https://poranny.pl
reklama

Sześciolatki w pierwszej klasie. Nie taka szkoła straszna.

Marta Gawina
Lubimy się uczyć – mówią zgodnie Hania Maliszewska (od lewej), Julia Laskowska oraz Justynka Nowik. Mają po sześć lat. Od września zamiast do zerówki chodzą do pierwszej klasy w SP nr 34 przy ul. Pogodnej.
Lubimy się uczyć – mówią zgodnie Hania Maliszewska (od lewej), Julia Laskowska oraz Justynka Nowik. Mają po sześć lat. Od września zamiast do zerówki chodzą do pierwszej klasy w SP nr 34 przy ul. Pogodnej. fot. fot. Wojciech Wojtkielewicz
Nasza córka zawsze chciała wiedzieć więcej i już nudziła się w przedszkolu. Dlatego wybraliśmy szkołę - mówi Roman Nowik, tato sześcioletniej Justynki. Dziewczynka zamiast do zerówki chodzi od września do pierwszej klasy w podstawówce przy ul. Pogodnej.

Fajnie jest w pierwszej klasie. Bardzo lubię się uczyć - zapewnia dziewczynka.

- Poznajemy literki: a, o, e, d, m, t. Uczymy się czytać i liczyć. Nie zamieniłabym szkoły na przedszkole - dodaje jej koleżanka, sześcioletnia Julia Laskowska.

W ich klasie w Szkole Podstawowej nr 34 przy ul. Pogodnej razem z siedmiolatkami uczy się troje sześciolatków. Taką możliwość dało ministerstwo edukacji. Resort chce bowiem obniżyć wiek szkolny. W 2012 roku już wszystkie sześciolatki będą chodzić do pierwszej klasy. Na razie rodzice sami mogą wybierać: szkoła albo przedszkole.

W tym roku zdecydowana większość postawiła na zerówkę. Bo rodzice stwierdzili, że szkoła skraca dzieciństwo i nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa tak jak przedszkole. Dlatego do pierwszych klas chodzi tylko pięć procent podlaskich sześciolatków. W samym Białymstoku to zaledwie 64 dzieci.

- Nie żałuję, że wybraliśmy szkołę. Córka też nie - mówi Mariusz Maliszewski, tata sześcioletniej Hani.
- Tym bardziej że teraz w zerówkach nie ma nauki pisania i czytania. A moje dziecko bardzo chce się uczyć. Więc po co zamykać jej drogę? - dodaje Roman Nowik.

Nie ma też skarg na bezpieczeństwo w szkole, spotkania ze starszymi uczniami. - Wszystkie nasze sześciolatki odnalazły się w niej. I radzą sobie równie dobrze jak starsi koledzy - zapewnia Honorata Hyjek, wychowawczyni pierwszej klasy w SP nr 34.

Choć przyznaje, że na początku sama miała wiele obaw. - Sceptycznie patrzyłam na obniżenie wieku szkolnego, łączenie sześciolatków z siedmiolatkami, które już w przedszkolu uczyły się czytania. Teraz, po trzech miesiącach, zmieniam zdanie. Może dlatego, że trafiły nam się tak zdolne dzieci - dodaje Honorata Hyjek.

quiz

15 pytań na temat życia w PRL. Zbierzesz komplet punktów? QUIZ

1/15

Gdzie odbywał się Festiwal Piosenki Żołnierskiej?


Przypomina, że podręczniki w pierwszych klasach są dostosowane do młodszych dzieci. Czy nie tracą na tym siedmiolatki? - Nie. Dla dzieci, które najlepiej radzą sobie z nauką, mamy specjalne zeszyty - zaznacza nauczycielka.

- Czyli nie sprawdzają się czarne scenariusze, że szkoła dla sześciolatków to zły krok - komentuje Jerzy Kiszkiel, podlaski kurator oświaty.

Jego zdaniem, w przyszłym roku szkolnym sześciolatków w pierwszych klasach będzie o wiele więcej. - Rodzice zaczną przekonywać się do szkół. Poza tym nie będzie już tych dysproporcji: czytający siedmiolatek i nieczytający sześciolatek. Będę też apelował do samorządów, żeby tworzyły klasy tylko dla sześciolatków - dodaje kurator.

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Moja 5-letnia córka jest w zerówce, bo niestety sama chce.Starsza również bez szkoły żyć nie może, zawsze chciały do innych dzieci, więc nie widzę problemu.Jedna i druga w wieku czterech lat czytały bez składania liter, chodzą prywatnie na angielski, starsza chce rosyjski jeszcze, mnie to przerasta.Strasznie chłoną wiedzę, czy ten zapał minie?
G
Gość
ot poranny poruszył temat, nie watpiłam w to ze dzieci dadza sobie rade, ale problem leży po innej stronie. Dziecko jak najdluzej powinno byc dzieckiem, powinno także być blisko rodzica i basta, a psycholożki same nie wiedza czego chcą. Z jednej strony mowia o milosci i o spedzaniu najwiecej czasu z rodzicami, a z drugiej strony pchaja dzieci do szkoły twierdząc iż bedzie lepsza komunikatywność miedzyludzka. CHa, czy my mamy z tym problemy? przecież w szkole byliśmy jako 6-latki
G
Gość
W przedszkolu mają zapewnioną całodzienną opiekę i wyżywienie. W zerówce szkolnej co najwyżej świetlicę. W przedszkolu mogą się uczyć tego samego (i wcześniej to robiły dopóki ministerstwo kategorycznie tego zabroniło w tym roku. Teraz już się wycofuje z zakazu.) Uczą się tego w formie zabawy która może mieć dowolną formę. Dlaczego rodzice nie chcą posyłać dzieci do zerówek w szkołach? Bo wiedzą, że tym zaszkodzą rozwojowi dzieci. Dlaczego władze upierają się przy tym. Bo wymyśliły sobie program i na siłę chcą do niego wszystkich zmusić (no bo program musi się powieść). Dlaczego Kurator mówi to co w artykule pisze? Bo co ma mówić? Przeciwko swojemu szefowi?
A rozwój swojego dziecka po zerówce przedszkolnej będącego obecnie w pierwszej klasie obserwuję codziennie i wiem jakie są różnice w nauczaniu dzieci z zerówki szkolnej.
j
janik
tak jest, dzieci sie szybciej naucza wyzywac i robic zamieszenia. naucza sie arogancji, klamstwa i oszustwa
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny