Łukoil - Żubr pogoni rosyjskiego niedźwiedzia

Alicja Zielińska azielinska@poranny.pl tel. 085 748 95 45
A wszystko przez te tory. Szerokie, prowadzące na Wschód. Kolej rozwiązałaby problem transportu.
A wszystko przez te tory. Szerokie, prowadzące na Wschód. Kolej rozwiązałaby problem transportu.
Czy w Puszczy Białowieskiej koncern Łukoil zbuduje bazę paliw? W tej sprawie decydować będą nawet żubry.

Leśna to mała osada wśród drzew, rzeczywiście leśna. Kilka domów po obu stronach drogi. Za ostatnim domem tory. Nieużyteczne od lat, ale szerokie. Prowadzą ze Wschodu. I to przesądziło, że akurat tę miejscowość wybrał rosyjski potentat paliw. Bo tu by przywożono paliwa koleją, a rozwożono dalej już cysternami.

Poszło jak z płatka

We wrześniu pisaliśmy, że warszawska firma Chemtank (wójt twierdzi, że z Łukoilem się absolutnie nie dogadywał) wykupiła tereny, i to aż 25 hektarów, częściowo od miejscowych gospodarzy, częściowo od gminy. A radni zmienili plan zagospodarowania przestrzennego i odrolnili ziemię, żeby można było tam budować. Wszystko jawnie. Tyle że po cichu, bo nikt z mieszkańców o niczym nie wiedział. Tym bardziej ekolodzy i przyrodnicy. Dopiero podnieśli alarm!

Bo Leśna leży raptem 6 kilometrów od Puszczy Białowieskiej i 10 km od granicy parku narodowego. A Łukoil chce postawić co najmniej 20 zbiorników na benzynę, gaz i olej. Największe z nich będą mogły pomieścić 5 tys. metrów sześciennych paliw. To gigantyczna stacja.

Bez taryfy ulgowej

Gmina się broni, że nie będzie taryfy ulgowej. Inwestor musi przedstawić raport o oddziaływaniu na środowisko planowanej budowy. Ze wszystkimi konsekwencjami.

- Zarówno kwestie bezpieczeństwa mieszkańców w czasie budowy obiektu, jego eksploatacji, jak i po likwidacji. Bo ważna jest też przyszłość - mówi Mikołaj Pawilcz, wójt Narewki. I wyjaśnia, że chociaż teren, na którym miałaby powstać baza paliw, nie jest objęty europejską siecią ochrony przyrody Natura 2000, to jednak marszałek województwa i inspektor sanitarny nałożyli obowiązek pełnego opracowania raportu, zawierającego wszelkie określone wymogi w prawie o ochronie środowiska, bez żadnych wyłączeń.

Tego właśnie gmina zażądała od Łukoilu. Wysłała postanowienie do inwestora. Ten miał prawo się od niego odwołać do samorządowego kolegium odwoławczego. Nie zrobił tego, termin minął. A zatem decyzja nabrała mocy prawnej i Łukoil musi się do niej dostosować.

- Budowa więc, jeśli do niej dojdzie, prędko nie ruszy - uspokaja wójt. Gdyż sam raport to nie wszystko. Kolejny etap to konsultacje społeczne. Swoje opinie będą mogli przedstawiać mieszkańcy oraz ekolodzy. Biorąc pod uwagę odwołania, ubieganie się o pozwolenie na budowę, aż do faktycznego rozpoczęcia inwestycji, cała procedura może potrwać nawet 5-7 lat.

I zdziwienie, i strach

Decyzja dobra, ale nie rozwiązuje problemu - odpowiadają ekolodzy. Bo czy taka inwestycja powinna tam powstać? - Zdecydowanie nie - twierdzi Janusz Korbel z Towarzystwa Ochrony Krajobrazu w Białowieży. Jego zdaniem, powinien powstać przede wszystkim zintegrowany system planowania przestrzennego, który pozwoliłby w przyszłości unikać takich sytuacji jak próba budowy paliw w sąsiedztwie cennych przyrodniczo terenów.

- Nie wydaje się, że mogą być inne ustalenia raportu niż to, co teraz wiadomo. A jest oczywistym, że stacja paliw stwarza zagrożenie dla środowiska w miejscu tak unikalnym jak sąsiedztwo Puszczy Białowieskiej. I może mieć fatalne skutki dla otoczenia, gdyż grunty leżą w strefie chronionej krajobrazu puszczy, zaś transportujące paliwo tiry niejednokrotnie będą przecinały obszary Natury 2000, tereny objęte ochroną unijną. Wystarczy wyciek z cysterny czy awaria zbiornika.
Raport musi uwzględnić wszystkie niebezpieczeństwa. Jest podstawowym dokumentem, od którego zależy, czy budowa się rozpocznie. Więc oby tylko był rzetelny. - To nasza szansa - nie kryje Janusz Korbel. Wójt powołuje się na to, że na terenie gminy są już terminale. - To żaden argument! - odpowiada ekolog. - Powstały przed określeniem obszarów Natura 2000 i nie są duże, jak ten planowany przez Łukoil. Zresztą nie znaczy to wcale, że jak mamy jedną hutę, która szkodzi środowisku, to można budować kolejną.

Unia się wstawi?

Nadzieja w Unii. - Zajmowała stanowisko w sprawie Rospudy, powinna też bronić Puszczy Białowieskiej - mówi dr Rafał Kowalczyk z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży. I dziwi się, jak w ogóle mogło dojść do podobnej transakcji. Ludzie mieszkający na terenie puszczy mają problem z odrolnieniem kawałka ziemi pod działki budowlane, tu natomiast lekką ręką przekształcono 25 hektarów.

W sprawie budowy będą też decydować zwierzęta. Żubry, rysie, wilki. W przeciwieństwie do nas, ludzi, nie uznają bowiem żadnych granic. Żyją nie tylko w puszczy, ale migrują, wychodzą poza obszar nawet 10 czy 15 km. I właśnie żubry polubiły lasy i rozległe łąki wokół Leśnej. Stado liczy około 40 sztuk i chętnie podjada siano ze stogów pozostawionych przez rolników. A że przychodzą tam na pewno, są na to naukowe dowody. Dwóm żubrom bowiem wszczepiono (dla celów badawczych) nadajniki i stąd wiadomo, gdzie i jak się poruszają, śledzony jest ich każdy krok. Żubry chroni unijna dyrektywa siedliskowa. Mówi wyraźnie, że w miejscu, gdzie przebywają zwierzęta, nic nie może im zagrażać.

- Będziemy się domagać, by te informacje znalazły się w raporcie środowiskowym inwestora - zapowiada dr Kowalczyk.

A inwestor milczy

- Zarobimy milion złotych z podatków, a pracę znajdzie około 50 ludzi. To ważne dla gminy - przekonuje wójt.

- Pieniądze gmina dostanie, ale obietnica etatów jest złudna - odpowiada dr Rafał Kowalczyk. Przecież w takich bazach pracują specjaliści o określonych kwalifikacjach. W Leśnej i w okolicy ich nie ma. Zatrudnienie znajdzie więc parę osób. Do prac porządkowych i doraźnych przy samej budowie. Natomiast stracą ci, którzy nastawili się na agroturystykę, bo nikt tu z Polski i zagranicy nie przyjedzie.
Wójt mimo wszystko chce tej inwestycji. Chociaż zastrzega, że nie za wszelką cenę.

- Jeżeli z opracowanego raportu wyniknie, że są jakiekolwiek zagrożenia dla środowiska i dla ludzi, to decyzji o budowie nie będzie - deklaruje Mikołaj Pawilcz. Łukoil nie odpowiedział na żądanie o przedłożenie raportu. Nie kontaktował się z gminą także nikt z Chemtanku - firmy, która kupiła ziemię w Leśnej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie