki Chorwacji oraz prezesa Podlaskiego Klubu Biznesu. Od 2021 roku jest przewodniczącym Komisji Finansowej PZPN. W 2021 PZPN powołał spółkę kapitałową PZPN INVEST S.A. w której Strzałkowski pełni funkcję prezesa Zarządu. Jest także doradcą Zarządu PZPN do spraw finansowych. W 2019 został powołany na 4 letnią kadencję do Finance Working Group (komisji finansowej) w ECA European Club Association (Europejskie Stowarzyszenie Klubów Piłkarskich).

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych prowadził wraz z kolegą prywatną firmę produkującą kasety metodą chałupniczą. Po dwóch latach pracy w USA wrócił w 1989 r. do Polski. W 1990 roku był założycielem i współwłaścicielem Multi Trade Company s.c., firmy
która zajmowała się dystrybucją alkoholi, a w roku 1999 była największą w Polsce hurtownią alkoholi i wtedy połączyła swoje siły z CEDC - spółką notowaną na giełdzie NASDAQ w USA.

Działalność sportowa

W 2003 roku Wojciech Strzałkowski przejął wspólnie z innymi akcjonariuszami JAGIELLONIĘ Białystok i pomógł klubowi zrealizować awans z ówczesnej III ligi do II-giej a w 2007 awans do EKSTRAKLASY. W 2008 zaprosił do klubu na prezesa Zarządu Jagiellonii Białystok Cezarego Kuleszę obecnego, prezesa PZPN. Od tego momentu JAGIELLONIA Białystok notuje rekordowe jak na dzisiejszą ponad 100-letnią historię wyniki sportowe. Dzisiaj Jagiellonia rozpocznie 17-ty sezon z rzędu w najwyższej polskiej lidze,
Ekstraklasie, zdobywając w tym czasie osiągnięcia takie, jak:

  • Puchar Polski w 2010r.,
  • Superpuchar Polski w 2010r.,
  • najwyższe w swojej historii miejsca w rozgrywkach o Mistrzostwo Polski, zajmując
  • trzecie miejsce i brązowy medal w 2015r. oraz dwa razy z rzędu zdobywając tytuł Wicemistrza Polski w latach 2017 oraz 2018. 

W tym okresie, jak nigdy wcześniej, Jagiellonia uczestniczyła w rozgrywkach międzynarodowych w ramach eliminacji Pucharu Europy, rozgrywając 8 razy dwumecze międzynarodowe z takimi drużynami, jak:

  • Aris Saloniki z Grecji,
  • Irtysz Pawłodar z Kazachstanu,
  • FK Kruoja Pokroje z Litwy,
  • Omonia Nikozja z Cypru,
  • Dinamo Batumi z Gruzji,
  • FK Gabala z Azerbejdżanu,
  • Rio Ave z Portugalii,
  • KAA Gent z Belgii.

Działalność społeczna

Od 2019 jest Wojciech Strzałkowski jest przewodniczącym Podlaskiej Rady Przedsiębiorczości przy Marszałku Województwa Podlaskiego. Od 2020 r. jako przewodniczący kieruje Radą Generalną Związku Pracodawców Polskiego Towarzystwa Gospodarczego w Warszawie. Od 2020 Wojciech Strzałkowski pełni funkcję prezesa Podlaskiego Klubu Biznesu. W Związku Konsuli Honorowych Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie przewodniczy działalności Rady Patronackiej. Jest także Zwierzchnikiem Białostockiego Bractwa Kurkowego oraz Podlaskim Wojewodą Bractwa Kurkowego. Należy do grupy rekonstrukcyjnej Husarii Polskiej, Chorągwi Husarskiej Koronnej Stefana Branickiego, w której pełni funkcję namiestnika chorągwi. Jest członkiem Zarządu klubu motocyklowego Harley-Davidson Podlasie Club.

W 2014 r. otrzymał Srebrny Krzyż Zasługi za zasługi w działalności na rzecz społeczności lokalnej, a w 2018 r. został laureatem wyróżnienia „Promotor Polski” konkursu „Teraz Polska Promocja”.

Żonaty, dwoje dzieci i dwoje wnucząt.

Zobacz także:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Uwaga na chińskie platformy zakupowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny