Praca: Korporacja przestaje interesować młodzież

Adam Willma , Gazeta Pomorska
przestaje już interesować młodzież jako miejsce pracy
przestaje już interesować młodzież jako miejsce pracy sxc.hu
Wmawia się nam, że wszystko powinniśmy zawdzięczać sami sobie. Jest to przekonanie złudne i bywa źródłem dotkliwych rozczarowań. Jeśli rodzice będą w stanie przekazać swoim potomkom wartość życia rodzinnego, bardzo pomogą swoim dzieciom - mówi Piotr Stankiewicz, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Obserwator: Jeśli porównać życie do gry komputerowej, to czy rodzice obecnych nastolatków są w stanie tę grę "rozkminić"?

Piotr Stankiewicz, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika: W grze komputerowej reguły są jasno określone reguły, a kryteria sukcesów i porażek czytelne. Tymczasem główna różnica pomiędzy młodością pokolenia rodziców i ich dzieci jest taka, że dziś reguły stają się coraz bardziej nieprzejrzyste. To nie znaczy, że ich nie ma, ale znacznie trudniej je uchwycić.

Nie wystarczy przypiąć plakietki i wystartować w wyścigu szczurów?

- To nie takie proste. Jeszcze 20-30 lat temu główne sposoby, które gwarantowały odniesienie życiowego sukcesu były jasne i proste. Jeśli nasza pociecha ukończyła studia i dostała się do pracy w dużej państwowej firmie, miała zagwarantowany określony poziom życia i możliwość realizacji podstawowych życiowych celów, jakkolwiek byśmy na te cele dzisiaj nie patrzyli. Dziś wyższe wykształcenie się zdewaluowało i niczego nie gwarantuje. Również praca w jakiejkolwiek firmie nie zapewnia osiągnięcia celów w dalszej perspektywie. Banalne stało się stwierdzenie, że nie ma dzisiaj pracy na całe życie.

Przez tysiące lat pozycja osoby starszej w grupie była wysoka ze względu na jej życiowe doświadczenie. Czy doświadczenie rodziców może być jeszcze w jakimkolwiek stopniu przydatne dzieciom?

- Przydatne - tak, ale w nieco inny sposób niż dotychczas. Owszem, te "stare zgredy" nie maja często pojęcia, o co chodzi w Skypie czy Facebooku, ale mają doświadczenia w innym obszarze, który tylko z pozoru jest mniej istotny dla sukcesu życiowego. Chodzi o życie rodzinne. Pokolenie naszych rodziców i dziadków wyrastało w czasach, w których głównym oparciem człowieka było środowisko rodzinne. Wartość szeroko pojętej rodziny, wszystkich tych wujków, siostrzenic, kuzynów było alternatywą dla państwa, które nie dawało poczucia stabilności. Dziś silna jest pokusa, aby rodzinę lekceważyć. Mit jednostki, budującej na własną rękę swoje osobiste szczęście wyrasta wprost z ideologii neoliberalnej. Wmawia się nam, że wszystko powinniśmy zawdzięczać sami sobie. Jest to przekonanie złudne i bywa źródłem dotkliwych rozczarowań. Jeśli rodzice będą w stanie przekazać swoim potomkom wartość życia rodzinnego, bardzo pomogą swoim dzieciom.

O dawnym życiu rodzinnym opowiada się dziś zwykle podczas pogrzebów, bo to jedyne uroczystości, które skupiają większość rodziny i opowiada się jak o zamierzchłych czasach. Wygląda na to, że niedługo w ten sposób będziemy wspominali instytucję małżeństwa.

- Dostrzegam to zagrożenie, chociaż nie uważam tego za zjawisko nieuchronne. Na szczęście nie jesteśmy jeszcze na tym etapie, który osiągnęły społeczeństwa Zachodu i nie musimy stracić życia rodzinnego. Byłem przed kilku laty w Niemczech świadkiem rozmowy telefonicznej babci z wnuczką. Staruszka dzwoniła w dniu urodzin, żeby powiadomić pociechę o przelewie 50 euro. To była już jedyna relacja rodzinna pomiędzy nimi. Wspaniałe domy starców w Niemczech są ilustracją tego zjawiska. Dziadkowie nie czują się zobowiązani do opieki nad wnukami, a dzieci nie czują się w obowiązku troszczyć się o nich w wieku starczym. W efekcie mamy pełne domy starców i niskie wskaźniki dzietności. Relacje międzypokoleniowe się urwały. Na szczęście u nas jeszcze tak się nie stało.

Ale czy w ogóle w Europie możemy mówić o tradycyjnej rodzinie, skoro w ponad połowa małżeństw rozpada się? Jednocześnie powstają "rodziny szerokie" do których trudno już dopasować dotychczasowe relacje rodzinne.

- Rodzina jest społecznym kapitałem i zwyczajnie się opłaca. Daje stabilizację, przejrzystość i czystość reguł. A zatem narzędzia prawne powinny sprzyjać rodzinie. Z niepokojem przyglądam się rosnącej akceptacji dla instytucji rozwodu. Zanika poczucie, że rozwód jest zjawiskiem negatywnym. Globalną ekonomię cechuje duża zmienność, koncerny z miesiąca na miesiąc przenoszą produkcję do innego kraju pozostawiając po sobie spaloną ziemię. W takiej sytuacji stara mądrość, że najlepszą inwestycją jest inwestycja w dzieci, nabiera nowego sensu.

Jeśli pokolenie rodziców i dziadków straciło funkcje przewodnika w życiu, to kto przejął tę rolę? Kto dziś tłumaczy naszym dzieciom reguły życia?

- Ci, którzy te reguły ustalają. Ale nie zakładajmy, że chcieliby nam te reguły wyjaśnić. Jest sporo podmiotów, które mają w tym swój interes, by te reguły pozostawały nieprzejrzyste. Szereg opracowań socjologicznych wskazuje na to, że moda na indywidualizm, wsparta przekonaniem o wolności wyboru, leży w interesie wielkich koncernów. Więcej - ta moda jest podsycana przez ich strategie marketingowe, bo w ten sposób nakręca się konsumpcję. Jednostka, która nie musi troszczyć się o przyszłość rodziny, czy zapewnienie edukacji dzieciom. Singiel jest lepszym konsumentem, bo żyje chwilą, nie odkłada pieniędzy na czarną godzinę.

Nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Wolność i indywidualizm to nasze piękne europejskie patenty.

- O ile rzeczywiście chodzi o wolność. A zwykle nie chodzi. Powiem o zjawisku, którym sam się zajmuję - w dyskusji o żywności modyfikowanej genetycznie, ze strony zwolenników pada hasło wolności jednostki i prawa wyboru. Problem w tym, że ta wolność jest fikcją, ponieważ na przykład 90 proc. soi dostępnej na polskim rynku to soja genetycznie modyfikowana. Soja ta jest wykorzystywana jako pasza dla zwierząt. W efekcie konsument nie ma dziś żadnego wyboru, kupując w sklepie mięso. Może być niemal pewien, że mięso, które kupi zostało wytworzone przy udziale soi zmodyfikowanej genetycznie. Co więcej - nigdy się tego nie dowie, ponieważ nie ma obowiązku umieszczania takiej informacji na mięsie, nie wspominając o mleku. Tym niemniej wciąż słyszymy głosy, że genetycznie zmodyfikowane produkty powinny być dopuszczone na szeroką skalę, gdyż konsument powinien mieć prawo wyboru.

Kto miałby się przeciwstawić interesom wielkich korporacji, skoro coraz częściej nie mamy już wyboru - albo znajdujemy pracę w korporacjach, albo w ogóle.

- W jakimś stopniu zwyciężyła ideologia neoliberalna, a narzucone przez nią poglądy traktujemy już jako pewnik i naturalny stan rzeczy. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do wszechobecności wielkich korporacji, że nie przychodzi nam już do głowy, aby o tym dyskutować. Tylko nieliczni zwracają uwagę, że tak istotny sektor gospodarki jak produkcja żywności w Polsce jest w przeważającym stopniu w rękach zagranicznych koncernów. Pada argument, że to normalne w globalnej gospodarce. Ale dlaczego właściwie uznawać to za oczywiste? Może warto podyskutować. Pociąg korporacyjny to nie jedyny pociąg, do którego możemy wsiąść. Co więcej, młode pokolenie wcale nie zamierza do niego wsiadać.

Pokolenie wydajnych spłodziło pokolenie buntowników?

- W każdym razie ludzi, dla których wartości, kariera i awans w korporacji nie są najważniejsze. Coraz więcej młodych ludzi szuka innej drogi. To pokolenie w większym stopniu dowartościowuje życie rodzinne, czas wolny i życie osobiste. Ma dość braku stabilizacji, niemożności planowania, nieprzejrzystości reguł. Młodzi wolą zarabiać mniej, ale nie mieć nad sobą szefa. Taki trend wyraźnie widać już w badaniach. Niektórzy z moich kolegów-socjologów zapowiadają wręcz wielki powrót konserwatywnej ideologii.

Jest tylko jeden problem - owa religia neoliberalna skutecznie wmówiła obecnemu pokoleniu, że państwo będzie odgrywało coraz mniejszą rolę we współczesnym świecie. Tymczasem to właśnie państwo, które jest przecież sposobem samoorganizacji ludzi jest jedyną siła, która może chronić nas przed wszechwładzą korporacji.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Moneetor

Facet myli neoliberalizm z socjalizmem. To socjaliści wmawiają nam, że państwo powinno niańczyć każdego menela, chociaż mógłby on pójść do roboty, gdyby tylko państwo nie zabierało nam kasy na ZUS i zapomogi dla "biednych". Dodatkowo pozostaje zawiść do przedsiębiorców za to, że są mądrzejsi i bardziej pracowici od reszty społeczeństwa, a przez to są zdolni zaoszczędzić jakikolwiek kapitał.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3