Jagiellonia Białystok przenosi się do Austrii

Tomasz Dworzańczyk
Piłkarzy Jagi czeka dziś ostatni sparing na Słowenii, a potem przeprowadzka do Austrii
Piłkarzy Jagi czeka dziś ostatni sparing na Słowenii, a potem przeprowadzka do Austrii Wojciech Wojtkielewicz
Żółto-czerwoni w poniedziałek rozegrają sparing z serbskim drugoligowcem FK Indija, po czym opuszczą Słowenię i przeniosą się do Austrii, gdzie zostaną już do końca zgrupowania.

Nie będę dobrze wspominał pobytu w tym ośrodku. Organizatorzy zwyczajnie nas oszukali. Mieliśmy trenować na lepszych boiskach, a korzystaliśmy z klepisk drugiej, czy nawet trzeciej kategorii. Tak się nie robi. Na pewno w przyszłości trzeba będzie się zastanowić, czy korzystać z usług ludzi, którzy mieli o wszystko zadbać - mówi Tomasz Hajto, trener Jagiellonii.

Szkoleniowiec nie kryje rozczarowania nie tylko z tego powodu. Spory niesmak wywołał ostatni sparing z Dinamo Tbilisi, który zakończył się już po godzinie gry. Gruzini, którzy przegrywali 0:1, zaczęli polowanie na piłkarzy Jagi. Ich ofiarą padli m.in. Tomasz Frankowski i Maciej Makuszewski, którzy oberwali najmocniej.
- Tego nie da się opisać innymi słowami niż dzicz. Rywali nagle przestała obchodzić gra w piłkę. To chyba efekt frustracji, bo w pierwszej połowie zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze, wręcz ich ośmieszyliśmy - dodaje Hajto.

Nie da się tego porównać

Niestety, po godzinie gry na boisku doszło do regularnej bijatyki, którą opanowano dopiero po kilku minutach. Co ciekawe, białostoczanom już w trakcie letnich przygotowań zdarzyła się podobna sytuacja, podczas wcześniejszego pobytu na Litwie (w trakcie sparingu z Ekranasem Poniewież).

- Nie da się porównać tych dwóch zdarzeń. Z Litwinami to było coś dopuszczalnego, taka zwykła szamotanina, jakie czasami się zdarzają. Nikt jednak nie walił nikogo pięścią w twarz. Gruzini natomiast rzucili się na nas normalnie z obłędem w oczach. Jednego z tych typów nie potrafili uspokoić nawet jego koledzy z drużyny. To pokazuje, że nawet w sparingach powinny obowiązywać protokoły meczowe. Za coś takiego ten koleś powinien dostać pół roku dyskwalifikacji - kwituje Hajto.

Potyczka z Gruzinami została rozegrana w piątek, mimo że pierwotnie przewidziana była na sobotę. Zmiany w planach to jedno z wielu niedociągnięć zgrupowania w Słowenii.

- Nie tak to miało wyglądać. Skusiliśmy się na ofertę pobytu w tym ośrodku ze względu na dość atrakcyjną cenę. Jak się jednak okazuje, czekały na nas różne niespodzianki, jak choćby data meczu z Dinamo, która zburzyła nam cykl przygotowań - przyznaje Hajto. - Podobnie zresztą wyglądała sprawa ze sparingiem z Besiktasem Stambuł, gdzie wprowadzono nas w błąd przy lokalizacji meczu - dodaje.

Białostoczanie otrzymali propozycję gry z Turkami, która pierwotnie przewidywała, że mecz zostanie rozegrany we wtorek około 200 km od miejsca zgrupowania żółto-czerwonych - Pohorje. Dzień później okazało się jednak, że owszem, spotkanie z 14-krotnym mistrzem Turcji jest możliwe, jednak trzeba udać się aż do Austrii, do oddalonego o ponad 500 km Innsbrucka.

- W tym momencie trzeba było zadać sobie pytanie, czy jest sens jechać tak daleko. Postanowiliśmy, że mimo wszystko zagramy z Besiktasem. Ale nie wrócimy już do Słowenii, tylko zostaniemy w Austrii do czwartku - tłumaczy Hajto.
Tym samym zmianie uległy też plany na ostatnie dni obozu. W nich ujęte były m.in. sparingi z azerskim Ravanem Baku oraz serbskim Spartakiem Zlatibor Voda, które nie dojdą do skutku. Być może po meczu z Besiktasem białostockim szkoleniowcom uda się już w Austrii znaleźć chętnego do gry.

Zanim jednak zespół wyruszy w podróż do Austrii, w poniedziałek zdąży rozegrać jeszcze sparing z drugoligowcem z Serbii - FK Indije (godz. 11). Szansę występu dostaną w nim raczej głównie zawodnicy rezerwowi, gdyż szkoleniowcy szykują silniejsze zestawienie na wtorkowy mecz z Besiktasem.

Kontuzja Dawida Plizgi

W obu spotkaniach nie będą mogli na pewno zagrać Alexis Norambuena, który w piątkowym meczu z Dinamem nabawił się kontuzji pleców oraz Dawid Plizga, który złamał palec u nogi. Pomocnika żółto-czerwonych czeka około dwutygodniowy odpoczynek od treningów.

Nie wiadomo natomiast, czy do gry gotowi będą Łukasz Tymiński, który przed kilkoma dniami podkręcił staw skokowy oraz Maciej Gajos, który dopiero wraca do treningów z pełnym obciążeniem.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie