Jak Pan ocenia wyniki pierwszej tury?
Dariusz Piontkowski: Bardzo dobry wynik osiągnął Karol Nawrocki. Jest niemal remis, wbrew sondażom, które dawały dużą przewagę panu Trzaskowskiemu. Ta niewielka różnica to dobry start do drugiej tury. Widać wyraźnie, że obóz rządowy ma kłopoty z uzyskaniem poparcia Polaków. To, że prawie 60 proc. Polaków jest niezadowolonych z rządów Donalda Tuska, przełożyło się na wynik wyborów. Kandydaci koalicji 13 grudnia uzyskali mniej więcej takie samo poparcie, jakie sondaże pokazują dla rządu. To oznacza, że Rafał Trzaskowski ma poważne problem, skąd pozyskać dodatkowe głosy w drugiej turze. Widać, że partie prawicowe, także te bardziej radykalne niż Prawo i Sprawiedliwość, uzyskały ponad 50 proc. głosów i to jest duża szansa dla Karola Nawrockiego.
Zaskoczony jest Pan tym dużym poparcia dla tych ugrupowań?
Jeśli chodzi o pana Mentzena, to sondażownie pokazywały jego kilkunastoprocentowy wynik. W jego przypadku nie ma większego zaskoczenia. Na pewno takim jest wynik Grzegorza Brauna. Wyraźnie był niedoszacowany w sondażach. Być może ankietowani nie chcieli zdradzać swoich preferencji wyborczych. To pokazuje, że część polskich wyborców w ostatnich latach zradykalizowała się. Na pewno jest to „zasługa” Donalda Tuska, który doprowadza do bardzo dużej polaryzacji polskiej sceny publicznej.
Co nam mówią wyniki wyborów z regionalnego, Podlaskiego, punktu widzenia?Pokazały, że województwo podlaskie tradycyjnie głosuje raczej na ugrupowania prawicowe. Tutaj hasła np. o aborcji nie tylko nie przekonują wyborców, ale wręcz odstraszają od głoszących je ugrupowań. Bardzo słaba jest Lewica zarówno spod znaku pani Biejat, jak i szyldu Zandberga. Nie mają aż tak dużo wyborców, jak w skali całego kraju. Ponadto, mimo tego, że pan Hołownia wywodzi się z Białegostoku, to jego wynik to znak bardzo poważnych kłopotów jego i całej Polski 2050. Bo jeżeli podobne wyniki mieliby uzyskiwać w wyborach parlamentarnych, to znaczy, że ich praktycznie nie ma. Bez wątpienia pozycja Hołowni bardzo osłabła w koalicji 13 grudnia i to pewnie będzie miało wkrótce odzwierciedlenie w układance rządowej.
Jak będzie druga turów? Czy można oczekiwać jeszcze większej frekwencji?Rzeczywiście w pierwszej turze była nadspodziewanie duża. Zobaczymy, czy dojdzie do jeszcze większej mobilizacji. Tu warto zaznaczyć, że ten bardzo dobry wynik Karola Nawrockiego pojawił się w momencie, kiedy były bardzo brutalne ataki ze strony koalicji rządowej, kiedy wyciągano kwity będące w dyspozycji służb specjalnych, gdy cały aparat państwa został zaangażowany przeciwko naszemu kandydatowi. Pokazały one, że Polacy aż tak mocno nie ulegają propagandzie i głosują zgodnie ze swoimi preferencjami. I że obawiają się po prostu dominacji rządu Donalda Tuska. Wydaje się, że druga tura będzie swego rodzaju referendum: czy Polacy chcą by był taki monopol Tuska i jego ekipy, czy też jednak wolą, aby był bezpiecznik w postaci prezydenta pochodzącego z innego obozu politycznego.



