Kargul i Pawlak z Podlasia. Sąsiedzka wojna na donosy trwa od 13 lat

Krzysztof Jankowski
Wojna na donosy trwa od 1998 roku. Staje się coraz bardziej wyniszczająca
Wojna na donosy trwa od 1998 roku. Staje się coraz bardziej wyniszczająca sxc.hu
Michał i Stefan to sąsiedzi z jednej podlaskiej wsi. Od lat regularnie składają na siebie donosy. - Chociaż Stefan w tej konkurencji wyraźnie przoduje - przyznają urzędnicy. Z zaciekłości mężczyzn śmieją się ich sąsiedzi. - To tacy nasi Kargul i Pawlak - mówią z rozbawieniem.

Samym mężczyznom jest coraz mniej do śmiechu. - Ta wojna na donosy trwa od 1998 roku. Przez nią stawałem przed sądem, dostawałem mandaty - mówi zdenerwowany pan Michał.

Przestaje też bawić przyjmujących skargi. - Zalewają nas donosami. A gdy je rozpatrzymy nie po ich myśli, donoszą na nas do zwierzchników - mówią bielscy urzędnicy. - Jeśli napisze pan o nich, następnego dnia na biurku szefa będzie leżała skarga na pana.

Konflikt rodzin Michała i Stefana trwa kilkanaście lat. Jak twierdzą ci, którzy się nim zajmowali, jest przejaskrawionym przykładem typowych na Podlasiu waśni o miedzę. - Musimy prowadzić bardzo wiele takich spraw. Często trafiają też do sądów - mówi mł. insp. Arkadiusz Sidorski, zastępca komendanta bielskiej policji.

Jak mówi pan Michał, sąsiad oprotestował niemal wszystko, co robi on i jego rodzina. - Policję informuje, że nasze krowy chodzą zbyt szeroko jezdnią i za często robią kupę; weterynarza, że zwierzęta mamy brudne; inspektora budowlanego, że budynek jest źle stoi. Wzywał nawet sanepid do wściekłego psa - opowiada.

Dodaje, że już kilka mandatów przez sąsiada dostał. - Zgodnie z prawem - zapewniają policjanci. - Kilkakrotnie doniesienia okazały się prawdziwe i udokumentowane. Musimy reagować na sygnały mieszkańców. Nawet, jeśli są anonimowe.
Jednak w tym przypadku donosów jest wyjątkowo wiele. - Ten wieloletni konflikt w ostatnim czasie się nasila - przyznaje komendant Arkadiusz Sidorski. Dodaje, że Stefan złożył na Michała, tylko w komendzie, ponad 40 donosów.

- Do nas wpłynęło niewiele mniej skarg w tej sprawie. W ogóle donosów otrzymujemy niewiele - przyznaje dr Emilia Żukowska z Powiatowego Zakładu Weterynarii w Bielsku Podlaskim. - Rozpatrujemy wszystkie, które mówią o konkretach: o błędach w hodowli czy higienie zwierząt. Wtedy wszczynamy postępowanie administracyjne, które czasem kończy się grzywną.

Konflikt Michała ze Stefanem znają też inspektorzy budowlani. - Stefan złożył na Michała ponad 30 skarg w ciągu półtora roku - wylicza Marek Żaworonek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Bielsku.

- Mamy 10 postępowań w sprawie budynku mieszkalnego i obory.

Wszystkie skargi okazały się bezzasadne, ale orzeczenia inspektoratu były zaskarżane i toczą się postępowania w sądach administracyjnych.

Marek Żaworonek mówi, że większość donosów do inspekcji budowlanej to anonimy. Ale ludzie i tak wiedzą, kto im źle życzy. - Jest pewne, że jeśli wpływa skarga na jakiegoś mieszkańca, w ciągu miesiąca on napisze na sąsiada. I tak ciągle - dodaje.

Sąsiedzkie donosy otrzymują też sądy, sanepid i samorządy. Konflikt Michała i Stefana dobrze zna Urząd Gminy w Orli.

- Od 2003 roku otrzymujemy rocznie kilka skarg pana Stefana na pana Michała. Pan Michał odpowiada sporadycznie. Napisał tylko trzy skargi, z których dwie były zasadne - przyznaje sekretarz gminy Orla Irena Odzijewicz. - Skargi pana Stefana dotyczą wielu spraw, np. od niewłaściwego pędzenia zwierząt po skażenie gruntu i roślin czy nielegalną wycinkę drzew. Niepotrzebnie uruchamiają procedurę i angażują ludzi.

Zacietrzewieni sąsiedzi tworzą coraz większe absurdy.

- Obecnie w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Białymstoku leży skarga pana Stefana na wójta, któremu zarzuca niewłaściwą odpowiedź na pytanie - tłumaczy sekretarz Irena Odzijewicz. - Pan Stefan wystąpił z wnioskiem o podanie numeru faksu wójta gminy Orla. Gdy otrzymał numer faksu Urzędu Gminy Orla, niezadowolony złożył skargę do WSA.

Tej spirali donosów nikt nie potrafi powstrzymać. Mimo ostrzeżeń, że składanie niezasadnych zawiadomień jest karalne. - Gdy ktoś informuje o przestępstwie, którego nie było, popełnia wykroczenie - przestrzega komendant Sidorski.

Konfliktowi w orlańskiej wsi smaczku dodaje fotograficzna pasja pana Stefana. - On wszędzie robi zdjęcia. Od rana do nocy fotografuje członków naszej rodziny. Czujemy się przez niego napastowani - mówi pan Michał.

- W tej sytuacji można mówić o nękaniu, a to już przestępstwo - twierdzą policjanci.

Można się więc spodziewać, że konflikt orlańskiego Kargula z Pawlakiem szybko się nie skończy.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maciej Zambrzycki
ci mężcizni przypominają mi dawny Film
Pawlaka i Kargula.ja wiem o jaki film
chodzi.ale Sąsiedzka Wojna to przesada.
nie radze się bić.to nie jest w porządku.
Dodaj ogłoszenie