https://poranny.pl
reklama

Tragedia w UDSK. 13-miesięczny Bolek umiera, bo lekarze nie zbadali krwi

(dor)
Grzegorz i Katarzyna walczą o swoje dziecko. Zanim lekarze w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym zdiagnozowali u Bolka białaczkę mózg dziecka obumarł
Grzegorz i Katarzyna walczą o swoje dziecko. Zanim lekarze w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym zdiagnozowali u Bolka białaczkę mózg dziecka obumarł fot. Wojciech Wojtkielewicz
13-miesięczny Bolek umiera, bo lekarze nie zbadali krwi. Zanim lekarze w UDSK zdiagnozowali białaczkę, mózg chłopczyka obumarł. Nie ma szans na przeżycie.

Jak poinformował portal tvn24.pl 13-miesięcznego Bolka rodzice przez dwa dni przywozili do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego ze skierowaniem od lekarza rodzinnego. Za każdym razem dziecko odsyłano do domu bez diagnozy choroby. Nie wykonano badań krwi, które pozwoliłyby ustalić na co choruje.

Dopiero trzeciego dnia, kiedy stan chłopczyka był krytyczny, lekarze zdecydowali się przyjąć go na oddział. Jak podaje portal tvn24.pl "Jak dziś twierdzą lekarze, jego mózg obumarł". A to oznacza, ze prawdopodobnie Bolka nie da się uratować.

Rodzice zareagowali natychmiast

Ojciec Bolka, Grzegorz Kozikowski, powiedział reporterowi TTV, że chłopczyk nigdy nie miał kłopotów ze zdrowiem. Dlatego jego rodzice, gdy zobaczyli, że dziecko słabnie, od razu udali się z nim do lekarza rodzinnego, a ten bez wahania wypisał skierowanie do UDSK.

Niestety, rozpoznanie ""dziecko niespokojne, ząbkowanie", mimo złego stanu dziecka, wprowadziło prawdopodobnie lekarzy w błąd. Gołym okiem widać było bolącą rączkę, więc w końcu chłopca prześwietlono i nawet założono gips, mimo, że kończyna nie była złamana.

quiz

Czy wiesz, jak się obchodziło Dzień Kobiet w PRL-u? QUIZ

1/10

Obowiązkowy element obchodów Dnia Kobiet stanowiły czerwone...?


Teraz lekarze rozumieją, że to były powikłania spowodowane białaczką. Według rodziców Bolka, w ciągu dwóch dni badało go sześciu lekarzy, ale żaden nie potrafił postawić prawidłowej diagnozy. Dopiero, kiedy stan dziecka bardzo się pogorszył, to lekarz rodzinny skierował je na badanie krwi.

Więcej przeczytasz jutro w wydaniu papierowym Kuriera Porannego.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Komentarze 152

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
adi
Tabletkę i syrop łykasz, czopek wsadzasz w d**pę. Prosta sprawa. Jak pielęgniarka przyniosła - to łykasz i się nie zastanawiasz.

Gów_no wiesz to nie wypowiadaj się. Pielęgniarka przyniosła 4 różne leki i nie raczyła poinformować że 2 mam podać natychmiast a następne 2 po 30 minutach po jedzeniu.
M
Modlitwa
A wiecie co jest najgorsze?W tej wsi Białystok ludzie tylko psioczą, a działania ni cholerę. JG powiedzial- tu na forum- ze sprawe wladze rozmyją. Rozmyje ją dwoch starych profesorow- emerytów, którzy zarzadzaja cała uczelnia, chyba ze ruszymy pupy i im w tym przeszkodzimy. Im nie zalezy na prawdzie, im zalezy na dojsciu do kasy. takich ludzi nalezy eliminować z zycia społecznego. Prosimy odpowiednie słuzby o dokładne kontrole finansowe w tej instytucji. Bardzo prosimy!!!jest wielu swietnych lekarzy na UMB, przyzwoitych ludzi, ale ich sie eliminuje.Prym wioda miernoty i degeneraci
a
andrzej
jak jest Wam tak ciężko i tak się wszyscy poświęcacie to proponuję zmianę zawodu, nikt Was tam chyba do kaloryferów w tym szpitalu nie przykuł, państwo zapłaciło za Waszą edukację, płaci niemałe pensje, wiec chyba pora przestać narzekać i się do roboty wziąć. Ja nie rozumiem tych ciągłych biadoleń lekarzy jak to im ciężko, jak prywatne życie poświęcają, jakie to studia trudne, ile trzeba się uczyć, tysiące podobnych zawodów jest z nie mniejszą odpowiedzialnością, ale jak ktoś zawali to się konsekwencje ponosi, a nie tłumaczy jaki to ciężki zawód, banda nieudaczników którzy myślą że jak medycynę skończą to im się wszystko należy i zapier...alać się nie chce- jak inni muszą żeby na chleb zarobić. I proszę mi wybaczyć ale włożenie Bolkowi za drugim razem ręki w opatrunek gipsowy i odesłanie do domu jest totalną kompromitacją kompetencji lekarzy pracujących w tym szpitalu.

Wiesz skąd to biadolenie? Stąd, że glazurnik za dwa tygodnie roboty zgarnął mi pensje z dwóch miesięcy. On się raczej nie uczył fachu 12 lat, a jak spieprzy robotę to odpadnie płytka, którą może po miesiącu raczy przykleić. Jak spieprzę ja to idę do więzienia, a ktoś może umrzeć. Nie ma co owijać - lekarz na sorze spieprzył swoją robotę, zdarza się, każdy czasem wpadnie w rutynę i zawali. U wiekszości ludzi oznacza to dywanik u szefa, uwalenie premii, czasem zwolnienie z pracy. U nas zawalenie roboty może kosztować kogoś życie. To sie zdarzało i będzie się zdarzać, bogami nie jesteśmy. Tylko jak widzę na tym forum ile zarabiam, to mi się śmiać chce. Nie wiem czy mówicie o pensjach za pół roku czy za rok.
r
roman
A CO??? RODZIC MA BYĆ JASNOWIDZEM I LEKARZEM??? O CZYM TY PISZESZ "LEKARZU Z POWOŁANIA"" JESTEM OBECNIE Z SYNEM W DSK, PIELĘGNIARKA PRZYNIOSŁA LEKI I NAWET NIE RACZYŁA POWIEDZIEĆ CO Z NIMI ZROBIĆ I KIEDY CZYLI MAM BYĆ JASNOWIDZEM. LEKARZ PRZYCHODZI I PYTA O WYNIKI, CZYLI WYCHODZI NA TO ŻE RODZIC MA WSZYSTKO WIEDZIEĆ I BYĆ LEKARZEM.......

Tabletkę i syrop łykasz, czopek wsadzasz w d**pę. Prosta sprawa. Jak pielęgniarka przyniosła - to łykasz i się nie zastanawiasz.
b
blanka
Po przeczytaniu waszych wypowiedzi na temat naszego szpitala, obiecalam sobie ze już nigdy nie będę nadgorliwa, nie bede przychodzić w dni wolne by sprawdzić jak moi pacjenci się czuja, rozmawiać z nimi, z rodzicami, starać się by zrobić wszystko co w mojej mocy by wyzdrowieli i czuli ze mają dobrą opiekę, by pobyt w szpitalu wspominali miło.... Nie warto... Nikt jak widac tego nie docenia... Nikt z was nie wie jak było w rzeczywistości a już ukrzyzowaliscie wszystkich lekarzy DSK... Ktoś z was pracował kiedyś na Izbie Przyjęć??? A może w ambulatoriu Pogotowia?? Tam wiecznie jest pełno pacjentów, gro z banalnymi infekcjami, cześć w poważnym stanie... Lekarz nie jest jasnowidzem i zdarza się ze odesle dziecko bo w jego ocenie na chwile badania nie wymaga hospitalizacji... Nikt nie jest nieomylny... Ale dziecka w ciężkim stanie nikt nie odsyła... Zreszta żaden rodzic jak widzi ciężki stan dziecka (ale faktycznie ciężki) nie odejdzie z Izby....
jak jest Wam tak ciężko i tak się wszyscy poświęcacie to proponuję zmianę zawodu, nikt Was tam chyba do kaloryferów w tym szpitalu nie przykuł, państwo zapłaciło za Waszą edukację, płaci niemałe pensje, wiec chyba pora przestać narzekać i się do roboty wziąć. Ja nie rozumiem tych ciągłych biadoleń lekarzy jak to im ciężko, jak prywatne życie poświęcają, jakie to studia trudne, ile trzeba się uczyć, tysiące podobnych zawodów jest z nie mniejszą odpowiedzialnością, ale jak ktoś zawali to się konsekwencje ponosi, a nie tłumaczy jaki to ciężki zawód, banda nieudaczników którzy myślą że jak medycynę skończą to im się wszystko należy i zapier...alać się nie chce- jak inni muszą żeby na chleb zarobić. I proszę mi wybaczyć ale włożenie Bolkowi za drugim razem ręki w opatrunek gipsowy i odesłanie do domu jest totalną kompromitacją kompetencji lekarzy pracujących w tym szpitalu.
L
Lekarz
Skoro przyniosła leki to przyszła pora ze masz je podać... A co z robić z tabletkach, syropem czy czopkiem to chyba wiesz ... Nie podoba Ci się opieka to zgłoś to... Pielęgniarki i lekarze to tylko ludzie..
Rodzic najlepiej oceni stan swojego dziecka- taka jest prawda, bo zna to dziecko najlepiej... I nie obrażaj mnie, bo nie masz do tego prawa!!!
A
ADI
Po przeczytaniu waszych wypowiedzi na temat naszego szpitala, obiecalam sobie ze już nigdy nie będę nadgorliwa, nie bede przychodzić w dni wolne by sprawdzić jak moi pacjenci się czuja, rozmawiać z nimi, z rodzicami, starać się by zrobić wszystko co w mojej mocy by wyzdrowieli i czuli ze mają dobrą opiekę, by pobyt w szpitalu wspominali miło.... Nie warto... Nikt jak widac tego nie docenia... Nikt z was nie wie jak było w rzeczywistości a już ukrzyzowaliscie wszystkich lekarzy DSK... Ktoś z was pracował kiedyś na Izbie Przyjęć??? A może w ambulatoriu Pogotowia?? Tam wiecznie jest pełno pacjentów, gro z banalnymi infekcjami, cześć w poważnym stanie... Lekarz nie jest jasnowidzem i zdarza się ze odesle dziecko bo w jego ocenie na chwile badania nie wymaga hospitalizacji... Nikt nie jest nieomylny... Ale dziecka w ciężkim stanie nikt nie odsyła... Zreszta żaden rodzic jak widzi ciężki stan dziecka (ale faktycznie ciężki) nie odejdzie z Izby....

A CO??? RODZIC MA BYĆ JASNOWIDZEM I LEKARZEM??? O CZYM TY PISZESZ "LEKARZU Z POWOŁANIA"" JESTEM OBECNIE Z SYNEM W DSK, PIELĘGNIARKA PRZYNIOSŁA LEKI I NAWET NIE RACZYŁA POWIEDZIEĆ CO Z NIMI ZROBIĆ I KIEDY CZYLI MAM BYĆ JASNOWIDZEM. LEKARZ PRZYCHODZI I PYTA O WYNIKI, CZYLI WYCHODZI NA TO ŻE RODZIC MA WSZYSTKO WIEDZIEĆ I BYĆ LEKARZEM.......
A
Aga
Bardzo współczuję straty (*) Bolku,dziecinko śpij spokojnie.

A Państwa niektóre komentarze są po prostu nie na miejscu...Nie wszyscy lekarze są bezduszni,zdecydowana większość to ludzie z powołaniem,z pasją i sercem.I to że paru lekarzom zabrakło tych cech nie oznacza że trzeba całą kadrę lekarską wsadzać do jednego worka.
Dzięki pasjonatom medycyny właśnie moja córka żyje,ma się świetnie,niedawno obchodziła 2 urodziny
K
Kris
Jak ktoś trafia na Izbę przyjęć to chyba warto jednak zrobić to podstawowe badanie krwi, prawda? W szczególności kiedy jest to małe dziecko i nie jest w stanie powiedzieć co mu dolega. No ale "przecież dziecka w ciężkim stanie nikt nie odsyła...." (dopiero! sic!)

Poza tym, gdyby tak wszystko było pięknie cacy to chyba nie byłoby prowadzonego śledztwa w tej sprawie. Lekarze zresztą chyba nigdy nie mają sobie nic do zarzucenia i zawsze są święci.

Wytłumaczenie zawsze jakieś się znajdzie.

"Ktoś z was pracował kiedyś na Izbie Przyjęć??? A może w ambulatoriu Pogotowia?? Tam wiecznie jest pełno pacjentów, gro z banalnymi infekcjami, cześć w poważnym stanie..."

I nie chodzi tutaj tylko o lekarzy, ale o służbę zdrowia w ogóle.
L
Lekarz
Po przeczytaniu waszych wypowiedzi na temat naszego szpitala, obiecalam sobie ze już nigdy nie będę nadgorliwa, nie bede przychodzić w dni wolne by sprawdzić jak moi pacjenci się czuja, rozmawiać z nimi, z rodzicami, starać się by zrobić wszystko co w mojej mocy by wyzdrowieli i czuli ze mają dobrą opiekę, by pobyt w szpitalu wspominali miło.... Nie warto... Nikt jak widac tego nie docenia... Nikt z was nie wie jak było w rzeczywistości a już ukrzyzowaliscie wszystkich lekarzy DSK... Ktoś z was pracował kiedyś na Izbie Przyjęć??? A może w ambulatoriu Pogotowia?? Tam wiecznie jest pełno pacjentów, gro z banalnymi infekcjami, cześć w poważnym stanie... Lekarz nie jest jasnowidzem i zdarza się ze odesle dziecko bo w jego ocenie na chwile badania nie wymaga hospitalizacji... Nikt nie jest nieomylny... Ale dziecka w ciężkim stanie nikt nie odsyła... Zreszta żaden rodzic jak widzi ciężki stan dziecka (ale faktycznie ciężki) nie odejdzie z Izby....
J
JULKA
ja byłam tam ze swoimi dziecmi ,,nie chcieli nas przyjąć bo nie miałam skierowania ale oni przeciesz mieli , nie rozumiem tych ludzi w szpitalu , są tam żeby pomagać A TEGO NIE ROBIĄ ,,,
p
ppeofi than
NAprawdę Wam współczuję
k
kurde
A kto ma leczyć na tej uczelni skoro historycy piszą artykuły o raku trzustki w pismach medycznych: Przegląd gastrenterologiczny 2008 r i Współczesna onkologia 2009. Uczelnia ktora się szczyci ze jest Kuźnią Kadr. Trza ino patrzec jak np socjologowie zaczną nam przeszczepiać wąroby
a
as
głebokie wyrazy współczucia dla rodziców i bliskchi malutkiego Bolusia nie umiem zrozumieć tej znieczulicy to było biedny maly chłopczyk co kieruje lekarzami a raczej chyba znieczulonymi na ludzkie cierpienie "weterynarzami"tak bardzo mi przykro to nie powinno się stać Boleczku spoczywaj w pokoju tak duzo na ciebie czekało tak szybko musiałeś odejść dlaczego...mam nadzieje że lekarze za to odpowiedzą niech anioły mają Ciebie w swojej opiece obys miał tam tak dobrze jak tu przy swoich bliskich aniołku głebokie wyrazy współczucia dla rodziców i bliskich malego bolusia
J
Jan
Nazwiska lekarzy do sieci! Ktokolwiek zna, ktokolwiek wie. Na wszystkie profile społecznościowe.
K
Kaśka
Wielu z nas zna ten szpital i zachowania niektórych lekarzy. W licznych przypadkach jesteśmy bezsilni - przynajmniej tak nam się wydaje - w obliczu beznadziejnych zachowań lekarzy.Jesteśmy pokorni, bo chodzi o dobro naszych dzieci. Ci, którzy mają dyplomy lekarskie coraz częsciej dopasowują się do chorych realiów funkcjonujących w służbie zdrowia. Podpierają się bzdurnymi przepisami. Uważają, że są chronieni a tym samym stają się bezkarni wobec tego co robią. Błędy w sztuce się zdarzają - bez żadnej wątpliwości ale zła wola lekarza to coraz częstszy obraz nienormalnej rzeczywistości. Walka z tempotą i z lekarską świadomością typu "jestem Bogiem" jest coraz trudniejsza. Chronią się jak tylko mogą. Powiedzenie "ręka rękę myje" odnosi się do tego środowiska od dłuższego czasu. Jednak od pewnego czasu powiedziałam - dość. Mam "sprawę" w OIL przeciwko lekarzowi z SOR DSK. Dotyczy postawienia niewłaściwej diagnozy dla mojego dziecka. Zobaczymy czym się formalnie skończy. Chciałam, by lekarze z DSK byli bardziej uczuleni na choroby dzieci, by nie doszło do takiej sytuacji jak z małym Bolkiem.
N
Netta
4 lata temu ja też zgłaszałam się z chorym dzieckiem i skierowaniem do szpitala DSK. Pani dr nauk medycznych B. Zapolska zwymyślała mnie, że jestem złą matką bo wyszukuję dziecku choroby. O położeniu na oddz. obserwacyjno - zakaźny nie było mowy bo " trzeba rozumieć sytuację szpitala". Po prawie tygodniu zmagań ze "specjalistami" z DSK moje dziecko trafiło na Dojlidy. Pierwsze pytanie po zbadaniu krwi było "dlaczego tak późno i w takim złym stanie?" Ale dla nas los był łaskawszy i moje dziecko wróciło do domu.
Pan dyrektor DSK może sobie wyjasniać sprawę. Przecież to jego polecenia wykonuja lekarze. Na dziecięcym życiu grabią sobie premie na koniec roku. Nie jest wielką tajemnicą ile "specjalista" na kontrakcie ma na miesiąc albo jak drogocenny jest jego dyżur. Lekarze się szkolą, robią doktoraty i specjalizacje. Robią to dla siebie a nie dla chorych. Jeśli sześciu kolejnych lekarzy nie widzi żadnych dolegliwosci u dziecka to po co im te dyplomy? Bronią z poświęceniem życia (pacjentów) szpitala, żeby nie zdechła im kura znosząca złote jajka.
W
Wanda
Dlatego ZUS trzeba zlikwidować a szpitale powinny być prywatne . Ojciec tego dziecka haruję od świtu do nocy a państwo w postaci podatków rabuje go i w dodatku jeszcze musi płacić kupę kasy na urzędasów z ZAKŁADU UBEZPIECZEŃ S*URWYSYŃSKICH . Jak by państwo swoich obywateli by nie okradało to ten PAN wykupiłby jakieś ubezpieczenie w prywatnej klinice a jego syn byłby teraz w dobrym stanie.

Dlatego ZUS trzeba zlikwidować a szpitale powinny być prywatne . Ojciec tego dziecka haruję od świtu do nocy a państwo w postaci podatków rabuje go i w dodatku jeszcze musi płacić kupę kasy na urzędasów z ZAKŁADU UBEZPIECZEŃ S*URWYSYŃSKICH . Jak by państwo swoich obywateli by nie okradało to ten PAN wykupiłby jakieś ubezpieczenie w prywatnej klinice a jego syn byłby teraz w dobrym stanie.
Szpitale prywatne będą leczyc tak jak lekarze rodzinni z prywatnych przychodni czyli na słuchawki bo to nic nie kosztuje i 100%pieniążków na pacjenta zostaje w kieszeni. Podstawowe badania powinien zlecić lekarz rodzinny ale jak wyszedł z założenia że dziecko ząbkuje to wyszlo tak jak wyszło.Skandaliczna!!!sytuacja w szpitalu!!,ale tak jest w" molochach".Mniejsze szpitale lecza zupełnie inaczej,przede wszystkim stawiają na diagnostyke a potem stawiają rozpoznanie,ale małe szpitale są solą w oku władz NFZ i starostwa (jeśli w starostwie są dwa) i nie licząc się z dobrem pacjentów takie szpitale likwidują. Bardzo wspólczuję rodzicom Bolka.
:(
Bolek zmarł... Wyrazy współczucia rodzinie....
j
jj
Ostatnio miałam okazję być w szpitalu, na sorze wylądowałam w nocy, prosto z pracy, z potężnymi bólami brzucha, a ze jestem 2 lata po operacji złośliwca, nie powinnam bagatelizować żadnych dolegliwośći, dodoam że był to mój 1 raz od operacji. Jak to powiedziała osoba , która wzięła moje skierowanie, ooo dziewczyna z przeszłością, idź budź kogoś tam(lekarza), bo tu jest historia choroby i lepiej żeby zbadał ..... Przyszedł lekarz i przyjął mnie od słów,"czy po tej operacji z każdym bólem brzuszka będzie pani biegać do szpitala", ręce mi opadły ale ostatkiem sił wydarłam się na lekarza, powiedziałam co na ten temat myślę i jak wygląda mój ból, gdybym nie chodziła na czworaka na pewno by mnie tu nie było, pół soru przybiegło zobaczyć co się dzieje, wyprowadził mnie z równowagi, lekarz wtedy automatycznie zmienił podejcie, myślał że może trafił na kogoś kto się słowem nie odezwie, niestety, ale to jest kolejny przykład że trzeba się awanturować skoro nie chcą udzielać nam pomocy. Był zły bo go obudzili, domagajmy się swoich praw!!!
Wyrazy współczucia rodzinie.
O
Okaleczona przez lekarzy
Dodam, że mam endometriozę, tak zaawansowaną, że już nieoperacyjną Rozwinęła się pod czujnym okiem lekarzy:(
a
adi
Po dwóch odmowach przyjęcia do DSK mój syn (5 lat) jest teraz właśnie w tym DSK. Pulmonolog badał syna i stwierdził zmiany w płucach i natychmiast dał skierowanie do szpitala. W DSK "lekarz" na izbie przyjęć niby zbadał syna i stwierdził ZAPALENIE KRTANI, wypisał kolejny antybiotyk w zastrzykach i odesłał do domu. Antybiotyk w zastrzykach (drugi już) oczywiście nie pomógł i w końcu przyjęto syna na oddział i dopiero dostrzegli że rzeczywiście ma zapalenie płuc. Wielokrotnie robiono badania krwi, rtg, usg i wyniki według tych lekarzy są niejednoznaczne czyli według mnie nie potrafią ich odczytać. Co można o takich lekarzach myśleć???
O
Okaleczona przez lekarzy
Przez 6 lat miałam przeogromne dolegliwości w czasie miesiączki, zwłaszcza ze strony przewodu pokarmowego. Jelita stawały się niedrożne, a ból był taki wieki, że nie jestem w stanie tego opisać. Przez 6 lat chodziłam do lekarzy, zarówno do rodzinnego, jak i białostockich ginekologów (prywatnych i na NFZ). Zawsze słyszałam, że wszystko jest w porządku. Udawali, że coś badają. Piszę „udawali”, gdyż gdyby naprawdę badali, to nie mogliby nie zauważyć zaawansowanych zmian anatomicznych. Po wielu wizytach, prośbach, błaganiach i oraz przekonywaniu, że nie kłamię, że to co zgłaszam jest prawdą, lekarz, który akurat zastępował lekarza, do którego byłam umówiona, dał mi skierowanie na laparoskopię, czyli badanie diagnostyczne jamy brzusznej. Niestety, skierowanie dostałam za późno. Zmiany już były tak zaawansowane, że nic nie dało się zrobić. Mam całe jelita pokryte masywnymi, litymi zrostami. Nie mogę mieć dzieci, nie mam rodziny, żyję na skraju ubóstwa, gdyż nie mogę podjąć pracy w pełnym wymiarze czasu pracy. Po tym jak wstanę, muszę kilka godzin (3-4) poświęcić jelitom, więc wiele prac odpada. Dziś biorę non stop leki. Mam świadomość, że w każdej chwili może coś zdarzyć się i że nie będzie ratunku. Nawet zapalenie wyrostka jest dla mnie śmiertelne. Zrosty są tak gęste, że tworzą powłokę, przez którą nawet nie widać jelit, ani innych narządów. Mam 38 lat i zniszczone Zycie przez pseudolekarzy, którzy dziś się mają dobrze. Mogą pracować, są szczęśliwi. Mnie, moje życie i nawet marzenia – zniszczyliL
D
Dno
u rocznego dziecka lekarz POZ nie pobiera krwi. Właśnie od tego jest UNIWERSYTECKI szpital pseudokliniczny

Jest tam taki młody lekarz( robi doktorat), ale wszem i wobec opowiada, że nienawidzi pacjentów, a wręcz sie ich brzydzi. na medycyne poszedł tylko dla pieniędzy. Wiedza o nim już nawet w izbie lekarskiej i co? Nic! Za jakiś czas ten gośc bedzie pewnie profesorem
R
Ratunek dla ludzi
Gdy na dyrektorów szpitali klinicznych powołuje się kolesiów do interesów to takie sa efekty. Nawet nie potrafia wyjasniać trudnych sytuacji. A miasto chce oddać tym nędznym cwaniaczkom kolejne szpitale.Ktos napisał o koniecznej kontroli z ministerstwa. Ludzie tam jest potrzebne CBA, aby usunąć t e patologię
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny