https://poranny.pl
reklama

Wątpliwe zwolnienia

(mk)
Niezgodne z prawem zwolnienie z pracy zarzuca Krystynie Łukaszuk, byłemu wojewodzie podlaskiemu, Danuta Z., były dyrektor Wydziału Przekształceń Własnościowych w Urzędzie Wojewódzkim. Wczoraj odbyła się kolejna rozprawa. Zeznawała m.in. była wojewoda.

To już drugi proces dotyczący zwolnień z pracy w urzędzie wojewódzkim w czasie kadencji Krystyny Łukaszuk. Wcześniej z byłą wojewodą sądziła się i wygrała wicedyrektor tego samego wydziału - Elżbieta P. Sąd pracy uznał - w lipcu tego roku - że wojewoda naruszyła prawo wyrzucając byłą wicedyrektor z pracy i przyznał jej odszkodowanie w wysokości dwumiesięcznych zarobków. Nie zadowoliło to do końca Elżbiety P.
- Odwołaliśmy się już od tego wyroku - mówi mecenas Agnieszka Zemke-Górecka, pełnomocnik wicedyrektor. - Domagamy się bowiem przywrócenia do pracy mojej klientki na poprzednich warunkach, a nie odszkodowania.

Niespodziewane zwolnienie

Przypomnijmy: Danuta Z. i Elżbieta P., szefowe Wydziału Przekształceń Własnościowych PUW, zostały zdymisjonowane przez wojewodę Krystynę Łukaszuk 20 lipca ubiegłego roku. Jako bezpośredni powód ich odwołania Krystyna Łukaszuk podała celowe wprowadzenie jej w błąd przy prywatyzacji białostockiego Cefarmu. Obie kobiety od początku nie zgadzały się z zarzutami i złożyły pozwy do sądu pracy.
Wczoraj w sprawie z powództwa dyrektor Danuty Z. wyjaśnienia złożyła m.in. była wojewoda.
- Straciłam zaufanie do pani dyrektor Wydziału Przekształceń Własnościowych - wyjaśniała Krystyna Łukaszuk. - Byłam po prostu okłamywana. Poza tym warunki zawarte w umowach, które ja podpisywałam, znacznie różniły się od ustaleń, jakie zapadły przy wyborze inwestora. Te pisma były przygotowywane niezgodnie z prawdą, ale tak, aby nie wzbudzały moich podejrzeń.
Najwięcej zastrzeżeń pani wojewoda miała do prac komisji. Jej zdaniem inni członkowie, poza zdymisjonowanymi szefowymi, nie byli na bieżąco informowani o przebiegu prywatyzacji Cefarmu.
- To nie jest prawda, bo już na jednym z pierwszych posiedzeń komisji prywatyzacyjnej wszyscy członkowie dowiedzieli się, że mają prawo wglądu do wszystkich dokumentów - podkreślała wicedyrektor Elżbieta P., wczoraj zeznająca jako świadek. - Nie wiem, w jakim stopniu korzystali z tego prawa. Jednak niezależnie od tego, na każdym posiedzeniu komisji wszystkie nowe dokumenty były odczytywane.

quiz

Od której sprzedawano alkohol? Sprawdź się w przekrojowym QUIZie o życiu w PRL!

1/13

Jaki owad, według propagandy PRL, był zrzucany przez Amerykanów na polskie pola?


Nie ten inwestor

Również dyrektor Danuta Z. nie zgadza się z zarzutami wojewody. Jej zdaniem to sama Krystyna Łukaszuk robiła w tym czasie wszystko, żeby doszło do zmiany inwestora.
- Wojewoda dążyła do podjęcia rozmów z drugim na liście inwestorem - powiedziała wczoraj w sądzie Danuta Z. - O takie właśnie rozwiązanie zabiegał dyrektor z biura poselskiego Mariana Krzaklewskiego. Temu jednak sprzeciwiało się Ministerstwo Skarbu.
Niezależnie od tego Danuta Z. uważa, że ówczesna wojewoda nie miała prawa rozwiązać z nią, jako pracownikiem mianowanym, umowy o pracę bez wypowiedzenia. Nie zaszły bowiem żadne okoliczności uprawniające ją do tego. Była szefowa Wydziału Przekształceń Własnościowych domaga się przywrócenia do pracy na poprzednich warunkach.
Następna rozprawa odbędzie się 22 listopada.

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny