- W tej sprawie najbardziej bulwersujące jest to, że przestępstwo popełniła studentka prawa - podkreślała w uzasadnieniu wyroku sędzia przewodnicząca. - Wydaje się, że szczególnie takie osoby powinny szanować obowiązujące przepisy.
Sąd uznał jednak, że kara w zawieszeniu jest najwłaściwsza. Oskarżona nigdy wcześniej nie miała bowiem żadnych problemów z wymiarem sprawiedliwości.
Po najmniejszej linii oporu
Izabela W., 34-letnia mieszkanka Pisza, studiowała na białostockim wydziale prawa dwukrotnie. Za pierwszym razem - jeszcze na Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku (1993-1994). Jednak nie podeszła wtedy do części egzaminów i zrezygnowała ze studiów. Ponownie rozpoczęła naukę w październiku 2000 roku. W czasie letniej sesji (czerwiec i lipiec 2001) postanowiła przechytrzyć wykładowców, posługując się starym indeksem. Sama wpisała do niego oceny z kolejnych przedmiotów i podpisała się za wykładowców. Następnie poszła do egzaminatorów i poprosiła o przepisanie oceny ze starego indeksu, bo na uczelni była praktyka nie zdawania po raz drugi egzaminów zaliczonych wcześniej. Studentka nie miała żadnych problemów z uzyskaniem ocen z prawa rzymskiego i historii powszechnej państwa i prawa (chociaż wykładowca którego podpis podrobiła już w tym czasie nie żył). Wpadła u wykładowcy z historii państwa i prawa Polski. Egzaminujący ją wówczas Piotr F. nie miał żadnych problemów z rozpoznaniem fałszerstwa.
- Współpracuję z profesorem od lat i od razu zorientowałem się, że była to bardzo nieudolna próba fałszerstwa - podkreślał w czasie rozprawy Piotr F. - Kiedy przejrzałem cały stary indeks zorientowałem, że podpisy zostały podrobione także w dwóch innych przypadkach.
Od razu się przyznała
Izabela W. nie czekała na późniejsze decyzje władz uczelni w tej sprawie i sama zrezygnowała ze studiów. Od razu przyznała się też do winy. Miała jednak nadzieję na uniknięcie odpowiedzialności. Pisała nawet pisma do białostockiej prokuratury, żeby umorzono jej postępowanie. Tłumaczyła się, że jej zachowanie jest wynikiem presji rodziców, którzy nie chcieli by jako jedyna w ich rodzinie nie miała wyższego wykształcenia.
Niedoszła prawniczka stanęła jednak przed sądem i została wczoraj skazana. Wcześniej została też dyscyplinarnie zwolniona z pracy w policji, gdzie była sekretarką.
Wyrok nie jest prawomocny.