Litwini w Polsce mają się dobrze. Polacy na Litwie nie: Polskie pany won.

Jacek Wolski
Do narodowości polskiej przyznaje się około 250 tys. litewskich obywateli, czyli nieco ponad 6,5 proc. wszystkich mieszkańców. Polacy żyją głównie w czterech regionach: wileńskim, solecznickim, święciańskim i trockim.
Do narodowości polskiej przyznaje się około 250 tys. litewskich obywateli, czyli nieco ponad 6,5 proc. wszystkich mieszkańców. Polacy żyją głównie w czterech regionach: wileńskim, solecznickim, święciańskim i trockim.
Dwujęzyczne tablice pojawiły się tego lata w gminie Puńsk. - A my boimy się wielkiej Polski, u nas takich tablic nie będzie - mówi pewien litewski polityk.

Walczymy o przetrwanie, walczymy o tożsamość - mówi Michał Mackiewicz, prezes Związku Polaków na Litwie. - To, co dzieje się teraz, to kompletna kpina.

Litewski sąd konstytucyjny uznał niedawno, że oryginalna pisownia polskich nazwisk jest na pierwszej stronie dowodu osobistego niemożliwa. Można to natomiast uczynić, ale w innej części dokumentu.

Zrobiła się z tego burza niemal na całą Europę. Bo Litwini mogą w Polsce wpisywać w dokumenty nazwiska takie, jakie chcą, zaś Polacy na Litwie - nie. A zasada wzajemności obowiązuje. A przynajmniej powinna obowiązywać.

- Owszem, wyrobienie dowodu osobistego z oryginalną pisownią imienia i nazwiska nie stwarza specjalnych problemów - mówi tymczasem Irena Gasperowicz, prezes Wspólnoty Litewskiej w Polsce. - Ale z innymi dokumentami jest już wielki kłopot. Jeśli więc ktoś chce tego uniknąć, powinien lepiej pozostać przy polskim nazwisku.

Ani Gasperowicz, ani Witold Liszkowski, wójt Puńska, gdzie większość mieszkańców stanowią osoby narodowości litewskiej, dowodów osobistych więc nie wymienili.

Boją się Polaków

Decyzja litewskiego sądu dotyczyła wszystkich mieszkających w tym kraju mniejszości. Dla Polaków ma to jednak dodatkowy wymiar. Bo w przeciwieństwie choćby do Rosjan, którzy przyjechali tu wraz z nastaniem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, większość naszych mieszka tam od zawsze.

- Na tym tak naprawdę polega problem - uważa litewski polityk, który woli pozostać anonimowy. - To jest porównywalne do relacji Polska - Niemcy. Wy przecież wielkich Niemiec też się boicie. Że ziemię wykupią albo przejmą rządy nad gospodarką. My boimy się wielkiej Polski, w której resentymenty choćby do Wilna wciąż przecież są. A potencjały narodów są nieporównywalne. Was jest prawie 40 milionów, a nas dziesięć razy mniej.

Choć kiedyś byliśmy jednym państwem, historia bardziej dzieli, niż łączy. Chodzi przede wszystkim o dwudziestolecie międzywojenne. Dla Litwinów Wilno znajdowało się wtedy pod polską okupacją. Dla nas - było jednym z najważniejszych miast II Rzeczypospolitej.

Do narodowości polskiej przyznaje się około 250 tys. litewskich obywateli, czyli nieco ponad 6,5 proc. wszystkich mieszkańców. Polacy żyją głównie w czterech regionach: wileńskim, solecznickim, święciańskim i trockim.

Puńsk, czyli Punskas

Oficjalnie między oboma krajami wszystko jest w jak najlepszym porządku. Prezydenci czy premierzy regularnie się spotykają, często razem występują na arenie międzynarodowej.

W 1994 roku oba kraje podpisały traktat, który prawie wszystko uregulował, w tym pisownię nazwisk w oryginale oraz dwujęzyczne nazwy miejscowości tam, gdzie większość stanowi jedna z nacji.

W Polsce, gdzie Litwinów mieszka raptem kilka tysięcy, zostało to właściwie załatwione. Tego lata dwujęzyczne tablice pojawiły w kilku miejscowościach gminy Puńsk. Obywatele narodowości litewskiej mogą też wyrabiać dokumenty, w których pisownia nazwisk jest oryginalna.

- Stosunkowo niewiele osób z tego skorzystało - mówi wójt Puńska, który w dowodzie osobistym ma wciąż wpisane "Witold Liszkowski", a nie "Vytautas Liskauskas" z charakterystycznym ptaszkiem nad pierwszym "s".

Ten ptaszek stanowi zresztą źródło wielu problemów. Bo aby go napisać, potrzebny jest specjalny program komputerowy. Urzędy, które wydają dowody osobiste czy paszporty, mają go. Ale już wyrobienie dowodu rejestracyjnego czy też zmiana nazwiska w banku jest praktycznie niemożliwa.

- Na zmianę dowodów decydują się najczęściej młodzi ludzie, którzy studiują na Litwie, tam spędzają większość czasu i swoją przyszłość wiążą raczej z tym krajem - dodaje wójt.

Depolonizacja Wileńszczyzny

Decyzji litewskiego sądu nie chcą komentować ani Irena Gasperowicz, ani Witold Liszkowski. Ten ostatni dodaje jedynie, iż ma nadzieję, że ta sprawa zostanie załatwiona.

Niestety, ale zapisy polsko-litewskiego traktatu w przypadku Litwy pozostały jedynie na papierze.

- Walczymy o to, by weszły w życie, od kilkunastu lat - mówi Michał Mackiewicz. - Skutek jest taki, jak widać.

Najpierw trzeba było zdejmować tabliczki z polskimi nazwami. Okazało się, że zabrania tego ustawa o języku litewskim. Teraz pojawiła się sprawa nazwisk.

Podpisany w 1994 roku traktat jednoznacznie mówi o prawach mniejszości.

Mniejszość polska spełnia też wszystkie kryteria Konwencji ramowej Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych (ratyfikowanej przez Litwę w 2000 roku), takie jak autochtoniczność, zwartość zamieszkania czy liczebność mieszkańców, by stosować wobec niej standardy europejskie w pełnym zakresie. Niestety, tak nie jest - piszą autorzy raportu przygotowanego niedawno przez Stowarzyszenie Wspólnota Polska.

Piszą także o dyskryminowaniu polskiej oświaty, o tym, że nie udało się wprowadzić języka polskiego jako języka pomocniczego, a także o nazwach i nazwiskach. "Dla porównania warto spojrzeć na zamieszkały przez Litwinów polski Puńsk, w którym litewskość jest widoczna na każdym kroku, wszędzie znajdują się napisy w języku litewskim, a dzieci uczą się w szkole podstawowej i liceum z wykładowym językiem litewskim" - czytamy w raporcie.

- Niestety, Litwini od kilkunastu lat prowadzą politykę zmierzającą do depolonizacji Wileńszczyzny - uważa Maciej Płażyński, prezes Wspólnoty. - Niedostrzeganie tego jest naiwnością.

Polskie pany won

Michał Mackiewicz ten pogląd podziela.

- Ciężko Polakom się tu żyje - mówi. - Brak poszanowania naszych praw przez władze jest oczywisty.

Litewska prasa relacjonuje spór o nazwiska z umiarem.

- W prywatnych rozmowach dziennikarze z największych stacji telewizyjnych, radiowych czy gazet wręcz nas wspierają - dodaje prezes. - Dziwią się, po co Litwie, która jest przecież członkiem Unii Europejskiej, taka historia. Państwu to przecież chluby nie przynosi. Ale już na portalach internetowych jest pełne szaleństwo. Mnóstwo tam antypolskich wpisów: "polskie pany won" i inne takie. Obrażają też prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który wyraźnie opowiedział się po naszej stronie.

Waldemar Tomaszewski, szef Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i eurodeputowany z tego kraju, liczy, że wsparcie naszego kraju będzie w tej sprawie większe niż do tej pory. Bo przywódcy obu państw uśmiechają się do siebie, serdecznie ściskają dłonie, a problemy jak były, tak pozostały.

- Wiem, że partner jest w tym przypadku wyjątkowo trudny, ale działać trzeba - dodaje.

Projekt w parlamencie

Całkiem niedawno Wilno odwiedził Jerzy Buzek - przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Przed jednym z budynków Polacy zrobili pikietę. "Nikt nie może zabrać człowiekowi prawa do nazwiska" - głosił transparent. Buzek podszedł w końcu do pikietujących. Ale zdania o umiarze i niewywoływaniu konfliktów zbyt dobrze odebrane nie zostały.

