Sztuka współczesna nie musi nas zachwycać. Nieznośna lekkość ignorancji.

Jerzy Szerszunowicz
Ryszard Grzyb, Będzie lepiej i coraz lepiej, neon, 2009 r.
Ryszard Grzyb, Będzie lepiej i coraz lepiej, neon, 2009 r.
Nie każdy musi być usatysfakcjonowanym odbiorcą sztuki współczesnej. I nie jest to uwłaczające - mówi Monika Szewczyk.

Rozmawiając o Leonie Tarasewiczu, stwierdziliśmy, że - jak we wszystkich dziedzinach życia, tak również w sztuce - trzeba się zakochać, żeby mieć przyjemność.
Monika Szewczyk, dyrektorka Galerii Arsenał w Białymstoku, szefowa Podlaskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych: Przyjemnie jest być zakochanym.

A jeżeli sztuka współczesna - podobnie jak Słowacki Gombrowicza - nas nie zachwyca? Przychodzimy do galerii ze świadomością, że za chwilę wejdziemy w kontakt z dziełem Wielkiego Artysty - Bałki, Kozyry, Tarasewicza, Dawickiego, Sasnala, Jabłońskiej, długo by wymieniać - stajemy przed obrazem, instalacją czy ekranem, napinamy percepcję i nic. Chcemy się zachwycić i nie możemy. Pragniemy poczuć iluminację, dostrzec tchnienie geniuszu w kolorowych paskach czy w metalowej kracie z zaschniętymi kawałkami starego mydła, ale nie czujemy nic. Może poza dezorientacją, niepokojem (czy ja jestem za głupi na sztukę?). Co wtedy? Czy to się daje leczyć?
Tak. W banalny sposób: przez częsty kontakt. Wykazując się cierpliwością i spolegliwością, nie licząc na szybki efekt. Pierwszym etapem na drodze do uzdrowienia jest uzmysłowienie sobie, że sztuka to rodzaj języka, kodu posiadającego swoje zasady, reguły. Każdy może się ich nauczyć. Jednocześnie nikt nie jest w stanie pojąć wszystkiego od pierwszego spojrzenia.

Analogia do nauki języka obcego jest stosowna?
- Jak najbardziej! Wystarczy wyobrazić sobie, jak czulibyśmy się na lekcji języka chińskiego dla zaawansowanych bez choćby podstawowej znajomości alfabetu. A jeszcze lepiej przypomnieć sobie naukę języka polskiego.

- ?...
- Czytanie zaczyna być przyjemne, gdy pokonamy całą długą drogę poznawania liter, łączenia je w sylaby, mozolnego dukania, automatycznego powtarzania słów, bez zrozumienia treści, bo cały nasz wysiłek skupiony został na próbie uzyskania płynności wypowiedzi, nie pomylenia wyrazów. Czytanie zaczyna być przyjemne, gdy nie zauważamy samej czynności, gdy możemy bez wysiłku skupić się na treści i kiedy ta treść do nas dociera. Ale nie da się osiągnąć tego bez wcześniejszego sylabizowania. Więc może warto trochę się przyłożyć, dać sobie czas i nie stresować się zbytnio? Nie wszyscy musimy czytać te same książki - ważne, żebyśmy się z nimi dobrze czuli.

Mam wrażenie, że dla wielu jest to misja niemożliwa.
- Więcej wiary. Tym bardziej, że praktyka dowodzi czegoś zupełnie innego. Emmet Wiliams, artysta z kręgu Fluxus powiedział kiedyś, że sztuka współczesna nie może być niezrozumiała dla współczesnego odbiorcy. Dlaczego? Ponieważ zbyt wiele łączy odbiorcę i artystę, by nie byli w stanie się porozumieć. Mamy dostęp do tych samych bodźców: oglądamy te same filmy, słyszymy te same wiadomości, czytamy te same książki, mamy podobne problemy, komunikujemy się w podobny sposób. Jednym słowem to, co dotyczy artysty, dotyczy nas wszystkich - artysta nawet mówiąc o sobie, mówi także o naszych problemach.

Skąd w takim razie ta utrata wspólnego języka, skąd problemy w komunikacji prowadzące do wzajemnych oskarżeń o chamstwo i ignorancję (widzowie) oraz hochsztaplerstwo, kłamstwo, bezwartościowość (artyści)?
- Myślę, ze jeszcze w międzywojniu kod komunikacji sztuki był wspólny, przynajmniej częściowo i w lepiej wykształconych warstwach społecznych. Socrealizm nieźle namieszał nam w głowach pojęciem zdemoralizowanej, zgniłej sztuki. Na to nałożyły się lata fatalnej edukacji i prześmiewczego, wręcz lekceważącego traktowania tematu. Sztuka współczesna np. w polskiej kinematografii to obiekt żartów - wystarczy przypomnieć sobie kultowy film "Nie lubię poniedziałku", w którym konkurs na dzieło sztuki współczesnej wygrywa część do kombajnu. Do sztuki współczesnej, powstającej tu i teraz odnosimy się z rezerwą, tak na wszelki wypadek. Postawa ta jest aprobowana społecznie. Stąd też łatwiej nam usprawiedliwić własną ignorancję i wynikający z niej brak szacunku wobec dzieła czy twórcy. Dodatkowo nakłada się na to dość powszechne przekonanie, że podstawową funkcją sztuki jest funkcja dekoracyjna - sztuka ma być piękna. Wszystko to sprawiło, że autorytet sztuki został mocno nadwątlony. W efekcie nie widzimy potrzeby edukowania się, za to chętnie oceniamy. W innych sytuacjach próba krytyki nie poparta wiedzą, kończy się natychmiastową kompromitacją. W przypadku sztuki współczesnej praktycznie każdy i praktycznie wszystko - co ślina na język przyniesie - może powiedzieć bezkarnie. Nie spotkałam człowieka, który powiedziałby, że Kant jest głupi, bo go nie rozumie. Natomiast wielokrotnie słyszałam, że sztuka współczesna jest głupia, bo ktoś jej nie rozumie.

Dzieła Kanta na bibliotecznej półce budzą szacunek - jeżeli nie ze względu na zawartą w nich myśl, to bez wątpienia z uwagi na liczbę tomów, w których owa myśl została pomieszczona. Tymczasem dzieło sztuki współczesnej w wielu przypadkach bywa mało spektakularne, nie zdradza włożonej pracy, a bywa, że trudno je odróżnić od przedmiotu znalezionego na śmietniku.
- Muchomory sromotnikowe bywają łudząco podobne do kani - efekty pomyłki mogą być tragiczne.

Jaka stąd nauka?
- Warto studiować atlasy grzybów i często chodzić do lasu, najlepiej w towarzystwie doświadczonego grzybiarza.

Metafora czytelna: zrozumienie sztuki współczesnej bierze się z edukacji, częstego z nią obcowania i słuchania rad fachowców. Ale jeżeli pomimo to sztuka współczesna nas nie zachwyca, to co wtedy?
- Nic. Nie ma przymusu, żeby nas zachwycała. Nie każdy musi być usatysfakcjonowanym odbiorcą sztuki współczesnej. I nie jest to uwłaczające. Nie możemy żądać, by wszystkim smakowały małże i/lub kiszka ziemniaczana - są ludzie, którzy nie mogą się bez tych potraw obejść, inni nie spróbują ich nigdy w życiu, a są i tacy, którzy spróbowali i nie zasmakowali. Dyskomfort z powodu niemożności zrozumienia sztuki współczesnej jest potrzebny, bo może pobudzać do samokształcenia. Źle się dzieje wtedy, gdy nie mogąc czegoś pojąć, reagujemy odrzuceniem i negacją. Taka reakcja może dotyczyć sztuki współczesnej, poglądów politycznych czy drugiego człowieka. Niezależnie od okoliczności, dla myślącego człowieka, jest to porażka. Możemy coś zaakceptować lub nie, ale najpierw powinniśmy to poznać i zrozumieć.

Wszystkim, których przeraziła perspektywa trudów poznawania języka sztuki współczesnej, polecam wytrwałość w chodzeniu do galerii i powtarzanie sobie tekstu pracy Ryszarda Grzyba: "Będzie lepiej, coraz lepiej".

Jerzy Szerszunowicz jest dyrektorem Centrum im. Ludwika Zamenhofa w Białymstoku

Porozmawiajmy o sztuce

Podlaskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych od sześciu lat uzupełnia Kolekcję II Galerii Arsenał w Białymstoku - jeden z najlepszych w Polsce zbiorów sztuki polskiej i obcej powstającej po 1989 roku.
Kolekcja II to ponad 50 prac wybitnych twórców sztuki współczesnej, na czele z Mirosławem Bałką, Katarzyną Kozyrą, Wilhelmem Sasnalem, Leonem Tarasewiczem i Wojciechem Bąkowskim - tegorocznym laureatem Paszportu Polityki. Tylko w 2010 roku prace z Kolekcji II prezentowane były m.in. w Nowym Jorku, Tbilisi, Bukareszcie, Belfaście, Pekinie i Warszawie. Kolekcja II nie jest prezentowana jako stała ekspozycja. Na co dzień publiczność nie ma do niej dostępu.

W kolejnej rozmowie w naszym cyklu o skarbach Kolekcji II - o sztuce, artystach, związanych z nimi ciekawostkach i tajemnicach - Monika Szewczyk, dyrektorka Galerii Arsenał w Białymstoku i szefowa Podlaskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych tłumaczy, jak nauczyć się patrzenia na współczesną sztukę.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kamil

Kim są Ci "doświadczeni grzybiarze"? Sasnal został wypromowany dopiero poza granicami Polski. Dopiero wtedy polscy "grzybiarze" doznali olśnienia $$$. Ziółkowskiemu jego prof. doradzał na studiach przejście z malarstwa na film animowany ale FGF a następnie Hauser&With i znowu olśnienie $. Reasumując owi "doświadczeni grzybiarze" to grupa najbardziej wpływowych i najbogatszych właścicieli galerii i kolekcjonerów na świecie. Cała reszta "grzybiarzy" to ich wierni giermkowie czekający na kolejny wybór swoich władców:rolleyes:

G
Gość

tu potrzebne to trzesienie ziemi ,by wyplukac to badziewie z regionu/kraju/ komuna wcia,z zyje pod skrzydłami naszego guru

G
Gość

Lektura wpisów pod tym tekstem w stu procentach potwierdza diagnozę Moniki Szewczyk. Zwłaszcza w tym fragmencie, jak to polskiego odbiorcę oszołomili komuniści. Niby 20 lat minęło a ten PRL wciąż macie w głowach.

p
pingwin

Sztuka współczesna nie musi zachwycać, to prawda, ale dlaczego musi być sponsorowana z moich pieniędzy?

s
szata cesarza

Z przyjemnością czytałem o tajemniczym języku sztuki. I cytat mi sie z rosyjskiej grupy rockowej Aryja nawinoł sie "TAM WYSAKO NIET NIKAWO". Zbadano, że percepcja tak zwanego potencjalnego odbiorcy zamyka się na okresie postimpresjonistycznym, i słusznie, gdyż potem możemy jedynie obcować z miernotą, brakiem warsztatu , układami z urzędnikami co to mają nasze wspólne pieniądze "na kulture wyższe", a najchętniej przeznaczą ją podle zasady inżyniera Mamonia: mi tam podobają się obrazy artystów, z którymi piłem wódkę, a najbardziej tych, co to wódke mi stawiali. I ja jestem za. W końcu ktoś musi byc wiekim artystą za życia, co nie? Na co sława Wangogowi skoro on zimny i sie nie rusza sie.

j
jorg

Jako Wielkich Artystów wymieniłeś pan panie Szerszunowicz: Tarasewicza, Kozyrę Sasnala, Jabłońskiego i kogoś tam jeszcze. Ścierpię, te duże litery. Ale gdzie jest u ku..y nędzy cudzysłów! Ty "redaktorze".

m
maracje
ha,ha ma racje .A chcecie nowoczesnej sztuki ,ktora mozna zrozumiec i polubic(zakochac sie) to nasz mieszkaiec KONICZEK !Zapomnieliscie o NIM?
d
damazpieskiem
Jak pani sie chce ZAKOCHAC w Tarasiewiczu ...to widac od razu jakie dziecko z tego bedzie ...dziecko dwugwiazdkowe " czerwona gwiazda i Davida .A swoja droga to przeciez plagiat ten łuk ...prosze poszperac a dojdzieie Pani /Milano -it.dziwnym zbiegoem okolicznosci znany plastyk włoski wystawia swoje IDENTYCZNE pstrokacizny juz od wielu LAT/...wypisz wymaluj Tarasiewicz ...róznica..nie został odznaczony i nie podkrada pomysłow/
d
damazpieskiem
szanowna Pani ,czy to ma byc przygotowanie nas na ten "tragiczny luk Tarasiewicza?Trzeba sie uczyc patrzenia na sztuke ...na sztuke a nie na pstrokacine o podlozu politycznym . A Pani radzilabym zmienic kierunek tej "nauki"..po prostu odrrócic glowe ciut wninna strone!!! mozna zaczac np:od Wyspianskiego ...snonczywszy na Leonardzie da Vinci ,Salvatorze Dali.....A w tym muzeum zorganizowac wieczory np:poznajmy Dantego /wiele mozna sie nauczyc i poznac ! A pani ciagle swoje Tarasiewicz ,to ,ze został odznaczony nie znaczy ,ze do przyjecia . Do prawie lat80-tych takich "odznaczonych " bylo jak grzybów po deszczu ...i nie była to zadna SZTUKA ...to był DRAMAT kłaniam sie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3