Pogryzienie na Antoniuku. Lekarze założyli kobiecie 30 szwów!

Magdalena Kuźmiuk
Monikę pogryzł agresywny amstaff. Lekarze założyli jej 30 szwów!
Monikę pogryzł agresywny amstaff. Lekarze założyli jej 30 szwów! Fot. Archiwum
Bardzo się bałam Sary! Jak pogryzła starszego psa, to strasznie lała się krew! - powiedziała przed sądem żona właściciela agresywnego amstaffa. Niespełna dwuletnia Sara w październiku zaatakowała Monikę Abramowicz. Na prawej ręce kobieta ma blizny po 30 szwach.

Grzesiek kupił tego psa tak spontanicznie. Poszliśmy na spacer, on zobaczył tę sukę, spodobała mu się i kupił - powiedział wczoraj kolega Grzegorza M., właściciela agresywnej amstaffki Sary.

W październiku ubiegłego roku suka dotkliwie pogryzła Monikę Abramowicz, sąsiadkę państwa M. Kobieta na prawej ręce miała założonych 30 szwów. Do tej pory nie odzyskała sprawności. Przed sądem domaga się ukarania opiekuna amstaffki i odszkodowania. O sprawie pisaliśmy już wielokrotnie.

Oskarżony: Sama bramki nie otworzyła!

Jednak to nie Grzegorz M. siedzi w tym procesie na ławie oskarżonych, tylko jego ojciec Tadeusz. Dlaczego? Bo to pod jego opieką tego dnia była Sara. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut niedopilnowania agresywnego psa. Sara sforsowała bramkę, wybiegła na ulicę i zaatakowała panią Monikę.

Tadeusz M. utrzymuje, że suka nie mogła sama otworzyć żelaznej bramki. Twierdzi, że musiał to zrobić jakiś złośliwy przechodzień.

Świadek: Kazali mi mówić nieprawdę!

- Gdy przeprowadziliśmy się do teściów, jak wychodziłam z domu z wózkiem, to zawsze musiałam mieć jakąś kiełbasę. Żeby odgonić psy od wózka - zeznawała przed sądem żona Grzegorza M. Żeby ochronić swoje dzieci, kobieta wyprowadziła się od męża. - Mąż chciał całą winę wziąć na siebie. Oni mówili mi co mam w razie czego powiedzieć przed sądem. Ale ja się sprzeciwiłam. Chciałam powiedzieć prawdę.

Wczoraj proces nie dobiegł końca. Strony złożyły wnioski o uzupełnienie dokumentacji.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MARLO
CYTAT(megi @ 28.05.2009, 12:41:23)
tez o psach.dlaczedo żadne slużby nie egzekwują od właścicieli tego aby psy były wyprowadzane w kagańcach i na smyczy!!!!!co to za tłumaczenie że pies nic nie zrobi ,nigdy nie wiadomo jak zareaguje na zachowanie np.malego płaczącego albo śmiejącego się dziecka.parę razy zwracałam uwagę właścicielom psów ale usłyszałam tylko głupie odzywki.

u nas jak sie stanie porzadna tragedia nic sie nie zmieni takie sa fakty
m
megi
tez o psach.dlaczedo żadne slużby nie egzekwują od właścicieli tego aby psy były wyprowadzane w kagańcach i na smyczy!!!!!co to za tłumaczenie że pies nic nie zrobi ,nigdy nie wiadomo jak zareaguje na zachowanie np.malego płaczącego albo śmiejącego się dziecka.parę razy zwracałam uwagę właścicielom psów ale usłyszałam tylko głupie odzywki.
r
rysio
Trzeba być mało rozgarniętym by kupic amstafa. To tylko kwestia czasu kiedy rzuci się właścicielowi do gardła lub roszarpie czyjeś dziecko albo członka rodziny. Róbta tak dalej.
a
adam
Żona Pana Grzegorza M. miała rację,że zeznawała przed sądem prawdę, z drugiej strony broniła swego męża,pomimo że on sam chciał na siebie winę wziąść ratując swego ojca który nie dopilnował psa.Pies cały czas mieszkał u rodziców Grzegorza M i to oni nim się zajmowali tym psem.Mieszkam niedaleko ,przechodząc chodnikiem widzę skąd ten pies wychodzi.
e
ela
synowa wyprowadziła się od męża i teściów z powodu konfliktów rodzinnych,nie miała nic wspólnego z psami bo dodzielona była od psów dwoma bramkami,ponieważ bardzo się bała tych amstafów wraz z dziećmi.miała rację że powiedziała prawdę gdyż po co miała płacić za długi męża w tej sprawie pogryzienia,
K
Kosmitka
Zastanawiam się, jak długo można ciągnąć oczywistą sprawę?
m
marian
Podrzucić kiełbasę z trucizną albo kupić większą bestię i naszczuć na właściciela amstafa.

Za granicą już dawno zabroniono hodowania tych ras. U nas Amstaf musi zagryźć dziecko znanego polityka albo posła by ci w Sejmie ruszyli sie do roboty z odpowiednią ustawą
Dodaj ogłoszenie