Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych to miejsce, do którego muszą trafiać śmieci, objęte zakazem wyrzucania do pojemników przy domach czy blokach. Najczęściej są to odpady wielkogabarytowe, zużyte opony i tzw. elektrośmieci, a od tego roku również odpady tekstylne i odzieżowe. Stąd obowiązkiem każdego samorządu jest przygotowanie takiego miejsca dla swoich mieszkańców.
PSZOK można być własny albo użyczony
Tymczasem w Podlaskiem funkcjonuje jedynie 113 PSZOK-ów, podczas gdy wszystkich gmin jest 119 (razem z najnowszą - podbiałostocką Grabówką). Teoretycznie nie jest źle, ale rzecz w tym, że są gminy, w których istnieje więcej niż jeden punkt, a w innych nie ma ich wcale. Natomiast zgodnie z ustawą gmina powinna posiadać przynajmniej jeden PSZOK własny albo wspólny z inną jednostką samorządu terytorialnego.
Czytaj również:
Dlatego część JST rozwiązuje ten problem nawiązując kontakty i współpracę z ościennymi gminami. Pozwalają one na wspólną budowę takich punktów jak to jest w przypadku gmin Krasnopol i Sejny albo samorządy podpisują umowy, dzięki którym mogą oddawać swoje odpady do punktu, który działa w sąsiedniej gminie. Częściej jednak gmina, która posiada własny PSZOK odbiera odpady od sąsiada i właśnie tak jest w przypadku Orli.
- Jako gmina nie posiadamy i nie planujemy budowy własnego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów, bowiem mamy podpisaną umowę z Przedsiębiorstwem Usług Komunalnych w Hajnówce, które raz w roku odbiera z Orli m.in. odpady wielkogabarytowe, a teraz będzie również odbierała odzież i tekstylia. Dlatego nie będziemy rozdawali dodatkowych worków na tę frakcję odpadów. Mieszkańcy naszej gminy przechowują tzw. gabaryty na posesjach, a w określonej dacie wystawiają je do odbioru przez PUK – tłumaczy wójt Orli Leon Pawluczuk i dodaje, że nie ma potrzeby comiesięcznego odbioru tekstyliów od mieszkańców.
Czytaj również:
Jednocześnie narzeka na to, że są obywatele, którzy choć mieszkają poza Orką, właśnie tu przywożą np. swoje stare meble i zostawiają na działkach rodzin. Potem gmina musi ponosić dodatkowe koszty ich odbioru.
Jedni mają kilka, a inny wkrótce zbudują
Są jednak samorządy, które posiadają na swoim terenie więcej niż jeden punkt selektywnej zbiórki. Tak jest np. w przypadku gmin Augustów i Jaświły. Ta pierwsza dysponuje aż czterema PSZOK-ami, a druga ma trzy takie punkty.
Żadnego PSZOK-u na swoich terenach nie posiada 20 podlaskich gmin, wśród których są m.in.: Wyszki, Trzcianne, Radziłów czy wspomniana Orla (która sprawę PSZOK-u rozwiązała dzięki współpracy). Co prawda własnego punktu selektywnej zbiórki nie ma także gmina Bielsk Podlaski, ale za to ma plany jego szybkiej budowy.
Czytaj również:
- Na razie PSZOK-u nie posiadamy, ale będziemy go budowali. Mamy zabezpieczone środki na ten cel i za chwilę zaczniemy stosowne procedury. Fundusze pochodzą z programu Strategia Terytorialna Partnerstwa Południowo-Wschodniego Podlasia i z budżetu naszej gminy. Szacujemy że na realizację tej inwestycji wydamy około miliona złotych i mamy nadzieję, że będzie gotowa na przełomie tego i przyszłego roku – tłumaczy wójt gminy Walenty Korycki.
Dodaje, że obecnie tekstylia i odpady wielkogabarytowe są odbierane od mieszkańców gminy dwa razy w roku, przez bielskie przedsiębiorstwo komunalne, z którym gmina ma podpisaną umowę.
Czytaj również:
Gmina ma budynek i obsługę z umowy
Z kolei gmina Kobylin-Borzymy od dwóch lat dysponuje własnym PSZOK-iem, ale jego obsługę zleciła firmie zewnętrznej, którą jest białostockie MPO (wygrało przetarg):
- Gdybyśmy, jako gmina prowadzili punkt selektywnej zbiórki musielibyśmy sami zagospodarowywać odpady, czyli m.in. transportować je do miejsca utylizacji. To z kolei generowałoby dodatkowe koszty, na które nas nie stać. A dzięki podpisanej umowie wszystkie kwestie związane z obsługą punktu i odbiorem odpadów załatwia MPO - podkreśla wójt Dariusz Józef Sikorski.



![Kolejny pożar w sortowni w Studziankach [ZDJĘCIA]](https://d-art.ppstatic.pl/kadry/k/r/1/da/80/5e7e3742a2489_o_small.jpg)

