Ofiary to Tolka Żytawer (4 lata), Szajna Olsza (22 lata), Szajke Litwak (13 lat), Szamaj Litwak (19 lat), Basia Wajnsztajn (20 lat), Dawid Kaszczewski (28 lat) i Dawid Żółty (38 lat). Wspominała ich grupka mieszkańców miasteczka a także ksiądz Wojciech Lemański. Skupiali się na pamięci, nie na oprawcach.
- Ten naród żył z nami przez pokolenia, ramię w ramię, na tej samej ziemi, która stała się w jakiś sposób nową ojczyzną jego rozproszenia. Temu narodowi zadano straszliwą śmierć w milionach synów i córek. Najpierw napiętnowano ich szczególnym piętnem. Potem zepchnieto do getta w osobnych dzielnicach. Potem wywożono do komór gazowych zadając śmierć tylko za to, że byli synami i córkami tego Narodu. Mordercy czynili to na naszej ziemi, może po to, by ją zhańbić. Ale nie można zhańbić ziemi śmiercią niewinnych ofiar. Przez taką śmierć ziemia staje się relikwią – duchowny przytaczał słowa Jana Pawła II. Odczytywał też krótkie opowieści o ofiarach z 17 lutego 1945 roku.
Jak podaje Anna Pyżewska (z OBEP Białystok) do mordu doszło w zachowanym do dziś domu przy szosie Mazowieckiej. Pod koniec stycznia 1945 roku zamieszkały tu trzy żydowskie rodziny, które przeżyły holokaust. 17 lutego świętowali m.in. parapetówkę, powrót Dawida Kostrzewskiego z Auschwitz a także zaręczyny Benjamina Rachlewa z Sokół i Basi Wajnsztajn z Święcian - ocalałej z obozu w Majdanku. Tu doszło do mordu. W wydarzeniach uczestniczyły dwa oddziały: jeden pod dowództwem Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, drugi dowodzony przez Karola Gasztofta „Zemstę”. O przebiegu zdarzeń mówi relacja Michała Majka, mieszkańca Sokół narodowości żydowskiej oraz samego „Huzara”.
W uroczystości wzięli udział pojedynczy mieszkańcy Sokół.
- Ludzie o tym mówią. W rozmowach ten temat się pojawia. Jedni się boją, inni się nie boją - mówi nam Jolanta Sztrajch z Sokół. O wydarzeniu mówi, że to duża rzecz w historii Sokół. Czy coś zmieni? Czy przełamie coś w ludziach? – W starszych ludziach bardziej. W młodych to już nie.
Obecni byli też radni gminy Marcin Kruszewski i Jarosław Jankowski. Podnosili, że nie oceniają wydarzeń, chcą pamiętać o ofiarach. Obchody zorganizowali Henryk Pogorzelski i Waldemar Choiński.
Więcej w piątkowym magazynie





