Światowy Dzień Czerwonego Krzyża. Dzieci odwiedziły białostocki oddział PCK. (wideo, zdjęcia)

Adrian Kuźmiuk
Gumowe rany i plastikowe fantomy mogli obejrzeć uczniowie Szkoły Podstawowej nr 5 w Białymstoku
Gumowe rany i plastikowe fantomy mogli obejrzeć uczniowie Szkoły Podstawowej nr 5 w Białymstoku Wojciech Oksztol
Pierwszoklasiści poznawali zasady pierwszej pomocy, a także potrzebę honorowego oddawania krwi. Największą radość sprawiły im gumowe rany.

[galeria_glowna]

Z okazji Światowego Dnia Czerwonego Krzyża, który przypada 8 maja, białostocki oddział PCK zaprosił do siebie dzieci z białostockich podstawówek.

- Pokazaliśmy im jak udzielać pierwszej pomocy, na czym polega honorowe krwiodawstwo, a także czym zajmują się nasze siostry opiekujące się chorymi - mówi Wanda Nowacka, instruktor pierwszej pomocy z Podlaskiego Zarządu Okręgowego Polskiego Czerwonego Krzyża. - Jednak najbardziej zależało nam na tym, aby dzieci wiedziały jak zachować się w sytuacji, gdy zobaczą ranną osobę.

Pierwszoklasiści słuchali ratowników i obserwowali udzielanie pierwszej pomocy. Po pokazie odpowiadali na pytania instruktorów. O dziwo maluchy wykazały się dość dużą wiedzą na temat pomagania innym, jak na tak młody wiek.

Jednak największą radość sprawiły dzieciom gumowe i plastikowe rekwizyty imitujące różnego rodzaju rany. Choć wyglądały bardzo realistycznie, dzieci podchodziły do nich bez strachu.

- Staraliśmy się przygotować maluchy na zetknięcie z ofiarami wypadków - wyjaśnia Wanda Nowacka. - Krew często paraliżuje człowieka. Dzięki takim zajęciom wierzymy, że dzieci przezwyciężą bariery psychiczne i zachowają się tak, jak powinny.
Zajęcia miały też na celu uwrażliwienie maluchów na ludzką krzywdę.Ratownicy chcą, aby dzieci reagowały, gdy zobaczą, że coś złego dzieje się z innym człowiekiem.

- Kiedyś z mamą widziałem osobę leżącą z tyłu w autobusie - mówi Hubert, pierwszoklasista ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Białymstoku. - Jeździła od przystanku do przystanku i nikt do niej nie podchodził. Teraz zapytałbym ją czy mnie słyszy, zobaczyłbym czy oddycha, poprosiłbym kogoś o pomoc, a jak nikt by nic nie zrobił, to bym zadzwonił na nr 112.

W zajęciach pomagali też nastoletni wolontariusze, którzy swoją postawą zachęcali pierwszoklasistów do pomagania innym.

- Od kilku lat działam w grupie pierwszej pomocy - mówi Norbert Niegowski, członek grupy pierwszej pomocy. - Spotykamy się raz w tygodniu i ćwiczymy na fantomach. Robimy to po to, aby być przygotowanym w każdej chwili na ratowanie ludzkiego życia.

Wiele razy pomagał uczestnikom koncertów i imprez masowych. Zazwyczaj były to omdlenia lub niegroźne skaleczenia, ale nigdy nie wiadomo, kiedy będzie musiał ratować komuś życie. Dlatego postanowił skończyć studia ratownicze na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie