Apteka komunalna lekiem na biedę?

(ab)
To bardzo dobrze, że miasto chcę stworzyć taką aptekę. Nasi włodzarze w końcu się czymś przysłużą mieszkańcom - mówi pani Klara Rogalska. - Ja na leki wydaję niewielę, bo na szczęście mam zniżki kombatanckieh. Często jednak widzę ludzi, który wydają i 200 złoty na raz. To bardzo duża kwota. Zwłaszcza dla emeryta.
To bardzo dobrze, że miasto chcę stworzyć taką aptekę. Nasi włodzarze w końcu się czymś przysłużą mieszkańcom - mówi pani Klara Rogalska. - Ja na leki wydaję niewielę, bo na szczęście mam zniżki kombatanckieh. Często jednak widzę ludzi, który wydają i 200 złoty na raz. To bardzo duża kwota. Zwłaszcza dla emeryta. Fot. Wojciech Oksztol
Udostępnij:
Miasto powinno pomagać najuboższym białostoczanom wykupować leki - uważa Krzysztof Stawnicki, radny miejski. I proponuje utworzenie Apteki Komunalnej.

- To niedopuszczalne, żeby emeryci musieli wybierać czy kupić sobie jedzenie czy leki - uważa Krzysztof Stawnicki z PiS. - A wystarczy wstąpić do jakiejś apteki w centrum, by zobaczyć ilu tam jest starszych ludzi.

Jego zdaniem władze miasta powinny otworzyć w mieście Aptekę Komunalną. Jakkorzystanie z takiej apteki miałaby wyglądać? Osoba, która dostałaby prawo do korzystania z apteki komunalnej z wypisaną receptą przychodziłyby do niej.

Pracownicy apteki wyliczyliby, ile zapisane lekarstwa mają kosztować. Potem pacjent szedłby do opieki socjalnej - ta wystawiałaby zlecenie na pokrycie kosztów leków. Po pokazaniu go w aptece, dostałby leki.

Z takiego wsparcia korzystaliby oczywiście tylko najubożsi mieszkańcy.

Władzom miasta pomysł się spodobał.

- Musimy to sprawdzić pod względem prawnym - zapowiada prezydent Tadeusz Truskolaski. - Trzeba zastanowić się jak rozwiązać to organizacyjnie i kto miałby ją prowadzić. Ale sama idea, żeby wychodzić naprzeciw osobom potrzebującym jest słuszna.

Taki pomysł wcielają już w życie inne miasta. W Łodzi od paru lat w każdej z pięciu dzielnic miasta funkcjonuje jedna apteka tzw. komunalna.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pomysł jest dobry pod warunkiem, że korzystają z niego jedynie naprawdę potrzebujący. Koszt ok. 1 500 000 zł/rok (tak jest w Łodzi) to bardzo duża kwota, zwłaszcza w dobie kryzysu. Inni, także potrzebujący, którzy nie spełniają kryterium dochodowego (biedni emeryci, renciści,bezrobotni, a nawet mało zarabiający) często rezygnują z zakupu leków, bo ich po prostu nie stać. Niestety, zdarza się często, że wielu z podopiecznych MOPSów ma refundowane leki, a niweczy skutki leczenia (i pieniądze podatników) pijąc notorycznie alkohol. Paradoksalnie, często przepisywane leki mają na celu leczenie skutków ubocznych długotrwałego picia (cukrzyca poalkoholowa, ataksje, zaburzenia krążenia, itd). Pracownicy socjalni przychodząc na zapowiedziane wizyty do takich osób (najczęściej 1 raz w miesiącu)nie zauważają (lub nie chcą zauważać), że tym osobom taka pomoc powinna być zabrana.
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie