Dominik Ch. przyznał się do napaści, mało tego - sam zgłosił się do organów ścigania. Ale wyrok bez zawieszenia uznał za zbyt surowy. Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku walczył w czwartek o złagodzenie kary. Ale sąd wyrok utrzymał. Chodzi o wydarzenia z lutego 2013 r. Prezenter wracał do domu. Na ul. Broniewskiego zakapturzony mężczyzna wyzwał go od bambusów, później śledził. Pod blokiem, w którym mieszka Cole-Wilson, zadał pokrzywdzonemu silny cios pięścią w twarz. Napastnik uciekł. Pobity trafił do szpitala. Doznał urazu oka.
Zobacz też: Czarnoskóry pogodynek pobity. Prokuratura oskarżyła nowego podejrzanego
