Jak mówiła przewodnicząca rady miasta Katarzyna Jamróz pensja prezydenta nie było zmieniane od czterech lat. Tymczasem 15 września pojawiło się nowe rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych. Stąd decyzja o zaproponowaniu podwyżki.
Prezydent bez wizji? Głos radnego PiS
Prezydenta podczas dyskusji na sali nie było. A ciężkie działa wytaczał przeciwko jemu - a także radnym Koalicji Obywatelskiej – radny Bartosz Stasiak (PiS).
Stasiak – w imieniu białostockiej opozycji - mówił, że mieszkańcy nieprzychylnie odnoszą się do prezydenta. Zauważał też np. że radni podnosili maksymalnie opłaty lokalne.
- Zwiększamy podatki, by podnosić wynagrodzenie prezydenta? – pytał. Twierdził też: - Prezydent w tej kadencji nie jest w stanie wykazać wizji rozwoju miasta. Mamy wątpliwości, czy prezydent zasługuje na podwyżkę.
I apelował do radnych Koalicji Obywatelskiej o refleksję. A ci odpowiadali, że prezydent przechodzi przecież weryfikację.
- Tadeusza Truskolaskiego weryfikują wyborcy. Na tę kadencję został wybrany w pierwszej turze, jest oceniany pozytywnie – odpowiadała przewodnicząca rady Katarzyna Jamóz.
- 19 lat prezydentury jasno pokazuje, że mieszkańcy doceniają i szanują Tadeusza Truskolaskiego - dodawał Marcin Piętka (KO)
Kłótnia o tysiąc złotych
Jeszcze przed glosowaniem wyjaśniano, że prezydent po podwyżce ma zarabiać:
wynagrodzenie zasadnicze - 11310 zł,
dodatek funkcyjny - 3650 zł,
dodatek specjalny w kwocie wynoszącej 30% łącznie wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego.
Przewodnicząca zauważała, że dwa pierwsze składniki miałyby wzrosnąć o 740 zł brutto.
Z kolei szef klubu radnych KO Gracjan Eshetu-Gabre wyliczał, że burmistrz Łap zarabia 18 tys. zł brutto plus stażowe, wójt Kuleszy Kościelnych – 17,5 tys. zł plus dodatek, prezydent Katowic 18,5 tys. zl plus dodatek a Gorzowa Wielkopolskiego 17,5 tys. zł plus dodatek.
- To wyjątkowo podła wypowiedź – Anna Dobrowolska-Cylwik (KO) odpowiadała radnemu z PiS. I wyliczała listę inwestycji zrealizowanych m.in. ze stadionem, trasą Niepodległości, Plantami, parkiem Branickich, Muzeum Pamięci Sybiru, nowymi żłobkami czy flotą autobusową.
Co ciekawe, słowa Stasiaka krytykowała nawet jego klubowa koleżanka.
- Prosiłabym o refleksję. Po co dalej brnąć w tę niepotrzebną dyskusje i „walczyć” o tysiąc złotych – kwitowała radna Alicja Biały. I przypominała, że niedawno radni też przecież dostali podwyżki diet.
Ostatecznie „za” nowym wynagrodzeniem byli radni Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050 i Alicja Biały. Trzech radych PiS głosowało przeciw, a reszta w ogóle nie podniosła ręki.





