Mimo licznych ostrzeżeń policji i mediów wciąż znajdują się ofiary, które dają się nabrać na ten schemat. To kolejna sprawa, która pokazuje, że metoda „na policjanta" nadal zbiera żniwo.
Fałszywy policjant i wypadek rodziny
Schemat działania był zawsze podobny. Jeden ze sprawców dzwonił do ofiary i podawał się za policjanta. Tłumaczył, że członek rodziny rozmówcy potrącił samochodem pieszego, który jest teraz w ciężkim stanie. Straszył odpowiedzialnością karną i przekonywał, że jedynym wyjściem jest natychmiastowa wpłata określonej sumy pieniędzy. Zdarzało się też, że sprawcy twierdzili, iż trwa akcja sprawdzania autentyczności banknotów. W obu wariantach finał był ten sam – drugi z oskarżonych przyjeżdżał pod dom ofiary i odbierał przygotowaną gotówkę.
– Jeden z nich kontaktował się telefonicznie z ofiarą, podając się za funkcjonariusza Policji oraz informując, że jeden z członków rodziny kierując pojazdem potrącił pieszego i ten w wyniku doznanych obrażeń znajduje się w ciężkim stanie. Instruował ofiarę, że aby uniknąć odpowiedzialności karnej musi ona niezwłocznie wypłacić i przekazać określoną kwotę pieniędzy – czytamy w komunikacie prokurator rejonowej Elwiry Laskowskiej.
Grozi im nawet 10 lat więzienia
Łącznie obaj oskarżeni usłyszeli sześć zarzutów oszustwa. W przypadku jednego z wyłudzeń, gdzie strata przekroczyła 200 tysięcy złotych, zarzut jest surowszy – za tak zwany typ kwalifikowany grozi od roku do 10 lat więzienia. Za podstawowy zarzut oszustwa kodeks karny przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Podczas zatrzymania jednego ze sprawców policja znalazła przy nim narkotyki i środki psychotropowe, co zaowocowało dodatkowym zarzutem z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Obaj mężczyźni w toku postępowania przebywali w areszcie tymczasowym.

