Czterech mieszkańców regionu, w wieku od 22 do 26 lat, odpowie przed sądem za zdarzenie sprzed ponad roku. Z ustaleń śledztwa wynika, że podstępem zwabili młodego mężczyznę, wywieźli go do lasu i zmusili do podpisania umowy sprzedaży jego samochodu.
Ucieczka przed policją i uszkodzony radiowóz
Oskarżeni odebrali ofierze kluczyki i zostawili ją w lesie, po czym wrócili do Białegostoku po jej samochód. Nie cieszyli się nim długo - przejeżdżający patrol policji rozpoznał poszukiwany pojazd i próbował go zatrzymać. Kierowca nie zastosował się do sygnałów i ruszył do ucieczki. Pędził po chodnikach i trawnikach, aż w końcu staranował radiowóz, poważnie go uszkadzając.
Prokuratura: mediacja korzystna dla pokrzywdzonego
Wniosek o mediację popierała obecna na sali prokurator Adrianna Nigerewicz-Biernacka.
- Z punktu widzenia pokrzywdzonego jest to rozwiązanie dosyć korzystne. Wszyscy czterej oskarżeni odpowiadają za czyny o poważnym ciężarze gatunkowym, w grę wchodziłoby więc zadośćuczynienie. O tym, czy mediacja jest słuszna, powinien przede wszystkim wypowiedzieć się sam pokrzywdzony - stwierdziła prokurator.
Trzy miesiące w areszcie. Coś zrozumieli?
Jeden z obrońców, mecenas Jan Oksentowicz, zaznaczył, że każdy z oskarżonych spędził w areszcie co najmniej trzy miesiące. Podkreślił też, że wszyscy są osobami młodymi, co w przypadku powodzenia mediacji, mogłoby otworzyć drogę do nadzwyczajnego złagodzenia kary. W śledztwie nie wszyscy oskarżeni przyznali się do winy. Pytany, czy pobyt w areszcie coś zmienił w ich podejściu do sprawy, adwokat odpowiedział krótko:
- Myślę, że tak – podsumował.
Sąd rozpatrzy wnioski o mediację. Jeśli do niej dojdzie i zakończy się porozumieniem, może to mieć istotny wpływ na dalszy bieg postępowania i wymiar ewentualnych kar.




