Rolnik nasiona kupił w firmie Elmar-Pro w Chodeczku koło Ciechanowca. Zapłacił za nie około 2,8 tys. złotych, a do tego poniósł koszty przygotowania pola do zasiewu. Zwrócił się do Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa Oddział w Białymstoku o zbadanie materiału, który wysiał na swoim polu. Okazało się, że próba kiełkowania wynosi 70 proc. Oznacza to, że na 100 ziaren wzeszło 70 (zgodnie z informacją na etykiecie powinno być 85 proc.). Tymczasem próba przeprowadzona przez rolnika pokazuje zupełnie co innego. Na 25 ziaren wysianych w doniczce, wzeszły tylko 3.
– Gdyby rzeczywiście wzeszło 70 procent wysianych nasion, to niczego bym się od tej firmy nie domagał – opowiada rolnik ze wsi Kalnica. – Ale u mnie nie wzeszło prawie nic, mam czarne pole.
Skąd takie rozbieżności? Andrzej Zaman, dyrektor białostockiego oddziału Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa tłumaczy, że na polu panują inne warunki niż w laboratorium. Zdolność kiełkowania ziaren wysianych na polu jest obniżona o 10-15 proc. Podkreśla, że ziarno było badane w certyfikowanym laboratorium, a próby są anonimowe.
Panu Tadeuszowi trudno jest jednak uwierzyć, że różnice mogą być aż tak duże. Zwłaszcza, że w firmie Elmar-Pro kupił 5 ton nasion zbóż, a pozostałe gatunki – jęczmień i pszenżyto poschodziły normalnie, tylko pszenica nie. A wszystkie gatunki były wysiewane w podobnym terminie i na położonych niedaleko siebie działkach. Jęczmień i pszenżyto są piękne, zielone. A pszenicy, którą obsiał ponad 6 ha w ogóle nie widać. Rolnik przypuszcza, że dlatego, iż była zaprawiana w maju 2016 r., informacja taka umieszczona jest na etykiecie.
Mirosław Cieślak, prezes firmy Elmar-Pro tłumaczy, że choć ziarno było zaprawiane w 2016 r., to próba kiełkowania była robiona przez PIORiNw tym roku, wyniosła 85 proc.
– Rolnikowi zaproponowaliśmy inną odmianę pszenicy, ale on powiedział, że już nie potrzebuje nasion i jej nie chciał, nie wiem o co mu chodzi – podsumowuje Mirosław Cieślak.
Rolnik potwierdza, że otrzymał taką propozycję od firmy Elmar-Pro.
– Tyle że było to 2 tygodnie temu, a więc za późno, by siać zboże – mówi Tadeusz Gawryś. – Do siewu wykorzystałem pszenicę ze swoich zbiorów. Miałem wziąć od nich zaprawione nasiona i trzymać je u siebie przez rok, żeby później znowu nie wykiełkowały?
Dodaje, że chce otrzymać zwrot pieniędzy za nasiona oraz poniesione nakłady na przygotowanie pola pod wysiew zboża.
