Przygotowałam tysiąc złotych na podręczniki, ponad trzysta już wydałam, także w antykwariacie - opowiadała w środę białostoczanka Małgorzata Kowalczuk, mama dwójki uczniów. - I myślę, że ta kwota nam nie wystarczy na kupienie piórników, bloków, butów. Moim zdaniem trzeba będzie doliczyć jeszcze po około 100 złotych na każde dziecko.
Panią Małgorzatę spotkaliśmy w środę na zakupach w księgarni przy placu Uniwersyteckim. Razem z córką Patrycją i synem Hubertem wybierali podręczniki z listy. Znalazło się na niej 11 przedmiotów. Pani Małgorzata nie rozstawała się z portfelem. - Jest drogo, szkolne wydatki to duży problem w domowym budżecie - przyznawała. - Musieliśmy dobrze liczyć, czy stać nas na wakacje.
Podobne dylematy o tej porze roku ma wielu rodziców. Księgarnie, sklepy z plecakami i innymi akcesoriami przeżywają oblężenie. Koszty wyprawki zaczynają się od 300-400 zł i mogą przekroczyć tysiąc złotych.
W uprzywilejowanej sytuacji są w tym roku rodzice uczniów, którym rząd funduje bezpłatne podręczniki. Dotyczy to I, II oraz IV klasy szkoły podstawowej oraz pierwszych klas gimnazjów.
- Niestety, my się na to nie łapiemy - żałowała Małgorzata Kowalczuk. - Uważam, że zamiast wybierania różnych klas, wszyscy za książki powinni płacić na przykład o połowę mniej.
Wprowadzanie darmowych podręczników odczuwają również księgarnie.
- Ruch jest zdecydowanie mniejszy, niż w poprzednich latach o tej porze - przyznawała Anna Huk, kierowniczka Księgarni Rolniczej w Białymstoku. - Sprzedaż spadła nam o jedną trzecią. Odpadły nam książki do czterech bardzo ważnych klas.
Jeśli ktoś chce zaoszczędzić na szkolnych wydatkach, może poszukać książek i wyposażenia w internecie czy antykwariatach. Osoby w trudnej sytuacji materialnej mogą starać się o dofinansowanie w ramach programu Wyprawka Szkolna. Muszą tylko do szkoły, w której uczą się ich dzieci dostarczyć dowody zakupu podręczników.
Czytaj e-wydanie »