https://poranny.pl
reklama

Mobbing w białostockim Schronisku dla Zwierząt „Dolina Dolistówki”? Sprawa trafia do prezydenta

Andrzej Kłopotowski
Schronisko "Dolina Dolistówki". Miasto sprawdzi, czy dochodzi tu do sytuacji mobbingowych
Schronisko "Dolina Dolistówki". Miasto sprawdzi, czy dochodzi tu do sytuacji mobbingowych fot. Wojciech Wojtkielewicz
O atmosferze strachu i stresu panującej w Schronisku dla Zwierząt „Dolina Dolistówki” piszą osoby, które podpisują się jako pracownicy tej podległej pod miasto placówki. Magistrat zapowiada, że sprawę zbada.

W piśmie pojawiają się zastrzeżenia pod kątem zachowania kierownik schroniska Anny Jaroszewicz. Autorzy podnoszą, że listem wyrażają „bezradności ogromny niepokój związany z sytuacją, jaka panuje” w Dolinie Dolistówki.

- Jako osoby na co dzień opiekujące się zwierzętami, nie możemy dłużej milczeć wobec tego, co się dzieje – piszą.

quiz

Jak dobrze znasz gwarę swojego regionu? Cz. 3

1/14

"Pokaż mnie tę batarejkę" oznacza "Pokaż mi tę..."


Pracownicy schroniska piszą o mobbingu

- W schronisku panuje atmosfera strachu i stresu. Pani Jaroszewicz dopuszcza się mobbingu wobec pracowników – krzyki, wyzwiska i ciągłe poniżanie stały się codziennością – czytamy w piśmie podpisanym „zaniepokojeni pracownicy Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku”, jakie trafiło do naszej redakcji, ale też do białostockiego magistratu. A dalej: - Nakazano nam (…) podpisać się pod pismem, że mobbingu w schronisku nie ma. Wiadomo, że w obecności pracodawcy nie można odmówić wykonania takiego podpisu. Wiele osób nie wytrzymuje takiego traktowania i odchodzi z pracy i wolontariatu.

Autorzy pisma podnoszą także, że „praca w schronisku jest trudna i wymagająca, ale kiedy dochodzi do tego strach przed przełożonym, sytuacja staje się nie do wytrzymania. Pani Jaroszewicz nie okazuje szacunku ani zrozumienia dla problemów, z jakimi mierzą się pracownicy. Ciągłe napięcie odbija się na jakości pracy i – co najgorsze – na dobrostanie zwierząt.” Piszą też, że „mimo licznych skarg zgłaszanych przez pracowników i wolontariuszy, miasto do tej pory nie podjęło żadnych działań w celu rozwiązania problemu. Pracownicy wielokrotnie informowali o sytuacji, jednak sprawa jest ignorowana lub bagatelizowana. Taka postawa jedynie pogłębia kryzys i powoduje, że sytuacja w schronisku z każdym dniem się pogarsza.”

Kilka dni później dostaliśmy kolejny list, z którego wynika, że na teren schroniska weszły osoby postronne i… wyprowadziły z niego psa.

Kierownik schroniska mówi, że to pomówienia

Kierownik schroniska Anna Jaroszewicz odpowiada, że tego typu pisma pojawiają się od roku 2023 gdy złożyła doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez jedną z fundacji, z którą schronisko współpracowało. Fundacja zajmowała się opieką nad kotami oraz kastracją kotów.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych

- To są po prostu niepoparte niczym pomówienia mające na celu zdyskredytowanie mnie, jako kierownika schroniska i samego schroniska jako instytucji – komentuje Anna Jaroszewicz. - Od tamtego czasu notorycznie powtarzają się tego typu zgłoszenia uwag, zarzutów, donosy dotyczące pracy schroniska, które nie mają potwierdzenia w faktach – dodaje nasza rozmówczyni.

Odnosząc się do wyprowadzenia ze schroniska psa kierownik dodaje, że rzeczywiście ktoś wszedł na teren i „popełnił rzecz, której popełnić nie powinien”. Pies wrócił na swoje miejsce. Osoba sama się zgłosiła i psa oddała.

- Ale nie jest to ani wina schroniska, ani pracowników, ani moja. Trudno to zdarzenie rozpatrywać w kategoriach, które rzucają podejrzenia negatywne co do jakości pracy schroniska – podkreśla kierownik.

Miasto będzie badać sprawę

Schronisko „Dolina Dolistówki” podlega pod białostocki magistrat.

- W związku z zarzutami, które dotyczą mobbingu, kontaktów międzyludzkich powołany zostanie specjalny zespół do spraw mobbingu. W jego skład wejdą pracownicy urzędu miejskiego. Będą starać się zweryfikować te zarzuty, które pojawiają się pod kątem kierownik schroniska. I to zweryfikować je w taki sposób, żeby pracownicy, którzy będą o tym mówili, czuli się jak najbezpieczniej. Żeby mogli powiedzieć o tym, jak sytuacja wygląda faktycznie by można było te zarzuty odeprzeć bądź je potwierdzić – mówi nam Urszula Boublej, rzecznik prezydenta miasta.

Jednocześnie podnosi, że w efekcie zgłaszanych wcześniej zastrzeżeń magistrat przeprowadzał kontrolę dokumentów, a ta żadnych nieprawidłowości formalnych w schronisku nie wykazała.

Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny