W jakim celu powstała Podlaska Rada Kobiet?
Izabela: - Jej zadaniem jest zwiększanie słyszalności kobiecych opinii i głosu kobiet w różnych sprawach dotyczących naszego województwa i działań urzędu marszałkowskiego. To organ, który opiniuje, doradza i inicjuje działania. Rada działa przy marszałku województwa podlaskiego.
Aniu, ty jesteś członkinią Podlaskiej Rady Kobiet. Jak oceniasz jej działania?
Anna: - Działa bardzo skutecznie. Co prawda to jest druga kadencja Podlaskiej Rady Kobiet, a ja dołączyłam dopiero w tej kadencji, ale wnikliwie obserwuję to, co się dzieje. Istotne dla nas jest, żeby działania dotyczyły równouprawnienia kobiet z całego województwa, nie skupiamy się tylko na Białymstoku. Co ważne - działania te są inne w miastach, a zupełnie inne w terenie czy w powiecie.
Izabela: - Staramy się, żeby lokalne rady kobiet miały swoje działaczki, które we współpracy z nami będą mogły wprowadzać rozwiązania już działające w większych miastach, a bardzo potrzebne w lokalnych społecznościach. Mam tu na myśli chociażby to, żeby - współpracując z organami zarządczymi gmin, czyli burmistrzami, sołtysami, wójtami - wprowadzać raz w miesiącu na przykład bezpłatną pomoc prawną dla kobiet, badania profilaktyczne, bezpłatną pomoc psychologiczną. Nie jesteśmy w stanie dotrzeć wszędzie, ale naszą intencją jest inicjowanie działań w mniejszych ośrodkach, które będą wspierane przez lokalne liderki. Zależy nam, żeby działania, które podejmujemy, to był głos całego województwa. Bardzo się cieszymy, że pan marszałek wybrał niemal 40 reprezentantek z bardzo różnych środowisk.
Marszałek wspiera wasze działania?
Izabela: - Tak, chce nas słuchać i bierze pod uwagę opinię kobiet w zakresie wielu kwestii. To ważne, bo jesteśmy przecież połową społeczeństwa!
Chcecie, żeby Rady Kobiet powstawały w całym województwie, w różnych podlaskich miejscowościach.
Izabela: - Tak, chcemy, aby lokalne rady mogły powstać we wszystkich środowiskach. I będziemy tu prosiły lokalne liderki, żeby - przy współpracy z burmistrzami, wójtami, starostami - zakładały te Rady Kobiet lokalnie. A jeśli jest potrzeba wsparcia, podpowiedzenia, jak taką radę założyć, chętnie pomożemy, bo w kobietach jest siła! W trakcie Forum Kobiet Podlasia wręczyłyśmy panu marszałkowi list intencyjny, podpisany przez środowiska i stowarzyszenia kobiece składające się na Forum Kobiet oraz przez Podlaską Radę Kobiet, zachęcający do podjęcia działań w tym zakresie, żeby te rady powstawały. Zaraz po forum usłyszałyśmy, że powstają w kolejnych pięciu czy sześciu miejscowościach. Cieszymy się, że tak się dzieje. Korzystając z okazji, chciałyśmy zaprosić lokalne społeczności, działaczki do zgłaszania się do nas. Podpowiemy, podzielimy się doświadczeniem, zainspirujemy.
Anna: - Planujemy przygotować coś na kształt instrukcji, jak założyć taką radę, jak opracować statut. Wiemy, że Bielsk Podlaski, Hajnówka, Suwałki, Łomża czy Tykocin już nad tym pracują.
Izabela: - Co zabawne, często za Anią rozmawiamy o tym, że intencją jest, żeby kiedyś nie było potrzeby tworzenia Rad Kobiet.
Dlaczego?
Izabela: - Celem powstania Rad Kobiet jest to, żebyśmy doszły do poziomu, w którym jest równouprawnienie, doreprezentowanie kobiet. A drugą kwestią jest wyrównanie płac, bo nadal ta różnica - jeżeli chodzi o wynagrodzenia płacowe kobiet i mężczyzn - jest spora. I rady są po to, żeby pokazać kierunki działań, które należy podejmować, żeby dążyć do równości płci. W naszym społeczeństwie kobiety mają 52 proc. przewagę, jest nas więcej i żyjemy dłużej. I teraz spójrzmy jak to się rozkłada w różnych zarządach, w gremiach decyzyjnych na szczeblu nie tylko naszym, wojewódzkim, ale też krajowym, a nawet europejskim. Nie mamy równości. Na co dzień widzimy, że dalej jest tak, że nasz świat „urządzają” w większości mężczyźni.
Ale z biegiem lat ta sytuacja się zmienia.
Izabela: - Tak i to na przestrzeni ostatnich stu lat dość dynamicznie. Można tu przytoczyć badania: w 1995 roku aż 34 proc. ojców twierdziło, że nigdy nie zmieniło swojemu dziecku pieluchy, a dzisiaj tacy ojcowie stanowią już tylko 3 proc. Pod wieloma względami jest lepiej, ale nie jest jeszcze tak, jak być powinno. Wierzymy zatem, że na ten moment te rady kobiet są potrzebne, ale mamy nadzieję, że z czasem dojdziemy do momentu, gdzie będzie równy podział chociażby obowiązków domowych. Środowiska zrównoważone naprawdę działają lepiej nie tylko dla kobiet, ale też dla mężczyzn. Mężczyźni są wtedy szczęśliwsi, spędzają więcej czasu z dziećmi, mogą być spełnieni w związkach, co się przykłada na samozadowolenie życiowe, na niższy odsetek nałogów. To naprawdę ma dobry wpływ na wszystkich.
Kobiety tworzące rady są reprezentantkami bardzo różnych środowisk. Czy dzięki temu możecie więcej zdziałać?
Anna: - Doświadczenie takiej współpracy jest bardzo dobre. Większość kobiet powołanych do rad to działaczki społeczne w swoim środowisku, takie którym przyświeca cel wyższy niż indywidualny interes - kobiety aktywne czy to w zakresie kultury i sztuki, czy w samorządzie, czy w biznesie. Często jesteśmy zamknięci w swoich otoczniach, w swoich bańkach, a podczas naszych spotkań - za sprawą tej różnorodności - pojawia się inne spojrzenie, inna perspektywa.
Izabela: - A co za tym idzie - otwierają się nam zupełnie inne obszary, co pomaga w prężnym działaniu na co dzień. Pan marszałek wybrał do rady bardzo różne kobiety, a - jak wiemy - w zespołach roboczych różnorodność działa na korzyść. Być może jest to trudniejsze do zarządzania w projekcie, natomiast finalnie daje dużo lepszy efekt, który się przekłada na szersze zrozumienie potrzeb społecznych. Mimo różnorodności łączy nas to, że mamy cel nadrzędny, którym jest działalność społeczna. Musimy bowiem pamiętać, że członkinie i członkowie wszelkich organów doradczych robią to pro bono, społecznie.
Na jakichś obszarach się skupiacie doradzając marszałkowi?
Izabela: - Skupiamy się przede wszystkim na czterech obszarach. Pierwszy to obszar aktywizacji zawodowej i zsieciowania pracodawców z potencjalnymi pracowniczkami. Drugi obszar dotyczy zdrowia psychicznego i zdrowia fizycznego oraz dbania o profilaktykę zdrowia. Trzeci obszar to kultura i sztuka, a czwarty - społeczeństwo obywatelskie, czyli wspieranie lokalnych liderek i lokalnych społeczności.
Działacie tylko na rzecz kobiet?
Izabela: - My zwiększamy słyszalność opinii i głosu kobiet, czyli tak naprawdę budujemy kapitał społeczny. I to jest dobre dla wszystkich, nie tylko dla kobiet.
Anna: - Staramy się doradzać marszałkowi m.in. w kwestiach edukacji i profilaktyki zdrowia. A także w kwestii wspierania tak zwanego „silver społeczeństwa”. Starzejemy się jako społeczeństwo i ważne jest podejmowanie działań na rzecz wszystkich starszych osób, nie tylko kobiet.
Izabela: - Nasz kobiecy głos doradczy w takich tematach jest bardzo ważny. Gremia, które będą podejmowały decyzje, są w większości męskie, więc potrzebują opinii kobiet. Każdy lider, każda osoba, która podejmuje biznesowe czy polityczne decyzje, potrzebuje organów doradczych reprezentujących głos tych, którzy są w danym gronie niedoreprezentowani, a kogo takie decyzje dotyczą. Działaniem rady jest też wspieranie wszelkich inicjatyw zwiększających aktywność kobiet i działających na rzecz równouprawnienia.
Nie spotykacie się z opiniami, że działając na rzecz równouprawnienia walczycie z mężczyznami?
Izabela: - Zdarza się, że słyszymy: „A może teraz trzeba będzie tworzyć rady mężczyzn?”. Myślę, że to wynika z tego, że nasze działania się nasiliły i mężczyźni świadomi i światowi deklarują, że trzeba nas wspierać, ale ci, którzy nie rozumieją całej idei, ironicznie mówią, że zaraz trzeba będzie zakładać rady mężczyzn. To jest skrajnie nie fair. Panowie, my naprawdę nie chcemy z wami walczyć! Nie chcemy podejmować decyzji za was. Chcemy, żeby było równo. Okazuje się bowiem, że wszyscy są szczęśliwsi, jak jest równouprawnienie. Mamy więc olbrzymią wdzięczność za to, co zrobiły nasze babki, a my działamy z myślą o przyszłości naszych córek, i synów także.

