https://poranny.pl
reklama

Podlaski policjant podejrzany o jazdę pod wpływem alkoholu. Mimo że spowodował groźną kolizję i uciekł, sąd nie zgodził się na areszt

Izabela Krzewska
Świadkowie całego zdarzenia chcieli udzielić pomocy kierowcy, ale ten zaczął uciekać. Został zatrzymany w pobliskim lesie
Świadkowie całego zdarzenia chcieli udzielić pomocy kierowcy, ale ten zaczął uciekać. Został zatrzymany w pobliskim lesie fot. Kolizyjne Podlasie
Policyjny dozór oraz zakaz kontaktowania się ze świadkami postępowania - takie środki zapobiegawcze zastosował sąd wobec funkcjonariusza z Siemiatycz. Policjant poza służbą uderzył autem w inny samochód, potem w słup. Miał 2 promile.

- Wnioskowaliśmy o 3-miesięczny areszt tymczasowy z uwagi na obawę matactwa procesowego oraz ucieczki i ukrywania się podejrzanego. Sąd nie uwzględnił naszego wniosku i zastosował środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym. Nie będziemy jednak skarżyli tej decyzji - mówi Wojciech Zalesko, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe.

To ona postawiła policjantowi zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Zdarzenie miało bowiem miejsce w Białymstoku.

Zobacz także:

Było to 17 kwietnia br. około godz. 10, na ulicy Ciołkowskiego rozpędzony samochód firmy ochroniarskiej - po przejeździe prawym pasem przechodzącym w zatoczkę autobusową - uderzył w inne auto, a następnie ściął słup oświetleniowy w pobliżu przystanku.

Sprawca oraz pasażer pojazdu ochrony uciekli przed przybyciem służb ratunkowych. Świadkowie zatrzymali kierowcę w pobliskim lesie. Okazało się, że to nieumundurowany policjant Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach. Badanie wykazało w jego organizmie 2 promile alkoholu.

quiz

Tych partii politycznych już nie zobaczysz w Sejmie... A czy je jeszcze pamiętasz? QUIZ

1/11

Ta założona przez Janusza Rewińskiego partia działała w latach 1990-1993, należał do niej także Krzysztof Ibisz. A jak się nazywała?


Pijany policjant spowodował wypadek i uciekł do lasu, zatrzymał go świadek, Białystok (Podziemna Prawda)

Za kierowanie samochodem "na podwójnym gazie" grozi mu grzywna, kara ograniczenia wolności, a w najgorszym przypadku - 2 lata więzienia.

Czytaj też:

Prokuratura nie ujawnia, dlaczego podejrzany prowadził samochód firmy ochroniarskiej. Nie podaje też, czy (i jakie) uczestnicy zdarzenia odnieśli obrażenia. Ich powaga zdecyduje o ostatecznym kształcie zarzutów i - ewentualnie surowszej - kwalifikacji prawnej, czyli o spowodowaniu wypadku.

- W ramach postępowania zostanie zasięgnięta opinia biegłego z zakresu medycyny sądowej. Na obecnym etapie zdarzenie traktowane jest jak kolizja - tłumaczy prokurator Zalesko.

Niezależnie od śledztwa, toczy się postępowanie dyscyplinarne. Przełożeni wszczęli czynności zmierzające do zwolnienia funkcjonariusza ze służby. Aktualnie jest zawieszony.

emisja bez ograniczeń wiekowych

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
Zeby stosować areszt muszą być ku temu przesłanki,nawet takie dla bezpieczeństwa samego oskarżonego, żeby mu głowa ochłonela.Tu widocznie takowych nie bylo a sobie skomlikował zycie prosta sprawa jak nie...wzięcie taksówki.
G
Gość
Neosędzia od zera.
S
SITWA
Pewnie rozgrzany SEDZIA z Justysi.
Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny