Na rewersie nie sposób wspomnieć o ułomności klasy samorządowo-partyjnej. Wyszło bowiem na to, że mając darowane za friko miliony euro i wyłączne władztwo w decydowaniu, nie dała rady wznieść się do podlaskiego „odlotu”.
Kolejne odsłony lotniskowej epopei o Krywlanach. Rzecz jasna w wersji lokalnej, bo aerodrom regionalny przeminął z wiatrem ponad 16 lat temu – gdzieś między próbą powołania pierwszej spółki lotniskowej a wyrzuceniem białostockiej lokalizacji z konsultacji społecznych poza „trójkąt”: Topolany, Nowe Chlebiotki, Saniki. Żadna z tych lokalizacji się nie utrzymała, bo okazało się, że Podlaskie – choć obszarowo nie tak znowu małe – dla startów i lądowań w otoczeniu parku narodowego jest mało pojemne. Na rewersie nie sposób wspomnieć o ułomności klasy samorządowo-partyjnej. Wyszło bowiem na to, że mając darowane za friko miliony euro i wyłączne władztwo w decydowaniu, nie dała rady wznieść się do podlaskiego „odlotu”.
Dziś, w nie tak dużej odległości od Nowych Chlebiotek, w gminie Kołaki Kościelne snuje się rozważania o podlaskim porcie lotniczym. O Topolanach ze względu na sytuację na granicy lepiej nie wspominać (odejście na drugi krąg oznaczałoby wejście w przestrzeń powietrzną Białorusi). Ostały się jeno Krywlany, choć już w nie wersji lotniska regionalnego, a lokalnego. Ale i z niego wzlot od lat przebiega jak po kłodzie.
Dosłownie, bo rzecz rozbija się o przeszkody lotnicze, czyli drzewa. A w zasadzie – ich usunięcie. Sprzeciwiają się temu społecznicy, którzy domagają się unieważnienia decyzji środowiskowej z 2016 r., która dała zielone światło do budowy pasa startowego. Co prawda od czterech lat jest on użytkowany, ale na skróconych progach, czyli 1350 m. Do wykorzystania przez samoloty pozostaje 850 m, co znacznie ogranicza funkcjonalność Krywlan. By uwolnić te 500 m, trzeba usunąć drzewa w Lesie Solnickim. Postępowanie w białostockim magistracie w tej sprawie jest zawieszone do czasu decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, rozpatrującego skargę społeczników. Rozprawa – już dziś.
Jeśli wyrok będzie po myśli miasta, utoruje prezydentowi Białegostoku drogę do ponownej decyzji w sprawie wycinki drzew. Pierwsza nie utrzymała się w obiegu prawnym. Mając na uwadze, że miasto właśnie otrzymało zielone światło do rozbudowy obecnej infrastruktury na Krywlanach oraz zważywszy na zamiar powołania nowej spółki zarządzającej lotniskiem, nic już chyba nie stanie na przeszkodzie, by rozwinąć skrzydła. Choć nie na miarę oczekiwań, jakie mieszkańcy Podlaskiego mieli, gdy po akcesji do Unii zaczęto mówić o lotach z tej części Polski.

