https://poranny.pl
reklama

Zima trzyma. Awarii nie brakuje. Wodociągowcy mają ręce pełne roboty

Andrzej Kłopotowski
Awaria wodociągu (zdjęcie ilustracyjne)
Awaria wodociągu (zdjęcie ilustracyjne) fot. Aleksandra Siedmiogrodzka
Dwie-cztery awarie dziennie. Tak wygląda codzienność białostockich ekip wodociągowych, które walczą z awariami na miejskich sieciach. Wszystko przez siarczyste mrozy, jakie opanowały nasz region. Na sieci ciepłowniczej na razie jest spokojnie.

Komunikaty o przerwach w dostawie wody stały się codziennością. W ostatnich dniach z awarią borykali się np. mieszkańcy osiedla Piasta. Wodociągowcy mają ręce pełne roboty.

- Miesiąc styczeń zakończyliśmy z ilością 42 awarii. Obecnie mamy średnio od dwóch do czterech awarii dziennie. Średni czas naprawy wynosi od 4 do 6 godzin w zależności od wielkości awarii – mówi Przemysław Tuchliński, prezes Wodociągów Białostockich. Dla porównania – w okresie letnim to około dwóch awarii miesięcznie.

quiz

Co wiesz o polskich pierwszych damach? QUIZ

1/14

W okresie międzywojennym pierwszą damę nazywano "panią prezydentową". Która z poniższych postaci sprawowała tą funkcję jako pierwsza?


Przemysław Tuchliński wyjaśnia, że w Białymstoku mamy szczęście. Sieć zaprojektowana jest w układzie pierścieniowym. To pozwala ekipom – na czas awarii - zamykać dostawy jedynie na jej najbliższą okolicę. Dzięki temu problemy z wodą dotyczą jedynie mieszkańcy najbliższych budynków, w sąsiedztwie awarii, a nie większego obszaru.

Jednocześnie dodaje, że to nie koniec okresu awaryjnego. Mówi, że przy tzw. przechodzeniu przez „zero” – gdy temperatura zacznie skakać z minusa na plus i odwrotnie - zaczną się awarie związane z ruchem gruntów.

Znacznie lepiej jest u ciepłowników. Kiedy z zimnymi „żeberkami” boryka się np. część Trójmiasta, w Białymstoku – odpukać w niemalowane drewno – jest dobrze.

- Awarii na sieci nie mamy. Natomiast zdarzają się awarie na blokach wytwórczych elektrociepłowni. W takich przypadkach korzystamy z zamiennych źródeł energii w postaci kotłów szczytowo-rezerwowych. Nie wpływa to jednak w żaden sposób na liczbę ciepła dostarczanego do sieci. Produkujemy tyle, jakie jest zapotrzebowanie miasta. Procentują też nasze inwestycje z roku 2025, kiedy w ciepłowni „Zachód” zamontowaliśmy dwa nowe kotły wielopaliwowe – mówi nam Marcin Moskwa, prezes białostockiej spółki Enea Ciepło.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny