Szpitale w potrzebie
Wczoraj umowę na obsługę obligacji podpisał marszałek Sławomir Zgrzywa z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Ten bank gwarantuje również, że jeśli nie znajdą się chętni na kupienie obligacji, sam je przejmie i wypłaci pożyczkę. Pierwsza kwota wpłynie na konto Urzędu Marszałkowskiego już za pięć dni - 4 miliony złotych. Reszta, do końca roku.
Tych pieniędzy potrzebuje na przykład Szpital Wojewódzki w Białymstoku. Tu trzeba wybudować i wyposażyć oddział intensywnej terapii dorosłych. Remontu i modernizacji wymagają też gabinety szpitalne i sale. Na samą termomodernizację trzeba wydać 2 miliony złotych. A szpital ma jedynie długi.
- To dobry pomysł, by nas wspomóc - cieszy się Bogdan Dziatkiewicz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Białymstoku. Lista placówek służby zdrowia, które dostaną pieniądze z obligacji, jest znacznie dłuższa: np. szpitale w Łomży i Suwałkach, Białostocki Ośrodek Onkologiczny, gdzie za sześć milionów złotych zostanie wybudowany bunkier, w którym stanie nowoczesny sprzęt do naświetleń, oraz Szpital Ginekologiczno-Położniczy w Białymstoku.
Obligacje są tańsze
Urząd Marszałkowski rocznie rozporządza prawie 160 milionami złotych. To wystarcza jedynie na część potrzeb. Na inwestycje w służbie zdrowia nie zostaje już ani grosza. By je zdobyć, marszałek wyemituje sześć serii obligacji. W sumie zdobędzie w ten sposób 20 milionów złotych, które będzie musiał oddać najwcześniej za pięć lat.
- Będzie nas to kosztowało około 7 procent w skali roku - oblicza koszt pożyczki Wojciech Pełszyński, skarbnik Urzędu Marszałkowskiego. Wskazuje, że obligacje to najtańszy sposób zdobycia pieniędzy. Kredyt kosztowałby niemal dwa razy więcej.
Umowę o emisji obligacji sprawdzała Regionalna Izba Obrachunkowa. Uznała, że transakcja jest bezpieczna dla finansów publicznych i zezwoliła na wzięcie pożyczki.
Samorządy pożyczają
Przed województwem podlaskim obligacje wyemitowały dwa inne samorządy. Lubelski marszałek dostał w ten sposób 15 milionów, a poznański - 54 miliony złotych.
Obligacje wyemitowane przez podlaskiego marszałka teoretycznie może kupić każdy. Praktycznie jednak ubiegać się o nie będą mogły tylko podmioty, które mogą na to wydać co najmniej milion złotych.
Dług rośnie
W tej chwili województwo podlaskie zadłużone jest w różnych bankach na 7 milionów złotych. Pieniądze zostały wzięte, by wypłacić pensje zwalnianym pracownikom Obwodu Lecznictwa Kolejowego w Białymstoku. Część przeznaczono na wykupienie budynków OLK.
- Nic nam z tego tytułu nie grozi, nie mamy ze spłatą tego długu żadnych problemów - odpowiada Wojciech Pełszyński, skarbnik marszałka.
