Lekarz rodzinna o zmianach w teleporadach: nie ma powrotu do systemu sprzed pandemii

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinna z Porozumienia Zielonogórskiego Wojciech Wojtkielewicz
Od 15 marca zmieniają się zasady udzielania teleporad przez lekarzy rodzinnych. Ministerstwo Zdrowia ograniczyło telekonsultacje, zwracając uwagę, że ma to na celu zwiększenie dostępności do bezpośrednich wizyt w przychodniach. Co na to lekarze rodzinni? Poprosiliśmy o opinię Joannę Zabielską-Cieciuch z Porozumienia Zielonogóskiego.

Od 15 marca wchodzi w życie rozporządzenie zmieniające zasady udzielania teleporad przez lekarzy rodzinnych. Dokument wprowadza ograniczenia w ich stosowaniu. Argumentując ten ruch resortu zdrowia, minister Adam Niedzielski wskazał, że zdalne świadczenia bywają nadużywane.

Teleporady nie będą stosowane, gdy:

  • pacjent odbywa pierwszą wizytę u lekarza, pielęgniarki lub położnej POZ
  • pacjent ma chorobę przewlekłą, a jego stan pogorszył się lub doszło do zmiany objawów
  • zachodzi podejrzenie u pacjenta choroby nowotworowej
  • pacjent lub jego opiekun nie wyrazi zgody na odbycie jej w formie zdalnej
  • dotyczy dziecka dziecka do 6 roku życia. W tym przypadku wyjątek stanowi "porada kontrolna w trakcie leczenia, ustalonego w wyniku osobistego badania pacjenta, której udzielenie jest możliwe bez badania fizykalnego".

Co o zmianach w udzielaniu porad lekarskich przez telefon sądzą lekarze? O opinię poprosiliśmy Joannę Zabielską-Cieciuch z Porozumienia Zielonogórskiego, która pracuje w przychodni przy ul. Gajowej w Białymstoku:

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy wprowadzenie zmian w teleporadach tym, że dostęp do nich był utrudniony. Zgadza się pani z tą diagnozą?

Joanna Zabielska-Cieciuch: Minister Zdrowia nie widział żadnego innego rozwiązania, aby zmusić do otwarcia przychodnie, które nie przyjmują pacjentów. Wiem, że takie poradnie są i to jest patologia, z którą my – jako Porozumienie Zielonogórskie – też walczymy. Natomiast, te zmiany to jest ingerencja w organizację pracy naszych przychodni.

Nie chciałaby pani wrócić do organizacji pracy przychodni z czasów przed pandemią?

Joanna Zabielska-Cieciuch: Nie ma powrotu do tego, co było przed pandemią, kiedy w przychodniach czekało po dwadzieścia osób bez uprzedniego umówienia. Musimy bowiem zachować reżim sanitarny, w odpowiednim czasie dezynfekować, wietrzyć pomieszczenia, a na to jest potrzebny czas. I wtedy nie możemy przyjmować pacjentów. Dlatego apelujemy do pacjentów, aby wcześniej umawiali się telefonicznie.

Jak ocenia pani zmiany w teleporadach?

Joanna Zabielska-Cieciuch: Wprowadzenie zakazu teleporad u dzieci do 6 roku życia będzie na pewno utrudnieniem dla rodziców. Dzieci z katarami nie są wpuszczane do przedszkoli i żłobków. Rodzice często w takich sytuacjach dzwonili i prosili o zwolnienie, by móc zostać z dzieckiem. Takie sytuacje często nie wymagały osobistej konsultacji. Teraz będzie to niemożliwe, rodzice będą musieli przyjść do poradni.

Dla lekarzy to chyba też utrudnienie?

Joanna Zabielska-Cieciuch: Teraz, kiedy będą obowiązywały nowe przepisy, zastanawiamy się, jak skonstruować grafiki przyjmowania przedszkolaków. Obserwujemy bowiem gwałtowny wzrost infekcji w tej grupie. Sama badam teraz po kilkanaście małych dzieci dziennie. Dlatego musimy to tak zorganizować, aby w czasie przyjmowania dzieci do przychodni nie przychodzili seniorzy. Nie wszyscy są bowiem zaszczepieni. Ale ogarniemy to. To nie tyle utrudnienie dla nas, ile dla pacjentów.

Czy kolejki do lekarzy wydłużą się?

Joanna Zabielska-Cieciuch: Na pewno pacjenci w stanach, które nie są pilne, będą musieli dłużej czekać na konsultację – dwa, trzy dni.

W przypadku podejrzenia zakażeniem koronawirusem porady nadal będą udzielane telefonicznie?

Joanna Zabielska-Cieciuch: Jeśli mam podejrzenie zakażeniem koronawirusem, to po prostu zlecam test. Samo badanie pacjenta w przychodni nic nie zmieni w moim postępowaniu. Jeżeli mamy objawy infekcji, np. kaszel, bóle głowy, wysięk z nosa, to obecnie są to wskazania do wykonania testu. Wizyta takiego pacjenta w przychodni jest niebezpieczna, to narażanie innych osób. Jesteśmy w stanie pandemii i są przepisy prawa, które to regulują.

Przez pandemię rośnie liczba samobójstw

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
12 marca, 22:54, Krzysiek:

stetoskop, rentgen przez telefon, tantum werde paracetamol ibufen i wszyscy zdrowi, kasa musi się zgadzać

Nie chciało się nosić teczki , trzeba dźwigać na rampie woreczki .

K
Krzysiek

stetoskop, rentgen przez telefon, tantum werde paracetamol ibufen i wszyscy zdrowi, kasa musi się zgadzać

E
Edek

Akurat poradnia na Gajowej prowadzona przez Panią doktor nigdy się nie zamykała na trzy spusty. Była otwarta i działała zgodnie z możliwościami.

Dodaj ogłoszenie