- Coś mi się wydaje, że ta sprawa zostanie załatwiona dopiero wówczas, gdy w całej Unii Europejskiej wprowadzi się jednolite dowody osobiste - mówi prezes Mackiewicz. - Wtedy wyjścia nikt nie będzie miał.

Jednak już dzisiaj Polacy z Litwy myślą o innym rozwiązaniu, czyli kierowaniu spraw do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wygranej są pewni.
Po decyzji sądu światełko w tunelu się jednak pojawiło. Przedstawiciele litewskiego rządu mówią, że nie jest to ostateczne rozstrzygnięcie. W parlamencie przygotowywany jest także projekt, który sprawę ma załatwić.

Przedstawiciele polskiej mniejszości jednak nie bardzo w to wierzą.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Kochani, mieszacie pojęcia. Litwini w Polsce to są polscy obywatele narodowości litewskiej, tak samo jak polscy obywatele narodowości białoruskiej czy ukraińskiej. Są to wierni synowie i córki ojczyzny Polski, i nic nikomu się złego nie stanie, jeżeli oni mogą sobie dla poprawy samopoczucia umieścić nazwę miejscowości w swoim języku, drugim języku ojczystym, gdyż ich pierwszym językiem ojczystym jest polski. Jaki i na kim chcecie brać odwet ?

j
jacek

Mam nadzieje i wierze ze Litwini sami dojdą do tego w koncu to nasi "bracia". Wiecej nas łączy niż dzieli. Moja rodzina stamtąd pochodzi kto zna ten kraj ,to wie ilu wsponiałych ludzi nam dał --nam dał-- .Jestesmy w jednej Europie. Nikt nie ma zamiaru zabierać Litwinom ziemi i tożsamości ,a ze my koroniarze kochamy ten kraj litwini powinni byc dumni ,to znaczy ze jest piekny i łaczy nas historia. Matka Piłsudskiego ,wielka Pani Bilewiczówna-Żmudzinka jak ich nie kochac , czy miała dylemat ta wielka Litwinka kim jest syn litwin - Polak.Szkoda ze my dzielimy.Nikt nie podwaza istniena W.K Litewskiego zawsze było .Zawsze chciałem by zwykły Litwin i Polak mogli dyskutowac ,a nie jatrzyc .Jako naród wiecej zła doznalismy od niemcow a kto dzis chce buzić zle duchy,nikt bo jaki cel prowadził by do nikąd.Jadac do Wilna jestem dumny jak jest piękne i pięknieje, dzieki Litwinom mam je prawo "mieć" i chodzić po ulicach .Tak myśle czy my potrafili bysmy tak onie zadbać.Zdaję sobie sprawę ,że jest wiele do zrobienia i miesca ktore dla naszej dumy narodowej sa w złym stanie ale i nanie przyjdzie czas .trudno ująć to w kilku zdaniach.Tylko nowe pokolenia to zmienią mam tą nadzieję i wierze w to.

F
FERNANDO

Litwini jakoś próbują leczyć kompleksy... Nie ma co się przejmować, może kiedyś pojmą, że jesteśmy w UE.

O
Obywatel RP

Uważam, że tego typu problemy jak dwujęzyczne określenia powinny być rozwiązywane na zasadzie porozumień miedzynarodowych, a nie w taki sposób jak teraz w Polsce. U nas nazwy obce np. litewskie i polskie a za miedzą nic. Żądam usunięcia nazw obcojęzycznych do czasu gdy pojawią się uregolowania międzynarodowe między Polską a konkretnym krajem. Należy stosować zasadę wzajemności.

p
polak

no i bardzo dobrze! o tym jak nas polakow traktuja nie tylko na litwie ale na calym tym z....nym wschodzie. a my co, amy leziemy im w d*** i udajemy ,ze jest wszystko OK. nigdy nie bylo z litwa ok i nie bedzie . a polak ,to takie male kupa ,nawet nie znaczace panstwa maja wiecej do powiedzeninia niz my . fakt,ze opinie sobie wyrobilismy ,ale na zachodzie ; polak to : pijak ,zlodziej . i to prawda . wiec co w tym dziwnego ,ze nas wszyscy maja w du*** .

s
saSDAS

AHhAHAHAh no niezle, skoro oni tak to po cy my polacy im dogadzamy?? kurde :/ tak samo jak z amerykanami, walczylismy w iraku teraz afganistan a wiz dalej nie ma... POlska daje pupy i tyle

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3