Laptop czy karta miejska to wyzwania. Rada miejska ma problem.

Aneta Boruch
Radni nie chcą laptopów i mają problemy z projektem biletów elektronicznych
Radni nie chcą laptopów i mają problemy z projektem biletów elektronicznych sxc.hu
Udostępnij:
Jak nie stają okoniem przeciwko laptopom, to znów elektronicznym biletom. Przekonanie białostockiego radnego do nowoczesności proste nie jest.

W ostatnim czasie zdarzyły się dwie sytuacje, w których dało się to zauważyć. Na szczęście nie są to przypadki aż tak liczne.

Jako pierwszemu nawracanie na nowoczesność kolegów przypadło szefowi rady miejskiej Włodzimierzowi Kusakowi. Powodem jest fakt, że rada miejska przejdzie w tym roku na całkowity elektroniczny obieg dokumentów. To sprawiło, że wybrańców białostoczan trzeba zaopatrzyć w przenośny osobisty sprzęt komputerowy. Czworo radnych z klubu PiS jednak stanowczo odmówiło pracy na urzędowych laptopach.

O ile Rafała Rudnickiego można, choć nie do końca, zrozumieć pamiętając jego niemiłe doświadczenia ze służbowym sprzętem z czasów pracy w spółce Lech, o tyle w przypadku reszty jego klubowych kolegów ich opór przypomina podejście nastolatka, który na złość mamie postanowił odmrozić sobie uszy. Honor bowiem nie pozwala mu nosić czapki.

Oporni przytaczali różne argumenty: że mają własny sprzęt, a radny może sobie kupić wszystko z diety, a to proponowali by przeznaczone na ten zakup pieniądze trafiły np. na hospicjum. Summa summarum postawili na swoim, robiąc na złość szefowi rady. A trochę też i sobie, bo radni, którzy postawili weto i tak będą musieli we własnym zakresie wyposażyć się w odpowiedni sprzęt i oprogramowanie.

Bilet elektroniczny

Jednak o wiele większa awantura rozpętała się wokół projektu wprowadzenia w Białymstoku biletu elektronicznego, szumnie i nieco na wyrost nazywanego kartą miejską, gdy tymczasem można będzie go używać tylko w autobusach. Pewne napięcie dało się wyczuć wokół tego projektu już od początku roku.

Radni opozycyjnego PiS znaleźli mnóstwo dziur w całym i wykorzystali je skwapliwie, żeby utrącić przyjęcie uchwały co do zasad wydawania e-biletów na jednej z sesji. Fakt, że nieco zlekceważonej przez władze miasta, bo w czasie gdy była dyskutowana na sali nie było ani prezydenta, ani jego pierwszego zastępcy odpowiedzialnego za komunikację. Widać jednak było wyraźnie, że klub PiS z jakiegoś powodu co chwila podstawia władzy w tej sprawie nogę.

Dopiero na zwołanej w trybie nadzwyczajnym 14 marca uchwałę udało się przepchnąć, dzięki czemu 40 tysięcy czekających na plastikowe bilety białostoczan wkrótce będzie mogło je odbierać. Nadal jednak czterech radnych od głosu się wstrzymało, jedna przedstawicielka PiS była zdecydowanie przeciw, a jeden radny w proteście nie wziął udziału w głosowaniu, choć był na sali. Tym razem władza długo, obszernie i szczegółowo wszystko radnym tłumaczyła. Bardzo zależy jej, by ten unijny projekt na kilkanaście milionów się nie rozsypał. Ale sama też nie jest bez winy.

Trudno naprawdę zrozumieć dlaczego regulaminy korzystania z elektronicznych biletów dopiero są przygotowywane, z którego to powodu odbędzie się kolejna spec-sesja. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś tu lekko przestaje nad całością tego dość kosztownego, bo kilkunastomilionowego, projektu panować. A z drugiej strony - że taka porcja nowoczesności w autobusach to dla naszych radnych zbyt wiele.

A przed nimi jeszcze jedna sprawa do rozstrzygnięcia, czyli kwestia podwyżek cen biletów, co ma nastąpić od maja. W tym całym galimatiasie wokół elektronicznych biletów nikt jeszcze się na ten temat nawet nie zająknął.

Co jest gwarancją, że temat wkrótce powróci i że ten komunikacyjny serial jeszcze w Białymstoku potrwa. Bez względu na to, ilu radnych tak naprawdę podróżuje na co dzień miejskimi autobusami.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
,,Tu nie chodzi o oszczędzanie publicznych pieniędzy.
Tu chodzi o unikanie kontroli."- to laptopy dają aby unowocześniać czy kontrolować?

Jedno i drugie.
g
gieniek
,,Tu nie chodzi o oszczędzanie publicznych pieniędzy.
Tu chodzi o unikanie kontroli."- to laptopy dają aby unowocześniać czy kontrolować?
G
Gość
Tu nie chodzi o oszczędzanie publicznych pieniędzy.
Tu chodzi o unikanie kontroli.
P
POO
To dobrze,że nie chcą. Gorzej jakby byli chciwi. Rozumiem, że autorka tekstu woli aby nieoszczędzać pieniędzy miejskich.
o
omo
A o jakim oprogramowaniu mówi Kusak?! O Wordzie? Nic chyba więcej radnym nie potrzeba. Jeśli on go nie ma to widać komu brakuje nowoczesności. Co do nawracania do nowoczesności to rozumiem, że pani red. sugeruje,że każdy z pis jest zacofany i nie korzysta z komputera. Z tego co wiem to młody Putra pracuje w firmie komputerowej więc na nowoczesność go nie trzeba nawracać.
b
b_stok
Niechęć do wydawania miejskich środków na laptopy jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała. Nie wiem z jakiego powodu pani Aneta Boruch piętnuje takie zachowanie.
Co do "karty miejskiej" to może należało by zapytać jakie ułatwienia wprowadza, co dzięki niej zyskuje przeciętny obywatel. W końcu wszelkie zmiany powinny czemuś służyć. Dziwi mnie też fakt niedopracowania tego rozwiązania: "Trudno naprawdę zrozumieć dlaczego regulaminy korzystania z elektronicznych biletów dopiero są przygotowywane, z którego to powodu odbędzie się kolejna spec-sesja." Może któryś z internautów będzie w stanie odpowiedzieć mi na pytania co, jak, gdzie i dlaczego mamy zmieniać w pobieraniu opłat za przejazd komunikacją miejską.
d
dominik
O jakiej klasy laptopach dla radnych tutaj mówimy? Laptop może kosztować 1,2kzł a są również takie powyżej 5kzł...

Najtańszego też bym wziąść nie chciał a wziąłbym i nie używał by uniknąć tej całej pseudoafery i pseudoreklamy....

A drogiego wziąłbym bardzo chętnie; zresztą przymierzam sie do kupna macbooka air lub pro.
j
jorg
Kilku radnych chce kupić laptopy za własne pieniądze, a przeznaczone na to pieniądze podatników oddać na hospicja. Dziennikarka Aneta Boruch z tego kpi. I ja ją rozumiem. Za te gówniane pieniądze jakie dostaje w redakcji laptopa nie kupi. Jakby jej taką maszynkę dali to by wzięła z pocałowaniem ręki. A tu radni jakieś fochy stroją. Pochylmy się nad nią z całą wyrozumiałością. Ona naprawdę tych radnych nie rozumie.
B
Bask
O ile Rafała Rudnickiego można, choć nie do końca, zrozumieć pamiętając jego niemiłe doświadczenia ze służbowym sprzętem z czasów pracy w spółce Lech, o tyle w przypadku reszty jego klubowych kolegów ich opór przypomina podejście nastolatka, który na złość mamie postanowił odmrozić sobie uszy. Honor bowiem nie pozwala mu nosić czapki. - bardzo dobra uwaga!
G
Gość
A laptop to taka nowoczesność, ja swojego pierwszego kupiłem 6 lat temu. Szkoda, że radnych nie było dotychczas stać na taki zakup.
w
wk
A laptopo to taka nowoczesność, ja swojego pierwszego kupiłem 6 lat temu. Szkoda,że radni się jeszcze ich nie dorobili.
n
nicki
To chyba większy problem, że część radnych walczy o swoje przywileje. To, że polityk nie chce czegoś dla siebie powinno być chwalone, a nie ganione.
K
Kocham platforme
Wyborcy PO z radością przyjmują POdwyżkę cen biletów, gdyż rozumią, że POtrzeba karty miejskiej w metroPOlii wschodzący Białystok jest najpierwsza.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie