Białystok. Markety budowlane walczą o klientów.

Michał Franczak [email protected] tel. 85 748 95 42 Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Przez jedenaście lat w Białymstoku mieliśmy jeden duży market budowlany. W ostatnich miesiącach otworzyły się dwa kolejne. – Jest jeszcze miejsce dla następnych – przekonują eksperci.

W listopadzie otworzono w Białymstoku drugi hipermarket sieci Leroy Merlin, a w styczniu pierwsi klienci weszli do Castoramy.

Obydwie marki to sklepy DIY (ang. „do it yourself“), czyli „zrób to sam“ – oferujące sprzęt dla majsterkowiczów i szeroko pojęte wyposażenie domów.

Rynek coraz bardziej zatłoczony – Sklep Castorama został dobrze przyjęty przez mieszkańców – mówi Sławomir Rogowiec, dyrektor ds. komunikacji i zarządzania zmianą w Castoramie Polska. – Zainteresowanie nim jest zgodne z naszymi przewidywaniami. Z dnia na dzień odnotowujemy duży wzrost liczby klientów – szczególnie w soboty i niedziele. Już przed otwarciem sklepu postrzegaliśmy Białystok jako rynek, gdzie istnieje spore zapotrzebowanie na nasze produkty oraz usługi. Ta inwestycja jest drugim po Ełku, sklepem Castoramy w północno-wschodniej Polsce.

Zobacz także. Castorama w Białymstoku: 150 pracowników, 7,7 tys. mkw. powierzchni. (galeria)

Co na to konkurencja? Raczej nie obawia się, że Castorama jej zabierze obroty.

– W zeszłym miesiącu, po otwarciu nowego hipermarketu zauważyliśmy, że klienci poszli sprawdzić, co on oferuje – przyznaje Tomasz Jarocki z białostockiego marketu Leroy Merlin przy ul. Produkcyjnej. – Ale po tygodniu, dwóch zaczęli do nas wracać, co nas oczywiście niebywale cieszy. Nie jest też tak, że dotychczas konkurencja nie istniała. Ona cały czas była i jest, w postaci dużej liczby lokalnych firm. Najnowsze otwarcia tylko wskazują, że jest miejsce na kolejne markety w tym mieście.

Potwierdza to Marek Starosta, prezes białostockiej spółki Benmar, która działa na rynku materiałów budowlanych i wykończeniowych.

– Otwarcie kolejnych hipermarketów budowlanych w Białymstoku było tylko kwestią czasu. W ten sposób zakończył się swego rodzaju okres inkubacji dla białostockich firm z branży, bo odtąd muszą zmierzyć się z o wiele silniejszymi, a do tego liczniejszymi graczami na rynku – twierdzi Marek Starosta. – Kto zdawał sobie z tego sprawę i odpowiednio wykorzystał ten czas – budując wizerunek, inwestując, rozwijając się, ten nie powinien się dziś obawiać. Właściciele lokalnych firm powinni się cieszyć, że ekspansja zachodnich sieci ma miejsce właśnie i dopiero teraz, a nie na przykład pięć lat temu.

Zobacz także. Castorama w Białymstoku już otwarta. Zobacz galerię

Będzie więcej inwestycji Analitycy branży budowlanej uważają, że to dopiero początek rozwoju takich sklepów w regionie północno-wschodnim.

Województwo podlaskie ma największą liczbę mieszkańców na jeden sklep DIY. Oznacza to, że w najbliższej przyszłości można się spodziewać napływu nowych inwestycji – mówi Jarosław Frontczak, analityk z firmy badawczej PMR. – Na jeden sklep w tym regionie przypada aż 148,5 tys. osób, w województwie mazowieckim jest to 127,9 tys. osób, a na drugim końcu skali jest lubelskie. Jeden market budowlany przypada tam na 56,2 tys. osób.

Jest zatem miejsce na kolejne markety budowlane w regionie.

– Nasza spółka zamierza znacznie wzmocnić swoją obecność w tej części kraju – zapowiada Sławomir Rogowiec z Castoramy.

Zobacz także. Białystok. Galeria Kwadrat zmienia swoje oblicze.

Optymistyczne prognozy W ostatnim roku w kraju otworzyło się aż 65 nowych sklepów (biorąc pod uwagę: Castorama, Leroy Merlin, OBI, Praktiker, Brico Depot, Bricoman, Bricomarche, Nomi, Merkury Market, PSB-Mrowka, Majster Polskie Markety Budowlane). Biorąc pod uwagę największych graczy tego rynku (Castorama, Leroy Merlin, OBI, Praktiker) to powstało aż 19 placówek, co jest największą liczbą w historii. Markety inwestują, bo prognozy dla rynku są optymistyczne.

Rynek będzie rósł – przewiduje Jarosław Frontczak. – W tym roku duże sieci planują otworzyć tyle samo nowych placówek, co w roku ubiegłym. Impulsem do wzrostu będzie rynek pierwotny mieszkań i kredytowy oraz przede wszystkim wzrost zatrudnienia i pensji. Kiepskie nastroje konsumentów w ostatnich latach nie sprzyjały zakupom. Jednak obecnie jest lepiej – konsumenci spłacili część kredytów sprzed kryzysu, wzrosły im pensje i przez to decydują się na remonty lub choćby zakup elementów wyposażenia wnętrz.

Zobacz także. Łomża. Będzie Castorama w Galerii Narew.

Rynek marketów budowlanych to nie tylko giganci. Coraz silniej swoją obecność zaznaczają mniejsi gracze.

– Największe firmy budujące markety o dużych powierzchniach koncentrują się na dużych miastach lub ich okolicach (okolice Warszawy, Śląsk) – dodaje Jarosław Frontczak. – Od kilku lat rośnie im konkurencja wśród mniejszych firm. Dobrym przykładem są tu gracze typu Majster (RCMB), PSB-Mrówka czy Merkury Market. Zwiększyli oni swój udział w rynku o około dwa procent.

W naszym regionie sklepy PSB Mrówka funkcjonują w Grajewie, Suwałkach, Wysokiem Mazowieckiem i Zambrowie.

Jaki jest następny krok? Rozwój sprzedaży internetowej. Swoją platformę planuje rozwijać m.in. Leroy Merlin oraz Praktiker czy też PSB. Analitycy przewidują, że dołączą do nich pozostałe sieci marketów budowlanych.

Wysokie ceny gazu. Gazprom szantażuje Europę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie