Bartusia rządzi, Kola obserwuje

Redakcja
Mamy kotkę Bartusię i psa Kolę - mówi Piotr Dąbrowski, dyrektor Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku. - Ona jest szlachetnym dachowcem, on reprezentuje rasę "kundel kościeliskowy", bo urodził się i wychował w Kościelisku.

Kola pojawił się w domu Państwa Dąbrowskich jeszcze w czasach, gdy "gazdowali" w Teatrze im. Witkacego w Zakopanem.
- Mieliśmy wtedy w domu dwie suki - wspomina Piotr Dąbrowski. - Kola, zwabiony wiadomą zachętą psiej płci pięknej, ułożył się na śniegu przed domem i czekał. Inne psy też przychodziły, ale on pozostał.

Jeszcze jeden pies wydawał nam się zbyt wielkim kłopotem, wiec nie spieszyliśmy się z przygarnięciem Koli. W końcu jednak zrobiłem mu budę i został. Ale do domu nie był wpuszczany: całymi godzinami stał na budzie i patrzył w nasze okna.

Życie Koli odmieniło się diametralnie w czasie wizyty Michała Lorenca. - Michał zobaczył Kolę i mówi: Co ci zależy, wpuść go do domu - opowiada Piotr Dąbrowski. - Pomyślałem, że można zrobić mały eksperyment: jeżeli otworzę drzwi i Kola przyjdzie, to zostanie, jak nie, to dalej będzie mieszkał w budzie. Gdy tylko dom stanął otworem, pies bez namysłu pognał do środka, wskoczył na kanapę i nie dał się stamtąd ruszyć.
W ciągu roku od tamtego wydarzenia pozostałe czworonogi Dąbrowskich śmiertelnie się pochorowały - został tylko Kola.
- Dawniej zaglądał do wnętrza naszego domu, dzisiaj godzinami wysiaduje na parapecie, wyglądając przez okno na ulicę - mówi Piotr Dąbrowski. - Za to Bartusia to kot, który ma charakter ostrego psa. Nie jest skłonna do melancholii, a jej ulubioną zabawą jest aportowanie papierowej kulki.
Imię Bartusia kocica dostała na pamiątkę Bartka, ratownika TOPR, który podarował kociaka córce państwa Dąbrowskich. - Dwa dni później zginął pod lawiną, w czasie akcji ratowniczej - wspomina Piotr Dąbrowski.

Oba zwierzaki są już w statecznym wieku - kotka jest u Dąbrowskich od 2002 roku, wiek Koli weterynarz ocenił na około 11 lat. Są w świetnej kondycji. W czym pewnie zasługa nietypowego sposobu żywienia.
- Kola i Bartusia jedzą tę samą karmę dla kotów - mówi Piotr Dąbrowski. - Ktoś nam kiedyś powiedział, że kocie jedzenie jest po prostu gatunkowo lepsze, przygotowywane z bardziej wartościowych składników. Nie wiem, czy to prawda, ale naszym zwierzakom taka dieta bardzo służy.
Kola i Bartusia jedzą z jednej miski. Ale nie razem. - Suchej karmy dajemy do woli, mokrą dostają dwa razy dziennie. Kiedy miska jest wypełniona soczystymi kawałkami, najpierw podchodzi Bartusia, Kola czeka cierpliwie, aż kocica zaspokoi głód. Bartusia nigdy się nie spieszy z jedzeniem. Jestem prawie pewny, że celowo celebruje posiłek, żeby zaznaczyć swoją dominację.

Na pytanie, dlaczego ma zwierzęta, Piotr Dąbrowski otwiera szeroko oczy ze zdziwienia, jakby nie wiedział, o co chodzi:
- A można nie mieć jakiegoś zwierzaka, choćby świnki morskiej czy żółwia? Odkąd pamiętam, zawsze były wokół mnie jakieś zwierzęta. Nie wyobrażam sobie bez nich życia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie