Drewniane domy należały do kompleksu Pałacu Hasbacha w Dojlidach, gdzie działała też fabryka sukna, a obok niej w latach 70. XIX w. wybudowano domy dla robotników. Obecnie w pałacu ma swoją siedzibę m.in. Wojewódzki Urząd Konserwatora Zabytków. Domy należą do miasta, są wpisane do rejestru zabytków.
Jeden z nich został wyremontowany, obecnie znajdują się tam pracownie artystyczne. Miasto miało odnowić dwa kolejne drewniane budynki.
Inwestycja prowadzona była jako - jak wynika z tablicy informacyjnej - „Przebudowa i remont dwóch budynków wielorodzinnych i zagospodarowanie terenu”. Na początku października społecznicy poinformowali o ich „wyburzeniu”. Na zdjęciach i filmikach zamieszczonych na profilu Ręce precz od Dojlid na fb widać rozebrane już budynki, a na kolejnych - uprzątnięty teren, na którym znajdowały się zabytki.
Prokuratura bada czy doszło do zniszczenia zabytkowych drewnianych domów na Dojlidach
Prokuratura poinformowała w piątek, że na podstawie materiałów prasowych wszczęła śledztwo, w którym chce wyjaśnić okoliczności tej sprawy.
Szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe w Białymstoku prok. Marek Winnicki poinformował w komunikacie, że śledztwo prowadzone jest „w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa” z art. 108 ust. 1 z ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, który dotyczy niszczenia lub uszkodzenia zabytku; grozi za to do 8 lat więzienia.
Prokuratura zwróciła się do właściwych urzędów o przekazanie niezbędnych informacji i dokumentów, zlecono też policji przeprowadzenie czynności, by dokładnie ustalić okoliczności zdarzenia i osób odpowiedzialnych za rozbiórkę budynków.
Wcześniej rzeczniczka prezydenta Białegostoku Urszula Boublej informowała media, że w trakcie prac okazało się, iż „praktycznie wszystkie elementy drewniane są uszkodzone przez czynniki biologiczne” - czyli przez grzyby, owady, szkodniki. Dotyczyło to m.in.
podwalin
ścian konstrukcyjnych
elementów więźby dachowej
Więc tak naprawdę ten stan drewnianych elementów wymusił konieczność ich demontażu - mówiła publicznemu Radiu Białystok.
Zapewniała, że jest na to stosowna dokumentacja i zdjęcia. Podkreślała, że nie było innego wyjścia, jak rozbiórka, ale trwają analizy, które z elementów rozebranych budynków będzie można wykorzystać ponownie.
Wyjaśnień w tej sprawie domaga się Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kontrolę u Miejskiego Konserwatora Zabytków, zapowiedział Podlaski Konserwator Zabytków.





