Gwiazda Mundialu: Darwin Nunez – futbol receptą na lepsze jutro

Wojciech Bąkowicz
Wojciech Bąkowicz
PAP/EPA
Piłka nożna pełna jest wyjątkowych historii. Nierzadko zdarza się, że może być przepustką do lepszego życia. Tak było w przypadku wielu piłkarskich gwiazd, a jedną z nich niewątpliwie jest Darwin Nunez, którego charakter ukształtował się za młodu, kiedy ten zmagał się z okropnością biedy.

Bieda towarzyszyła mu bowiem od najmłodszych lat. Wychował się w skromnej rodzinie na przedmieściach Artigas, niespełna 45-tysięcznego miasteczka na granicy z Brazylią. Jak można wyczytać w Wikipedii, jest to najbardziej oddalone od stolicy kraju (Montevideo) miasto w Urugwaju. Miasto to jest również znane z tego, że często dochodzi w nim do powodzi – co jakiś czas miejscowa rzeka po intensywnych opadach wylewa, czego efektem są wspomniane powodzie.

Po lepsze życie

Mimo raptem 23 lat chłopak wiele przeżył. Niejednokrotnie chodził spać z pustym żołądkiem, choć, jak sam przyznaje, zdawał sobie sprawę z tego, że jego matka dużo częściej chodziła spać głodna, bo dbała o to, by on i jego brat byli najedzeni. Darwin od zawsze wiele zawdzięczał swoim rodzicom. W wywiadzie dla The Mirror mówił, że zaczął grać w piłkę, by kupić dla bliskich dom i tym samym odwdzięczyć im się za troskę i poświęcenie.

Przygodę z futbolem zaczął w miejscowej drużynie – San Miguel de Artigas. To tam na jednym z treningów jego talent dostrzegła legenda urugwajskiej piłki, Jose Perdomo. Triumfator Copa America z 1987 był skautem jednej z dwóch najlepszych drużyn w kraju – Penarolu. Będąc pod wrażeniem zdolności młokosa, zaprosił go do Montevideo, gdzie mieściła się siedziba drużyny. Młody piłkarz miał opory przed wyjazdem, nie krył bowiem strachu przed opuszczeniem rodziny.

Niemniej ostatecznie zgodził się przenieść około 600 km od swoich bliskich. Otuchy dodawał mu fakt, że już od jakiegoś czasu przebywał tam jego brat, Junior. – Proces adaptacji był trudny. A to się często zdarza, zwłaszcza w przypadku dzieciaków pochodzących z północy kraju – wspominał Roberto Lima, ówczesny trener Nuneza, cytowany przez goal.com.

Najtrudniejszy moment nastał, kiedy Junior musiał opuścić Penarol, by z powodów osobistych powrócić do rodzinnego miasta. – Też chciałem odejść, ale wtedy Junior powiedział mi, abym został, bo tu mam przed sobą całą przyszłość – wspominał obecny piłkarz Liverpoolu.

Polskie akcenty w tle

Trudności z aklimatyzacją to wówczas niejedyne problemy Nuneza. Mimo młodego wieku kontuzje go nie omijały. Między innymi dwukrotnie zerwał więzadła w kolanie. Po jednym z takich urazów przedwcześnie wrócił do treningów i mimo bólu w kolanie zdecydował się rozegrać mecz. Mecz dość ważny, bo pierwszy w seniorskiej drużynie Penarolu. 22 listopada 2017 roku 18-letni Nunez wszedł na boisko w 63. minucie, a jego drużyna ostatecznie uległa rywalom 1:2. Występ ten opłacił kolejnym urazem i ponad ośmiomiesięczną pauzą.

Przeszedłem okropne kontuzje, które zabrały mi rok i pięć miesięcy gry. W tym czasie kilka razy chciałem skończyć z piłką, ale moja rodzina i koledzy z zespołu zawsze przy mnie byli i mi to odradzali. Postanowiłem kontynuować karierę i teraz jestem silniejszy niż kiedykolwiek – mówił w jednym z wywiadów.

Na początku 2019 roku pojechał na Mistrzostwa Ameryki Południowej do lat 20, które rozgrywane były w Chile. Drużyna Urugwaju sięgnęła wówczas po brąz, choć młody piłkarz nie zdobył na turnieju żadnego gola, co spotkało się z niemałą krytyką. – Widziałem komentarze, od których robiło mi się niedobrze. Zaczęło mnie to denerwować, ale psycholog reprezentacji narodowej bardzo mi pomógł – mówił niedługo po turnieju w rozmowie z El Observador.

Niespełna pół roku później udał się do Polski. Tym razem miał szansę reprezentować młodzieżową reprezentację Urugwaju w mistrzostwach świata. Choć Urugwajczycy nieco zawiedli – odpadli bowiem już na etapie 1/8 finału, sam Nunez tym razem mógł być zadowolony, gdyż zdobył dwa gole w czterech meczach. Dobre występy na turniejach młodzieżowych oraz w lidze urugwajskiej zaprowadziły go do Europy, a konkretnie do Almerii, w której na poziomie Segunda Division rozegrał łącznie 30 meczów, w których zdobył 16 goli i zanotował dwie asysty.

Stamtąd trafił do Benfiki, która wykupiła go za 24 miliony euro, co było jednym z największych transferów w historii klubu. Co ciekawe, pierwszego gola w barwach portugalskiego giganta Nunez zdobył w Polsce, a konkretnie w Poznaniu przy okazji meczu w Lidze Europy przeciwko Lechowi. Gwoli ścisłości należy dodać, iż ustrzelił tego dnia hattricka.

Jeszcze nas zachwyci

Pierwszy sezon był dla Nuneza całkiem udany. W 44 meczach we wszystkich rozgrywkach zanotował bowiem 14 goli i 12 asyst. Niemniej o napastniku zaczęło się robić naprawdę głośno dopiero w kolejnej kampanii. 41 spotkań i 34 gole to wspaniały dorobek. Choć niektórzy zarzucali mu, że zdobywał kilkukrotnie hattricka przeciwko słabeuszom, niemniej jednak na rozkładzie miał chociażby FC Barcelonę, Bayern Monachium, Ajax Amsterdam czy Liverpool w Lidze Mistrzów.

Nic dziwnego, że media zaczęły go porównywać do Edinsona Cavaniego, a najlepsze europejskie kluby były coraz bardziej zainteresowane pozyskaniem goleadora z Benfiki. Mówiło się o wspomnianym Bayernie, Luis Suarez miał go polecać w FC Barcelonie, ale ostatecznie wylądował w Liverpoolu, który był w stanie zapłacić blisko 100 milionów euro (25 milionów w bonusach).

Wydaje się, iż 23-latek nie może się odnaleźć w najlepszej lidze świata. Wejście do niej miał bowiem dość kiepskie. Choć w debiucie wszedł z ławki i zdążył zanotować gola i asystę, Liverpool tylko podzielił się punktami z beniaminkiem – Fulham, a tydzień później debiutując w wyjściowym składzie obejrzał czerwoną kartkę po tym, jak dał się sprowokować obrońcy Crystal Palace, Joachimowi Andersenowi.

To była prowokacja, ale była tam też bardzo zła reakcja. To była wyraźna czerwona kartka. Nie możemy temu zaprzeczyć. Niestety czeka go teraz zawieszenie, co nie jest dla nas dobrą wiadomością. Oczywiście porozmawiam z nim o tej sytuacji, bo takie zachowanie jest niedopuszczalne – mówił poirytowany zdarzeniem szkoleniowiec Liverpoolu, Juergen Klopp.

Nunez w dziesięciu meczach Premier League zanotował pięć trafień, z czego dwa w ostatniej kolejce przed mundialem. Mundialem, który będzie dla niego pierwszym wielkim turniejem w seniorskiej reprezentacji. Wcześniej nie wziął udziału w Copa America z powodu kontuzji kolana.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Gwiazda Mundialu: Darwin Nunez – futbol receptą na lepsze jutro - Gol24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie