https://poranny.pl
reklama

Pierwszy alarm, pierwsze błędy

Anna Łubian
Przy drodze leżą zdechłe wrony! - przybiegł do sołtysa mieszkaniec Barszczewa. Sołtys zawiadomił weterynarzy z Choroszczy. Po dwóch godzinach na miejscu byli już inspektorzy. Dobra akcja? Nie do końca.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że po kilku godzinach nadal w podbiałostockiej wsi leżały zdechłe ptaki.
Jest wtorek, około godziny dziewiątej. Jeden z mieszkańców wsi Barszczewo informuje sołtysa, że przy drodze, pod topolami, leżą zdechłe gawrony i kawki. Sołtys wsiada do poloneza, jedzie na miejsce, a potem od razu do lecznicy w Choroszczy. Nikt nie mówił mu, jak się zachować w takich sytuacjach. Robi to, bo tak uważa za stosowne. Weterynarze z Choroszczy natychmiast wykonują telefon do Białegostoku. Około godziny 11 do Barszczewa przyjeżdża trzech pracowników Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej.
- Mieli rękawice, a na twarzach chusty. Widać było, że do sprawy podchodzą profesjonalnie - mówi Andrzej Skowiewski, sołtys. Lekarze biorą do zbadania sześć padniętych ptaków. Kilkanaście - odbiera zakład utylizacji, który dostaje zlecenie od gminy. Ale część zdechłych ptaków - zostaje.

Brakuje informacji
Wtorek, około godziny 14.30. - Nie będziemy na ten temat udzielać żadnych informacji. Proszę dzwonić do lekarza powiatowego - jak katarynka powtarzają pracownicy powiatowego inspektoratu weterynarii. Ale telefony i powiatowego, i wojewódzkiego lekarza weterynarii milczą. Sanepid nie wie nic o sprawie. Centrum Zarządzania Kryzysowego niedawno dowiedziało się o tym od policji.
- Informacje powinny przekazać nam służby, które jako pierwsze znalazły się na miejscu - przyznaje Andrzej Barszczewski z Centrum Zarządzania Kryzysowego w Białymstoku.
Około godz. 15 wciąż najwięcej o przyczynach pomoru ptaków mają do powiedzenia mieszkańcy Barszczewa.
- Może były wygłodniałe i łapczywie najadły się zbóż ozimych zaprawianych chemicznie - spekuluje sołtys.
- Może ktoś je podtruł. Te ptaki są jak kormorany, pod ochroną, a niszczą wszystkie zasiewy. Ale mogły też się najeść lekarstwa przeciw wściekliźnie, które jest podawane lisom - dodaje Dariusz Jędruczyk. Kilkadziesiąt metrów za płotem jego posesji leży jeszcze kilka zdechłych wron.
- O! Ta jeszcze żyje, ale pewnie zaraz padnie. Ma ciężki oddech - ocenia sołtys.
Dlaczego martwe wrony tu zostały? Dlaczego nikt ich nie zabrał?
- Gmina powiedziała, że przyjadą jutro. To trochę nie tak... Mogliby zabrać je od razu i mieć święty spokój - zastanawia się sołtys.

A wrony leżą...
- Tam są jeszcze zdechłe ptaki? - dopytuje się po godzinie 16 Andrzej Barszczewski. - Zaraz zadzwonię do Choroszczy i powiem, żeby je zabrali. O tej porze ma już więcej do powiedzenia na temat dziwnego pomoru ponad 20 sztuk ptaków.
- Ze wstępnych badań wynika, że żołądki ptaków były wypełnione ziarnem. Prawdopodobnie to jego spożycie było przyczyną pomoru. Ale pewność będziemy mieli po otrzymaniu wyników mikrobiologicznych z instytutu w Puławach - mówi Andrzej Barszczewski.

ROZMOWA

Kurier Poranny: We wsi Barszczewo po Białymstokiem znaleziono ponad 20 martwych wron...
l Krzysztof Jażdżewski, Główny Lekarz Weterynarii: Ze wstępnych analiz wynika, że ptaki zdechły po tym, jak zjadły zboże ze środkami chemicznymi. Ale jeszcze będziemy robić badania i wtedy będziemy pewni, że to nie jest ptasia grypa.

quiz

Od której sprzedawano alkohol? Sprawdź się w przekrojowym QUIZie o życiu w PRL!

1/13

Jaki owad, według propagandy PRL, był zrzucany przez Amerykanów na polskie pola?


l To jeden z pierwszych tego typu alarmów na Podlasiu. Czy przy sprawdzaniu tego sygnału zostały zachowane wszystkie procedury?
- Sołtys zachował się prawidłowo. Zgłosił się do pierwszej lecznicy. Tamtejsi weterynarze niemal natychmiast podjęli działania.
l Na miejscu nie było Sanepidu. Czy to normalne?
- Mamy obowiązek informowania Sanepidu tylko wówczas jeśli coś się dzieje w gospodarstwie. W tym przypadku zgłoszenie dotyczyło dzikich ptaków. Dlatego na miejsce pojechali sami lekarze weterynarii, żeby ocenić sytuację. W takich sytuacjach nie ma sensu ciągnąć całego zespołu.

l Ale po tych działaniach część zdechłych ptaków nadal leży przy drodze...
- Uprzątniecie ich to zadanie dla właściciela gruntów. Z tego co wiem, w tym przypadku powinna zrobić to gmina.

l Ale kto powinien tego dopilnować?
- Jest tu pewien kłopot kompetencyjny. Za teren odpowiada jednak jego właściciel.

Dziękuję za rozmowę.

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny