Do wypadku doszło 5 maja 2023 roku. Samochód osobowy, w którym przebywało łącznie 11 osób, wypadł z drogi i dachował. Jeden z pasażerów zginął na miejscu, drugi zmarł później w szpitalu w Hajnówce. Pozostałe osoby doznały różnych obrażeń – od ogólnych potłuczeń po poważne urazy zagrażające życiu.
Kierowca pojazdu został oskarżony o nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym oraz pomoc przy organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy. Sąd pierwszej instancji wymierzył mu karę 3 lat i 6 miesięcy więzienia.
Argumenty obrony
Mecenas Kinga Romaniuk, reprezentująca głównego oskarżonego, podczas rozprawy apelacyjnej starała się przekonać sąd do łagodniejszego wyroku.
- Pościg był prowadzony nieprawidłowo, bez włączonych sygnałów dźwiękowych i świetlnych. Mój klient był w trudnej sytuacji – zastraszano go, przykładano mu ostre narzędzie do szyi. Obawiał się o własne życie, dlatego nie zatrzymał samochodu - tłumaczyła adwokatka przed sądem.
Obrona podkreślała również, że oskarżony nie wiedział, iż uczestniczy w przemycie ludzi. Według mecenas Romaniuk, mężczyzna sądził, że wykonuje zwykły kurs taksówkarski.
Stanowisko prokuratury
Zupełnie inaczej sprawę ocenia prokuratura. Oskarżyciel publiczny, prokurator Marek Moskal, domaga się zaostrzenia kary dla wszystkich trzech oskarżonych mężczyzn.
- Biorąc pod uwagę szkodliwość społeczną czynu, liczbę poszkodowanych oraz tragiczne skutki wypadku, kara powinna być surowsza - argumentował prokurator. - Musimy pamiętać, że dwie osoby straciły życie, a pozostałe doznały poważnych obrażeń.
Szczegóły wypadku
Jak ustalili śledczy, do wypadku przyczyniło się kilka czynników: przekroczenie dozwolonej prędkości, niedostosowanie jazdy do warunków drogowych oraz przewożenie zbyt wielu osób. Kierowca stracił kontrolę nad pojazdem, zjechał z drogi i dachował w przydrożnym rowie.
Interesującym wątkiem sprawy jest sposób, w jaki doszło do pościgu. Przeładowany samochód zauważyli niezależnie od siebie: funkcjonariusz będący akurat poza służbą oraz ówczesny komendant Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej, generał Andrzej Jakubaszek. Obaj ruszyli w pościg swoimi prywatnymi samochodami.
W sprawie tej odpowiadają jeszcze dwaj inni obywatele Uzbekistanu. Jeden z nich przewiózł pięć osób do granicy niemieckiej, drugi planował trasę i organizował przejazd. Sąd pierwszej instancji skazał ich odpowiednio na rok i cztery miesiące oraz rok pozbawienia wolności. Oni również liczą na złagodzenie wyroków, podczas gdy prokuratura wnosi o podwyższenie kar.
Rozstrzygnięcie sądu apelacyjnego poznamy już niebawem – wyrok ma zostać ogłoszony w przyszłym tygodniu.

