Sprawa wyszła na jaw dzięki anonimowemu zgłoszeniu, które zapoczątkowało kontrolę Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Mońkach.
Zwierzęta w makabrycznych warunkach
Inspektorzy, którzy pojawili się w gospodarstwie, zastali warunki urągające podstawowym standardom dobrostanu zwierząt. W pomieszczeniach inwentarskich zalegał obornik, przez co zwierzęta zmuszone były stać w nienaturalnych pozycjach. Trzymano je na zbyt krótkich uwięziach, a do tego ze spętanymi przednimi nogami. W efekcie część krów doznała otarć, okaleczenia i zniekształcenia tkanek. Niektóre zwierzęta przetrzymywano na podwórku, bez jakiejkolwiek osłony przed warunkami atmosferycznymi.
Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że zaniedbania wynikały z trudności w samodzielnym utrzymaniu licznego stada.
Grozi mu do trzech lat więzienia
Zarzucony mu czyn z ustawy o ochronie zwierząt zagrożony jest karą do trzech lat pozbawienia wolności. W razie skazania sąd obligatoryjnie orzeka nawiązkę od tysiąca do stu tysięcy złotych na cel związany z ochroną zwierząt oraz przepadek zwierząt. Może też nałożyć zakaz posiadania wszelkich zwierząt albo określonej ich kategorii na okres od roku do piętnastu lat.
Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Białymstoku. Jak podaje w komunikacie Prokurator Rejonowy w Białymstoku Elwira Laskowska, akt oskarżenia trafił już do sądu.

