Z marketingowego punktu widzenia pozbywanie się takie j placówki jest błędem. Ludwik Zamenhof jest w Europie znany. Nie warto go chować pod innym szyldem - mówił na sesji radny PO Marek Chojnowski.
Ale takie argumenty były na poniedziałkowej sesji w mniejszości. Połączone siły klubów PiS i Komitetu Truskolaskiego zdecydowały, że od 1 stycznia 2017 roku Centrum im. Ludwika Zamenhofa będzie częścią BOK-u. Za głosowało 19 radnych, pięciu było przeciw, czworo wstrzymało się od głosu, w tym dwoje z PiS: Piotr Jankowski oraz Katarzyna Siemieniuk.
- Jak mało kiedy muszę pochwalić prezydenta Truskolaskiego i wiceprezydenta Rudnickiego, że połączyli dwie jednostki w jedną silniejszą, lepszą. Zamenhof będzie miał tu swoje miejsce - uważa radny PiS Zbigniew Brożek.
Przeczytaj też: CLZ i BOK razem. Wojna o Zamenhofa
Jak ważne powinno być to miejsce, tutaj radni już zgodni nie byli. Dla Dariusza Wasilewskiego z prezydenckiego klubu, twórca języka esperanto na zbyt dużą uwagę nie zasługuje, ewentualnie może budzić pewne zaciekawienie. - Trzeba pogratulować prezydentowi decyzji, że likwiduje ten mało potrzebny twór (CLZ - red.), który promuje niszową, hobbystyczną sferę. Po co nam Ludwik Zamenhof i jego utopijna ideologia? - pytał radny Wasilewski, który przy okazji porównał esperanto do języków m.in. wymyślanych przez Tolkiena czy twórców serialu Star Trek.
- Proszę radnych o niewyjeżdżanie z ideologią. Skupmy się na sprawach organizacyjnych - uspokajał dyskusję prezydent Tadeusz Truskolaski. Zapewnił, że w BOK-u dużo będzie Ludwika Zamenhofa.
Nawet na tyle, że pojawił się pomysł, by całemu BOK-owi nadać imię twórcy esperanto. Ale radni powiedzieli nie. Wiadomo za to, że połączonymi instytucjami będzie kierować Grażyna Dworakowska, obecna dyrektorka BOK-u.
Pomysł, by przeprowadzić konkurs na to stanowisko nie zdobył w poniedziałek poparcia. Pojawiły się za to zapewnienia, że zwolnień pracowników nie będzie. Otrzymają umowy o pracę na nowych zasadach, które przyjmą albo nie. Władze miasta zapewniły też, że połączenie CLZ z BOK przyniesie oszczędności.
Przeciwko połączeniu obu instytucji było wielu białostoczan. Powstał nawet obywatelski projekt podpisany przez ponad 1000 osób. Ale radni nie wzięli go pod uwagę.




