https://poranny.pl
reklama

Supraśl już bez Grabówki. Co dalej z gminą? Rozmowa z burmistrzem Radosławem Dobrowolskim

Andrzej Kłopotowski
Radosław Dobrowolski, burmistrz Supraśla
Radosław Dobrowolski, burmistrz Supraśla fot. Wojciech Wojtkielewicz
– Podział gminy to sprawa polityczna. Mieszkańcy Grabówki mogli decydować o sobie również w ramach gminy Supraśl. Nie potrafili tylko zbudować koalicji w radzie, gdzie przedstawiciele Grabówki mieli większość – uważa burmistrz Supraśla Radosław Dobrowolski. Rozmawiamy z nim o podziale gminy, ale też sięgamy w przyszłość i pytamy, jak teraz funkcjonować będzie pomniejszona gmina Supraśl 

Wierzył pan do końca, że podział gminy da się zatrzymać?

Radosław Dobrowolski, burmistrz Supraśla: Wiedziałem, że podział gminy uwarunkowany jest politycznie. Wiedziałem, że jak Platforma Obywatelska wygra w 2023 roku wybory, to do podziału dojdzie. Natomiast robiłem wszystko, co w mojej mocy, żeby to powstrzymać. Posiłkowałem się argumentami prawnymi – Konstytucją i Europejską Konwencją Samorządu Lokalnego Rady Europy, którą Polska ratyfikowała w 1994 roku. Jeździliśmy pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, byliśmy w Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej. Pisaliśmy pisma do Rady Europy. W Sejmie spotykałem się z politykami, ale za duże młyny, za duże tryby polityczne poszły w ruch, żeby tę machinę zatrzymać.

quiz

Stan Wojenny w Polsce. Co wiesz o jego dziejach? Rozwiąż historyczny test

1/15

Czas trwania stanu wojennego w Polsce to:


Powiedział pan o decyzji politycznej. Nie da się ukryć, że za separatystami stała Platforma Obywatelska, zaś za panem Prawo i Sprawiedliwość.

Mam zapatrywania prawicowe. Mam serce po prawej stronie, chociaż po lewej (śmiech)…

Zastanawia mnie, czy nie dało się rozmawiać o dzieleniu czy też jedności gminy bez wielkiej polityki? Bez PO, PiS?

Nie. Wszystko było zabetonowane. Nie było pola, by mówić o tym spokojnie. Jedynym neutralnym miejscem była Rada Dialogu Społecznego, na którą zaprosił nas Eugeniusz Muszyc.

Człowiek Lewicy. Spoza układu.

I bardzo dobrze. Mam szacunek do wszystkich ludzi ideowych.

Przez lata mówiło się, że Grabówka się odrywa, bo rządził Supraśl z burmistrzem na czele.

Nie. Wybory do rady miejskiej przeprowadzane były na terenie całej gminy. Po stronie obecnej Grabówki jest około 12 tysięcy mieszkańców, po stronie Supraśla – 6 tysięcy mieszkańców. To już pokazuje dysproporcję. Dlatego też podział mandatów był taki, że po stronie Grabówki było 9 radnych, a niedługo byłoby 10, zaś  po stronie Supraśla – 5. Jak to więc Supraśl rządzi? Jeśli strona Grabówki miałaby 10 mandatów w radzie gminy Supraśl, a - mając więcej mieszkańców – też swojego burmistrza, to tak naprawdę miałaby decydujący głos w radzie, choćby w sprawie budżetu. Decyduje tak naprawdę nie burmistrz, tylko rada miejska. Gdyby radni z Grabówki mówili jednym głosem, mielibyśmy de facto gminę Grabówka z doklejonym do niej Supraślem.

Dlaczego, pana zdaniem, tak się nie stało?

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych

Zwolennicy secesji od 15 czy 20 lat nie byli w koalicji wewnątrz gminnej wśród radnych. Zawsze byli w opozycji do burmistrzów. Przed laty dążyli do tego, by nie rządził Wiktor Grygiencz, tylko poparli mnie. Sądzili, że ułatwię im drogę do stworzenia gminy Grabówka. Byłem przeciwnikiem rozwalenia gminy. Przez moje trzy kadencje – ta jest czwartą – zwolennicy podziału gminy nie zbudowali koalicji w radzie. Radni z obecnej gminy Grabówka wchodzili w koalicję z przedstawicielami wsi Ogrodniczki, Karakule, wsiami puszczańskimi i Supraślem. Układ sił się zmieniał od ostatnich wyborów tj. od wiosny 2024. Zwolennicy gminy Grabówka dzięki nowej radnej z Karakul przejęli wówczas prym i większość w radzie. Radna z Karakul została wiceprzewodniczącą. Po tym, gdy Beata Szydło unieważniła decyzję o powołaniu gminy Grabówka od 1 stycznia 2016 roku miałem przecież nawet referendum o odwołanie ze stanowiska. Były różne przejścia na stronę „pro unione”, na stronę „dys unione”. Za jednością i przeciw jedności. Dla działaczy na rzecz podziału jedyną możliwością w pełni decydowania o swoich sprawach stało się oderwanie od Supraśla i stworzenie własnej gminy, własnego układu. Tylko to nie oznacza, że teraz Tadeusz Karpowicz, Ludmiła Sawicka czy Katarzyna Todorczuk będą rządzić. Czy wykreują większość? Nie wiem. Nie można mieć licencji naprawdę. Różnie może być. Te same nawyki z gminy Supraśl mogą zostać przeniesione na grunt gminy Grabówka.

Co poczuł pan budząc się 1 stycznia?

Poczułem, że mamy nowy rok. Poczułem to, że podział się dokonał. Nie wpadałem w negatywne emocje. Sprawa jest w Trybunale Konstytucyjnym. Powtórzę też, że podział jest po to, by Grabówka stała się częścią Białegostoku. O tym mówił w roku 2018 prezydent Tadeusz Truskolaski. Stwierdził wtedy, że gdyby nie decyzja Beaty Szydło, Grabówka zasiliłaby już budżet Białegostoku. Dziwne, że teraz nie chce o tym pamiętać. Oczywiście, nie będzie o to zabiegać Białystok. Znajdzie się wykreowana grupa ludzi, która zacznie pukać do progów miasta Białystok. Zaistnieje znowu metoda faktów dokonanych. Bez referendum, bez konsultacji. A nawet jak było w 2015 roku zorganizowane referendum i 55 proc. opowiedziało się przeciwko podziałowi gminy, gmina i tak została podzielona.

Czy – paradoksalnie – nie mamy w tej chwili sensowniejszej sytuacji, w jakiej będzie obracać się i Supraśl, i Grabówka. W Supraślu zostaje 6 tysięcy osób, będzie bardziej zwarty, jednorodny obszar i 15 radnych działających na rzecz społeczności lokalnej.

Supraśl jest na śródleśnej polanie. Nie mamy możliwości rozbudowy, choć mamy kilka terenów pofabrycznych - na Nowym Świecie i w centrum – które prywatni właściciele chcą przeznaczyć pod inwestycje, a także nowy budynek przy rzece. To daje szansę na nowych mieszkańców, by liczba ludności w gminie nie spadała, tylko podźwignęła się do poziomu sprzed 20-30 lat.

Jak wygląda budżet gminy?

Mamy projekt budżetu z wydatkami rzędu 60 mln zł. Z Polskiego Ładu mamy do zbudowania jeszcze trochę dróg w Ogrodniczkach, Karakulach, Ciasnem, Sokołdzie, Cieliczance i w Supraślu. Ważne będą inwestycje finansowane z Unii Europejskiej na zastosowanie w domach prywatnych i obiektach użyteczności publicznej ekonomicznych i ekologicznych źródeł ciepła. Będą to magazyny energii, fotowoltaika i pompy ciepła. To pozwoli zejść gminie z kosztów ogrzewania Domu Ludowego, Domu Sportu, Urzędu Gminy, szkoły w Ogrodniczkach, świetlic wiejskich, remiz strażackich i naszej bazy komunalnej. Podobny projekt kierujemy do mieszkańców. Chcemy być ekologiczni. W tym roku będziemy realizować wymianę oświetlenia w gminie na ledowe, ze zmniejszoną wydajnością świetlną, czyli z tzw. ściszaniem. Na magistrali ściekowej Supraśl-Białystok musimy wymienić parę zasuw, by nie doszło do awarii. Mamy też w planach siedmiohektarowy zbiornik wodny, tzw. staw górny. Szykujemy się do dużej inwestycji za 20 mln zł. Dodatkowo powiat białostocki na terenie naszej gminy ma zbudować drogi Ciasne-Ogrodniczki oraz Ogrodniczki-Nowodworce.

Mówię o tym paradoksie, bo – być może – dzięki temu możecie się bardziej sprofilować.

Podział nigdy nie będzie dobrym rozwiązaniem. Nie mamy wyjścia, podział stał się faktem. Skupiamy się na naszych sprawach. Zabrano nam np. tereny inwestycyjne w Sowlanach i Zaściankach. W Supraślu mamy ponadhektarową działkę przylegającą do domu wczasowego „Knieja”, gdzie planujemy inwestycje uzdrowiskowe. Uzdrowisko dziś to szpital, który ma 200 łóżek i sanatorium „Knieja”. Uzdrowisko daje nam target oraz to, że wpisujemy się do elitarnego klubu polskich uzdrowisk. Pobudza rynek wewnętrzny. Wszyscy – począwszy od księdza, fryzjera, właściciela sklepu po właściciela ciuchci turystycznej – korzystają z tego. O tej porze roku wykorzystujemy fakt bycia uzdrowiskiem. Chociaż – trzeba podkreślić – w ostatnich miesiącach zauważamy duży napływ turystów w ciągu całego roku. Pozytywnego „kopa” dało nam zauważenie przez „National Geographic” i zaliczenie nas do grona destynacji światowych do „odhaczenia” w 2025 roku. To wszystko jednak nie daje nam takich dochodów, jakie byśmy chcieli. Dlatego chcemy stworzyć na obrzeżach strefy uzdrowiskowej, w miejscowości Karakule, tereny inwestycyjne. To będzie 160 hektarów pod inwestycje. Jak ktoś z Białegostoku myśli o rozszerzeniu działalności lub przeniesieniu się w miejsce o lepszych warunkach finansowych, zapraszamy. Zamierzamy stworzyć zwolnienia podatkowe. W tej chwili dobiegają końca prace nad planem miejscowym. Strefa powstanie m.in. w miejscu, gdzie wcześniej wpisana była rezerwa pod cmentarz białostocki. Rezerwę zdjęliśmy – nie ukrywam – też dlatego, że widzieliśmy zaangażowanie polityków w podział gminy. O takie zapisy wnioskowali też sami mieszkańcy, by mieć lepszą cenę. Za grunt pod biznes dostanie się trzy razy lepszą cenę niż pod cmentarz. Chcemy mieć zapewnione dochody. Nasz interes jest najważniejszy.

Jak widzi pan współpracę z nowym sąsiadem?

Współpracować trzeba. To nie jest tak, że jestem obrażony na działaczy. Natomiast musi być obopólna chęć współpracy. Nie było jej w radzie gminy, chociaż gdy byliśmy jedną gminą, próbowaliśmy działać wspólnie, wkładając serce. Jesteśmy na siebie zdani. Teraz jednak będzie to współpraca biznesowa, a nie altruizm.

Kurier Poranny - boks promo nowej SG
Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny