Przypomnijmy, niedawno MSWiA przydzielało pieniądze z programu na ochronę ludności i obronę cywilną. Graniczące z Białorusią - i będące wschodnią granicą UE - Podlaskie otrzymało 160 mln zł, o ponad 100 mln zł mniej niż dwa inne wschodnie województwa (lubelskie i podkarpackie). Najwięcej dostanie Śląsk i Wielkopolska (odpowiednio 520 i 410 mln zł).
Czytaj również:
- Złożyliśmy wniosek do biura sejmiku, by na najbliższej sesji zarząd województwa poinformował czy i jakie działania prowadził w sprawie przydziału środków na obronę cywilną dla Podlaskiego. Drugą sprawa jest projekt stanowiska sejmiku odnośnie weryfikacji podziału wsparcia z MSWiA. Nie zgadzamy się z tym, jaki ministerstwo przyjęło, bo pod uwagę trzeba brać nie urbanizację, a realne zagrożenie. Jak pokazały wydarzenia ze środy w Podlaskiem i na wschodzie Polski jest ono dużo większe niż gdzie indziej - tłumaczył szef podlaskich radnych Prawa i Sprawiedliwości Artur Kosicki.
Dodał, że liczy na poparcie przygotowanego stanowiska przez wszystkich radnych sejmiku, bez względu na barwy polityczne: - To zbyt ważne dla naszych mieszkańców, by się różnić.
- To nieodpowiedzialne, że na obiekty leżące daleko od granicy wydano tyle pieniędzy. My jesteśmy regionem przygranicznym, który leży na pierwszej linii frontu. Takie regiony jak Podlaskie powinny być w czołówce, gdy chodzi o kwoty wsparcia. Głównym kryterium nie powinna być demografia, a położenie przy wschodniej granicy – dodał radny PiS Robert Jabłoński i też wskazał, że atak rosyjskich dronów najlepiej dowiódł, że to wschodnia Polska najbardziej odczuje skutki ewentualnej napaści.


