Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 2:2. Nastraszyli Lechię (zdjęcia, wideo)

Tomasz Dworzańczyk tdworzanczyk@poranny.pl
Daniemu Quintanie (z lewej) przez cały mecz utrudniał zadanie Ariel Borysiuk, ale Hiszpan i tak kilka razy pokazał wielką klasę
Daniemu Quintanie (z lewej) przez cały mecz utrudniał zadanie Ariel Borysiuk, ale Hiszpan i tak kilka razy pokazał wielką klasę Andrzej Zgiet
Jagiellonia Białystok zremisowała u siebie z Lechią Gdańsk 2:2 w pierwszym meczu nowego sezonu. A mogło być jeszcze lepiej, bo żółto-czerwoni prowadzili już 2:0.

[galeria_glowna]
Białostoccy kibice z niepokojem oczekiwali inauguracji ekstraklasy, bowiem pierwszym rywalem Jagi była drużyna, która latem dokonała aż 13 wzmocnień i wyrosła na nową siłę polskiej ligi. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny i gdyby podopiecznym Michała Probierza dopisało nieco szczęście, to ekipa z Trójmiasta wyjechałaby z Podlasia z kwitkiem.

- Można powiedzieć, że pierwsze koty za płoty. Ten pierwszy mecz zawsze jest niewiadomą. Teraz przynajmniej już wiemy nad czym pracować, jakie wnioski wyciągnąć - komentuje Sebastian Madera, obrońca Jagiellonii.

Dla niego, podobnie jak i Patryka Tuszyńskiego spotkanie z Lechią było meczem szczególnym, bowiem obaj jeszcze w poprzednim sezonie bronili barw ekipy z Gdańska. Mało tego, w zespole z Wybrzeża pracował jeszcze niedawno także trener Probierz. Cała trójka jednak nie znalazła uznania w oczach nowych szefów klubu, którzy zrezygnowali z ich usług.

- Nie ukrywam, że chciałbym Lechii utrzeć nosa - mówił przed meczem Tuszyński.
Napastnik Lechii słowa dotrzymał, bo już w 6. minucie skarcił swój były klub. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Nikę Dzalamidze piłka wróciła pod nogi Gruzina. Ten bez zastanowienia jeszcze raz posłał ją w pole karne, a tam najwyżej skoczył Tuszyński i głową pokonał Dariusza Trelę.

Przyjezdni nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. Mało tego, stracony gol zaskoczył ich na tyle, że przez kolejny kwadrans nie potrafili zawiązać żadnej ofensywnej akcji.

Białostoczanie natomiast dostali wiatr w żagle i korzystali z faktu, że rywale pozwalali im na wiele. Z przodu błyszczał Tuszyński, z którym kompletnie nie radzili sobie defensorzy Lechii. W 21. minucie po jego strzale Trela zdołał jeszcze odbić piłkę. Bramkarz Lechii był jednak bezradny kilka chwil później, kiedy po fantastycznej akcji Dzalamidze z Danim Quintaną, po podaniu tego ostatniego znów Tuszyński go pokonał.

Źródło: T-Mobile Ekstraklasa/x-news:

Jeśli po stracie pierwszego gola lechiści byli zaskoczeni, to drugi gol był dla nich szokiem. Mało tego akcje nadal szły tylko w jedną stronę. W 36. minucie powinno być 3:0. Maciej Gajos dośrodkował na piąty metr do Quintany, ten uprzedził obrońcę, lecz spudłował z takiej odległości.

- Gdybyśmy zdobyli trzecią bramkę, a naprawdę było blisko, to Lechia już by się nie podniosła - zauważa Tuszyński.

Niestety, choć nic na to nie wskazywało, gdańszczanom udało się w doliczonym czasie strzelić gola kontaktowego, choć ze sporym udziałem sędziego liniowego, który nie zauważył ponad dwumetrowego spalonego Piotra Wiśniewskiego. Ten wykorzystał okazję i mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Krzysztofowi Baranowi.

Bramka do szatni spowodowała, że przyjezdni uwierzyli, że są w stanie odwrócić losy meczu, a z kolei usztywniła grających do tej pory z polotem białostoczan, którzy dodatkowo z każdą minutą wyraźnie tracili siły. W efekcie druga połowa to już całkowita dominacji lechistów, którzy wyrównali w 69. minucie po akcji Zaura Sadajewa, który zbyt łatwo ograł Radosława Jasińskiego. Po drodze dośrodkowanie nieszczęśliwie przeciął jeszcze Marek Wasiluk i piłka wpadła do siatki.

Na szczęście to był już koniec pecha w tym meczu jagiellończyków, którzy do końca meczu skupili się już na utrzymaniu wyniku remisowego i ten cel osiągnęli.

Źródło: T-Mobile Ekstraklasa/x-news:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Strachy na lachy,Jaga mogła wygrać ale przez nieporadność obrońców i samobój Wasiluka odebrał zwycięstwo,raczej Jaga była w strachu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3