Rolnicy. Podlasie. Gienek i Andrzej z Plutycz podczas nagrania do programu. Odwiedziliśmy ich w trakcie kręcenia nowego odcinka [23.04.2021]

Olga Goździewska
Olga Goździewska
Drewniana chałupa, wielka kałuża na środku podwórka, niebieskie krowy, konie, pies Promil. Oto gospodarstwo najsłynniejszych rolników w kraju! Wojciech Wojtkielewicz
Andrzej i Gienek to bohaterowie programu Rolnicy. Podlasie, których pokochali widzowie telewizyjnego programu. Około tysiąca fanów tygodniowo odwiedza ich w Plutyczach (pow. bielski). W weekendy przyjeżdżają rodziny, młode pary, a nawet całe wycieczki. Każdego goszczą z uśmiechem. My też odwiedziliśmy słynnych gospodarzy! Na miejscu trwały nagrania do show "Rolnicy. Podlasie 3". Co zobaczymy w nowych odcinkach?

Rolnicy. Podlasie. Jak Gienek i Andrzej z Plutycz radzą sobie przed kamerami? Zobacz, co będzie w następnych odcinkach

Dom Onopiuków w Plutyczach łatwo znaleźć. Na płocie wisi transparent: "Gienek i Andrzej zapraszają do odwiedzin gospodarstwa i zobaczenia niebieskich krów". Bramka jest otwarta. Wita nas kundel. Trochę szczeka, ale też macha przyjaźnie ogonem. Przy domu pusto. Z daleka widzimy jednak rozstawiony sprzęt oświetleniowy i garstkę ludzi. W polu trwają nagrania do kolejnego odcinka programu "Rolnicy. Podlasie 3".

Podchodzimy bliżej. Gienek czeka w stodole na swoją kolej do nagrań. W wesołej atmosferze popija piwo z przyjaciółmi z sąsiedniej wsi. Obdarza nas ciepłym uśmiechem i od razu chce ugościć.

Ja bym tobie krowy niebieskie pokazał, tylko teraz na podsłuchu jestem. Ruszyć się nie mogę, niech to cholera. Tak to jest z tymi telewizorami - mówi Gienek Onopiuk i wskazuje na podpięty do umorusanego swetra mikrofon. - Dziś robotę nagrywamy, to się człowiek wybrudzi. Sadzimy ziemniaki, sąsiedzi pomagają i taki to temat odcinka - zdradza rolnik.

Zobacz też:Rolnicy Podlasie. Gienek i Andrzej zbierają na nową belarkę. AgroUnia założyła zrzutkę, by pomóc sympatycznym rolnikom (ZDJĘCIA)

Nagrania trwały od bladego świtu do popołudnia. Gienek trochę się martwi, bo to czas pojenia krów i koni. Na gospodarstwie codziennie jest dużo do zrobienia. Zabiera nas ze sobą na obrządki. Nie ma czasu przysiąść.

Rolnicy. Podlasie. Co słychać u Gienka i Andrzeja z Plutycz?

A zaraz tu wszystko pokaże! Konie mamy ładne, one hodowane są tylko dlatego że my lubimy. Bydło mam, ale mleka nie sprzedajemy. Cielaki trzymamy. I niebieskie krowy są, młode też mamy. Chodźcie, uważajcie tylko na błoto - ostrzega Gienek i prowadzi przez podwórko. W obejściu razem z synem Andrzejem zrobili ostatnio porządki. Jest mniej błota niż było, chociaż nadal w sporej kałuży na środku podwórza kąpią się beztrosko kaczki i gęsi. Przed stopami czmychają kury. Największą dumą Gienka są jednak krowy o niezwykłym, niebieskawym umaszczeniu. Sprowadził je kiedyś z Litwy. Wypuszczone z obory jak szalone biegną do starej, metalowej wanny, z której mogą się napić wody. Kiedy kończą pies zagania je z powrotem.

Goń! - krzyczy Gienek głośno, aż podkasuję. Promil w moment podnosi się z drzemki, wyszczerza zęby, warczy i przegania bydło do środka. - Taki to nasz pomocnik. Nie trzymalibyśmy go, gdyby nie był potrzebny. Ale to dobry pies, potrafi pracować - chwali rolnik.

ZOBACZ TAKŻE: U Gienka i Andrzeja w Plutyczach szykują się duże zmiany w gospodarstwie

On różne fajne rzeczy potrafi robić! - krzyczy Kacperek, wnuk Gienka. Siedzi na wysłużonym ciągniku Ursusie. Obok stoi jego młodsza siostra Nina. Trzyma na rękach małą futrzaną "kulkę". Dziadek trzyma 21 królików specjalnie dla wnuków. Chce, by miały radość i trochę rozrywki. Kacperek przyznaje, że lubi dziadkowi towarzyszyć przy pracy, a jak potrafi to też pomaga. Gienek za to chwali, że wnuczek wystąpił w odcinkach telewizyjnego show. Dzieciaki to jego oczka w głowie.

Andrzej śmieje się, że Kacperek kiedyś go zastąpi. W rękach trzyma listy. Jeden do niego, drugi do ojca. To wezwania do sądu.

- Dlaczego pisma z sądu dostajemy? Sąsiadów naszych kochanych trzeba zapytać - mówi z ironią Andrzej. - Codziennie dostajemy z sądu lub z policji pisma. Fałszywych oskarżeń jest mnóstwo. Setki zgłoszeń na komendę. Aż przykro się robi czasem, ale nauczyłem się z tego śmiać. Policja przyjeżdża, kary na nas nakłada. Za nic tak naprawdę. Skargi są na krowę, która wlazła na pole sąsiada, na konie które przekroczyły rzekę i chodziły po polu z innymi końmi, a to na plakaty wiszące na płocie albo brak maseczki. Sporo jest doniesień, że mamy nielegalne dochody. A każdy widzi jak się żyje. To jak to jest? Mamy miliony według sądu i niektórych ludzi, ale nie widać jakoś pałaców - dodaje Andrzej.

Rolnicy. Podlasie. Odwiedziliśmy Gienka i Andrzeja z Plutycz. Żyją skromnie, a ludzie myślą, że są bogaczami

Rolnicy mają swojego prawnika. Andrzej od razu po odebraniu "poleconego" dzwoni do adwokata i czyta mu tylko kolejne paragrafy. Później razem zastanawiają się co robić.

- Musimy jakoś się bronić. Ojciec już mówi, że jemu wszystko jedno, ale ja próbuję o dobre imię zawalczyć. Niektórzy naprawdę myślą, że jesteśmy bogaczami przez ten program. Czasami na nagraniach mija cały dzień, a później prace trzeba nadrabiać przy gospodarce. Ja nie ukrywam, dostajemy wynagrodzenie, ale to nie jest majątek. Nie ma czego zazdrościć - przekonuje Andrzej.

Nie trudno dostrzec, że Gienek i Andrzej żyją bardzo skromnie. Ich drewniany dom wymaga remontu. Sporo pracy i pieniędzy kosztowałaby też renowacja zabudowań gospodarskich. Wiele maszyn rolniczych jest do wymiany. Zanim gospodarze wzięli udział w programie, było u nich biednie. 66-letni Gienek ma małą emeryturę. Andrzej pobiera dopłaty z UE do prowadzenia roli. To starczało "na życie". Dziś mogą sobie pozwolić na więcej, np. na budowę łazienki, której w ich domu nie ma.

- Nie żałuję, że jesteśmy w programie. To też dużo dobrego nam przyniosło i doceniamy to co mamy. Tyle gości jest, nigdy nie jest nudno - mówi Andrzej z uśmiechem. - Chociaż to był przypadek, że tam się dostaliśmy do telewizji. Sołtys namówił mnie, żebym poszedł do programu "Dżentelmeni i Wieśniacy". Do niego dzwoniła telewizja, że szukają kogoś z naszej miejscowości. Miał nadzieję, że coś się ruszy w końcu w tej wiosce, jak ją w telewizji pokażą. I ja się tam dostałem, wystąpiłem - wspomina Andrzej.

Po zakończeniu produkcji nie spodziewał się kolejnych wyzwań przed kamerą. Na jego drodze stanęła jednak producentka programu o podlaskich rolnikach.

- Podeszła do mnie w barze "Koszarka". Zaszliśmy tam na obiad w przerwie pracy. Kierowniczka telewizji zapytała czy jesteśmy rolnikami. Dała mi wizytówkę. Zapytałem ją ze śmiechem czy wie kim ja jestem. Powiedziałem, że występowałem już w programie. Wbiła sobie w komórkę. I to jej się spodobało. Podpisaliśmy umowę - opowiada Andrzej.

PRZECZYTAJ TAKŻE:Emilka Korolczuk z Laszek pochwaliła się ukochanym

Gienek i Andrzej współpracują z telewizją od dwóch lat. Są uznawani za gwiazdy programu. Nie mają tremy przed kamerą. Są naturalni, prawdziwi. Za to pokochało ich tysiące osób. Najważniejsze jest jednak to, że nie przejmują się tym, co gadają ludzie. Po prostu robią swoje i spełniają swoje marzenia. Pod tym względem dla niejednej osoby mogą być inspiracją.

Eugeniusz Onopiuk, rolnik z Plutycz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie