Klub Mam, czyli kobiety wychowujące dzieci. Spotkania, porady, zabawy w Bella Vita

Agata Sawczenko
Magda Polak (z lewej) i Gosia Artemiuk to inicjatorki powstania Klubu Mam w Białymstoku
Magda Polak (z lewej) i Gosia Artemiuk to inicjatorki powstania Klubu Mam w Białymstoku Wojciech Wojtkielewicz
Porady, co i kiedy dawać dzieciom do jedzenia, jak mądrze wychowywać i czy warto nosić dziecko w chuście. Do tego joga, wspólne spacery i mnóstwo zabawy przy kawie i słodkościach. W Białymstoku zawiązał się Klub Mam.

Inicjatorkami Klubu są dwie mamy: Magda Polak i Gosia Artemiuk. Jak same się określają - mamy na pełen etat. Mamy, które chcą się zaktywizować - nie tylko przy zmienianiu pieluch, gotowaniu zupek i spacerach z wózkiem. Mamy, które potrzebują towarzystwa - ale towarzystwa, które ma takie same problemy jak one, które zrozumie, doradzi, wysłucha.

Magda Polak jest lektorką angielskiego i mamą półtorarocznego Filipa.

- Wiedziałam, że przez pierwszy rok będę siedziała z nim w domu. Bo Filip urodził się w lipcu, a ja mam specyficzną pracę, gdzie zajęcia zaczynają się w październiku, a kończą w czerwcu. No i tak w perspektywie całego roku tę pracę trzeba wszystko zaplanować.

Z Filipem poradziła sobie sama. Rok w domu z dzieckiem to przecież tak naprawdę nie jest wcale długo.

- Gdy szykowałam się do powrotu do pracy, okazało się, że znów jestem w ciąży - śmieje się Magda. - To mnie natchnęło do szukania chętnych, by razem stworzyć Klub Mam.

Poszukała podobnych klubów, działających już w Polsce. Porozmawiała z dziewczynami, które tam się spotykają. Wypytała o zasady, spotkania, sposoby na to, jak zachęcić fachowców, by przychodzili do klubu i wyjaśniali, tłumaczyli, rozmawiali. I zaczęła się zastanawiać, jak coś podobnego stworzyć w Białymstoku. Nawiązała kontakt ze Stowarzyszeniem Kobieteria, zaszła do Teatru Arkadia. A tam - bingo! Okazało się, że jedna z pracownic teatru, Gosia Artemiuk, jest w dokładnie takiej samej sytuacji jak Magda: na urlopie wychowawczym i spodziewa się drugiego dziecka. Magda od razu się z nią skontaktowała.

Spotkania są bezpłatne

- Najfajniejsze jest to, że ja już wcześniej myślałam o czymś takim - uśmiecha się Małgosia. - Ale tak to ze mną jest, że jak coś mam robić sama, to nie mam takiego kopniaka do działania. A z Magdą - już po pierwszym spotkaniu wiedziałyśmy, że będziemy razem działać.

Najpierw wszystko dokładnie obgadały. Sprawdziły, czy mają taką samą wizję. na szczęście okazało się, że tak.

- Po pierwsze, chcemy, żeby nasze spotkania były bezpłatne. Po drugie, to nie mają być zajęcia dla dzieci, w których może uczestniczyć mama. To spotkania organizowane z myślą przede wszystkim o mamach. Ale tak zorganizowane, by dziecko również mogło w nich uczestniczyć - mówi Magda. - Chciałybyśmy sprawić, żeby mamy w Białymstoku były aktywne. Żeby nie siedziały w domu z dzieckiem, tylko spotykały się z innymi.

- Nasz klub ma za zadanie ożywić Białystok - dodaje Gosia. - Bo to w końcu duże miasto, a nie ma takiego miejsca dla kobiet z dziećmi.

Miejsce już znalazły. Będą spotykać się w lodziarni Bella Vita.

- Tam są świetne warunki, by na spotkania brać ze sobą dzieci - mówi Magda. - Bo przecież nie każda mama ma możliwość je zostawić pod czyjąś opieką. A tak naprawdę, to zwykle wcale nie chcemy ich nigdzie zostawiać. Jak jesteś mamą, to chcesz pokazać swoje dziecko. I udowodnić, że to dziecko w niczym nie przeszkadza. Nawet takie malutkie, miesięczne wcale nie oznacza, że mama musi się nagle od wszystkiego odizolować i siedzieć w domu. Można przecież malucha wziąć ze sobą na spotkanie. Bo taka chęć spotkania z innymi jest chyba w każdej młodej mamie.

Spotkanie w kawiarni Bella Vita

- Każda z nas chce skonfrontować poczynania odnośnie opieki nad dzieckiem. Mamą jest się przecież po raz pierwszy - mówi Magda. - Jest tyle pytań, tyle wątpliwości, które się wydają takie trudne. I czasami nie wiadomo, gdzie szukać pomocy. Pewnie, są mamy, przyjaciółki. Ale czasami z mamą nie można na każdy temat porozmawiać. Jest zawsze ta różnica pokoleń. Nie zawsze też jesteśmy takimi szczęściarami, że mamy przyjaciółkę, która ma akurat dziecko w takim samym wieku jak nasze. Często więc odpowiedzi na nasze wątpliwości szukamy w internecie. Są modne fora i tysiąc wątków dziecięcych. Ale to i tak nie zastąpi przecież kontaktu na żywo. Wspólna sprawa bycia mamą na pewno łączy - przekonuje Magda.

I wszystko wskazuje na to, że ma rację, bo na inauguracyjne spotkanie do kawiarni Bella Vita przyszło kilkanaście młodych mam. Większość z dziećmi.

- Mam syna Maksymiliana, skończył trzy lata. A za dwa miesiące będę miała nowego dzidziusia - uśmiecha się Marlena Wróblewska. - Szukam rozrywki, dla siebie i dla swoich dzieci na czas, kiedy będę na urlopie macierzyńskim. Sposobu na miłe spędzenie czasu w gronie innych mam. Nie chcę być uziemiona z maluszkiem w domu. Chcę mieć możliwość wyjścia gdzieś, poprzebywania z innymi ludźmi.

Marlena doskonale pamięta, jak to było z pierwszym synkiem, dziś już przedszkolakiem.

- Nagle zaczyna brakować kontaktu z innymi ludźmi - mówi. I opowiada, że już wtedy, kilka lat temu, próbowała założyć podobny klub. Skończyło się to tak, że zaprzyjaźniła się z pięcioma dziewczynami i spotykały się w swoim gronie.

W Irlandii spotkania są na porządku dziennym

- Ale dzieci robiły się coraz starsze i nasze drogi powoli rozchodziły się. Poszłyśmy do pracy. I tak się złożyło, że wszystkie teraz spodziewamy się drugiego dziecka. I znów jest potrzeba, by móc się spotkać w okresie, kiedy dzieci są niemobilne, mało gdzie można z nimi wyjść - dodaje Marlena.
Przyznaje, że wyjście z maluszkiem do centrum zabaw to nie to samo.

- Dzieci się bawią, a mamy siedzą odwrócone do siebie tyłem. I nie wiadomo, czy warto kogoś zaczepić, czy ta druga mama chce rozmawiać.

Joanna Lipińska, mama sześciomiesięcznej córeczki, na spotkanie przyszła sama.

- To jedyny moment od iks czasu, kiedy mogłam się wyrwać z domu, z dzieckiem został mąż - mówi. I zapewnia, że bardzo podoba jej się inicjatywa klubu.
Podobnie myśli Małgorzata Kowalczyk. Mieszkała w Irlandii, tam urodziła synka.

W Irlandii takie spotkania mam są na porządku dziennym.

- Bardzo fajna sprawa, ucieczka od codziennej rutyny i okazja do wyjścia - chwali. I przyznaje, że bardzo jej brakowało podobnych spotkań, gdy już w Polsce urodziła córeczkę.

Do pomocy w tworzeniu Klubu Mam włączyła się też Kobieteria. To stowarzyszenie, które powstało nieco wcześniej, ale z takiej samej potrzeby.

- Bo tak to zwykle jest: lądujemy z dziećmi w domu, następuje przerwa w pracy zawodowej, urywają się kontakty towarzyskie. I trzeba sobie poradzić z totalnie nową sytuacją - mówi Gosia Kijak-Olechnicka z Kobieterii. - Czasem jest to trudne, czasem męczące, gdyż z jakichś powodów zostałyśmy odcięte od ludzi i nagle naszą najbliższą osobą, z którą możemy porozmawiać, to ten maluch, który nie mówi jeszcze naszym językiem.

W Kobieterii również działają młode mamy, dlatego pomysł klubu jest im tak bliski.

- Chcemy być wsparciem dla Klubu Mam, który jest nieformalną, oddolną inicjatywą kobiet. My jako stowarzyszenie możemy to wspierać, na przykład w momencie, kiedy jest potrzebna jakaś reprezentacja czy pomoc w załatwieniu formalności.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie