– W pierwszej chwili nie uwierzyłam. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić: czy iść na scenę, czy zostać na miejscu. Ale radość była ogromna. O fajne, że ktoś docenił to, jaka jestem, a nie to, jak wyglądam – mówi laureatka.
Julia Szulewska to jeszcze uczennica.
Kobieca Twarz Województwa Podlaskiego. Zobacz laureatki na pięknych portretach
– Po wakacjach pójdę już do klasy maturalnej – mówi.
Wybrała klasę mundurową w liceum w Sokółce. Oprócz więc zwykłych standardowych lekcji takich, w jakich uczestniczą wszyscy uczniowie, klasa Julii dwa razy do roku jedzie na kilkudniowy obóz, taki poligon. Czołgają się z atrapą broni po lasach, biegają, uczą się tego, jak bronić ojczyzny.
Niezależnie, czy jest upał, czy pada deszcz albo śnieg. Ale to nie wszystko. Bo przynajmniej raz w miesiącu na zajęcia do Sokółki przyjeżdżają żołnierze i organizują całej klasie różne zadania, spacery sprawnościowe, na których trzeba pokonać 25 kilometrów w ciągu dnia.
– Na profilu mundurowym nie można się nudzić. Nie ma na to czasu – podsumowuje Julia.
Nauka w klasie mundurowej to nie lada wyzwanie. Trzeba być wysportowanym i mieć samozaparcie. Co ciekawe – jak mówi Julia – w jej klasie jest więcej dziewcząt niż chłopaków.
- A ja kiedyś zawsze słyszałam, ze kobiety do munduru się nie nadają, że nie powinnyśmy wybierać takich profili, bo to praca dla mężczyzn, a kobieta powinna siedzieć w kuchni, sprzątać dom. A ja chciałam pokazać ludziom, że może być zupełnie inaczej. I że kobieta z powodzeniem może sobie poradzić na takim profilu – tłumaczy.
Jak mówi, odnajduje się z powodzeniem w tej klasie. Choć na początku trochę się bała, czy rzeczywiście sobie poradzi. Teraz przyznaje, że nauka na profilu mundurowym bardzo jej się spodobała. I nawet gdyby miała możliwość – to nie zmieniłaby na inny.
Kobieca Twarz Roku. Zobacz zdjęcia z sesji podlaskich finalistek
- Co będę robić po maturze? – zastanawia się dziewczyna. – To rok na przemyślenia i podejmowanie decyzji, czy staram się dostać na studia, czy od razu szukam pracy. Myślałam oczywiście o zatrudnieniu w służbach mundurowych, może jako celnik, może w Straży Granicznej, może pójdę do wojska… Czas pokaże.
Na razie jednak wakacje spędza pracując. A na wypoczynek pojedzie na kilka dni do SPA, bo taką m.in. nagrodę otrzymała za zwycięstwo w akcji Kobieca Twarz Województwa Podlaskiego.
- Zgłosiła mnie siostra – wspomina Julia.
Przyznaje, że się trochę przestraszyła.
– Bo nie wiedziałam do końca, o co chodzi. Jak głosowanie smsowe w powiatach nie wzbudzało we mnie dużych emocji, tak przy końcówce głosowania tych emocji było dużo więcej. Bo okazało się, że tych głosów mam ciągle więcej, ciągle jestem na pierwszym miejscu. Z jednej strony bardzo się z tego cieszyłam, z drugiej – był strach: co dalej? Co ja teraz będę musiała zrobić? Gdzie będę musiała jechać? Jak to wszystko będzie wyglądało? Ale dziś się cieszę, że mnie zgłosiła. Naprawdę było warto!
Choć na początku w ogóle nikt z rodziny czy znajomych nie spodziewał się, że Julia wygra. Siostra przyznała później, że do akcji zgłosiła ją tak trochę dla żartu.
Kobieca Twarz Regionu. Zobacz laureatki naszej akcji z województwa podlaskiego
– A gdy dowiedziała się, że wygrałam etap wojewódzki, to spłakała się aż ze szczęścia. Bo miało być dla żartu, a jednak się udało – wspomina Julia.
Później było spotkanie w Lawendowym Zakątku, gdzie połączyliśmy imprezę integracyjną, wykłady i warsztaty z rozmowami z jury i galą wręczenia nagród.
– Było bardzo fajnie. Choć oczywiście na początku się bałam, bo nie wiedziałam, jak zostanę przyjęta ani co będziemy musiały zrobić. Potem okazało się, że to spotkanie na luzie, z mnóstwem ciekawych informacji. A jak już spontanicznie zaczęłyśmy tańczyć, to zupełnie się wyluzowałam, stres zupełnie zszedł na dalszy plan. I na spotkanie z jury szłam zupełnie bez strachu – śmieje się.
Julia jest wdzięczna za spotkania i znajomości z tego czasu. Jak mówi – mimo że była najmłodszą uczestniczką – została wspaniale przyjęta przez pozostałe panie. Było mnóstwo rozmów, uśmiechów, nowych kontaktów.
A potem jury, już podczas kameralnej rozmowy, zapytało Julię, jakie ma plany na życie.
– Szczerze odpowiedziałam, że chciałabym kiedyś pomagać ludziom. Bo wiem, że jest bardzo dużo ludzi – szczególnie nastolatków – którzy takiej pomocy potrzebują. A boją się o nią prosić – Julia doskonale wie, o czym mówi, bo sama niedawno przeszła trudne chwile.
- Ubiegły rok nauczył mnie, że muszę być silna. Bo inaczej sobie w życiu nie poradzę – podkreśla.
Najpierw odszedł jej ukochany pies, który towarzyszył jej przez 11 lat. Potem, miesiąc później zmarł jej tata, kolejna sytuacja, którą bardzo przeżywała. A trzy miesiące później w wypadku zginął brat taty. To był bardzo trudny czas.
- Poradziłam sobie dzięki osobom, które znalazły czas na rozmowę ze mną – nie ma wątpliwości.
Jedną z takich osób jest chłopak Julii, który jest z nią w tych dobrych i tych złych chwilach. Drugą – pani psycholog.
– Wystarczyło kilka spotkań z osobą, o której wiedziałam, że mnie słucha, ale nie ocenia. I już poczułam się nieco lepiej. Znalezienie kogoś, kto cię wysłucha, to naprawdę ważna sprawa – zapewnia Julia.
Dlatego wciąż nie potrafi podjąć decyzji o tym, w którą stronę pokierować swoją przyszłość. Z jednej strony kusi praca w służbach mundurowych, z drugiej – wciąż zastanawia się, czy nie spróbować studiów psychologicznych.
Oto Kobieca Twarz Województwa Podlaskiego 2024. Zobacz zdjęcia i wideo z Forum Kobiecości
- Jeszcze zobaczymy, ale na pewno w jakiś sposób będę pomagać. Czy to jako psycholog, czy w jakiejś fundacji – planuje. – Zwykła rozmowa naprawdę może pomóc. O tym zawsze trzeba pamiętać.




