Jedziecie właśnie na mistrzostwa świata do Aten i będziecie tam występować na kole...
- Adrianna Król: Koło wymyślono dawno temu... (śmiech) i dobrze, bo sporo czasu później można było zacząć na nim tańczyć. Ja się aeral hoop, czyli właśnie kołem zajmuję od 2016 roku. W Białymstoku jeszcze wtedy nie było wiadomo, że coś takiego istnieje.
- Izabela Wilczewska: A ja wiem, kiedy było wiadomo w Białymstoku, bo ja pierwsza zaczęłam!
- Ada: Wracając do mojej opowieści, w 2018 roku zaczęłam też uczyć w różnych miastach: w Łodzi, we Wrocławiu i teraz w Białymstoku. I tutaj też poznałam moją partnerkę duetową, czyli Izę. I dzięki niej te wyjazdy na zawody są fajniejsze.
Iza: A ja myślałam, że będę uczyć rurki. Okazało się, że mam uczyć koła. Więc w 2018 roku zaczęłam się tego koło uczyć. Instagram wtedy jeszcze nie był aż tak bardzo rozwinięty, w związku z tym uczyłam się z YouTuba i jeździłam też po całej Polsce, żeby czegoś się nauczyć. Ale też... stalkowałam w internecie Adę! (śmiech) Dlatego też, kiedy pewnego pięknego dnia dostałam wiadomość na messangerze od niej właśnie pt.: "Cześć. Szukasz może instruktorki od koła?" to myślałam że to jest jakiś scam i, że ktoś sobie żartuje. Okazało się, że nie, że to rzeczywiście była Ada, która z Wrocławia postanowiła przeprowadzić się do Białegostoku. A potem było jeszcze zabawniej, bo ja zawsze marzyłam żeby jeździć na zawody, ale trochę bałam się jechać sama. I pewnego dnia Ada rzuciła, że może byśmy pojechały w duecie? Bardzo się ucieszyłam! Pojechałyśmy na pierwsze, i drugie, i trzecie... i tych zawodów było bardzo dużo. Aż w końcu teraz jedziemy do Aten.
To wasze pierwsze mistrzostwa świata?
Ada: Tak, to nasze pierwsze mistrzostwa świata, pierwsza tak poważna kwalifikacja. Mistrzostw Polski już trochę było, ale też nie od razu jest się w tej najwyższej kategorii, która dostaje się na mistrzostwa świata. Także bardzo się cieszymy.
- Iza: Tym bardziej, że jesteśmy wiekowe.
- Ada: Ja jestem 30 plus.
- Iza: A ja jestem 40 plus, więc muszę przyznać, że raczej się człowiek nie spodziewa po czterdziestce, że jeszcze śmignie sobie na mistrzostwach świata (śmiech). A jeszcze zabawniejsza rzecz jest taka, że my jesteśmy dosyć wysokie. A jak są duety, to zazwyczaj tak jest, że jedna osoba podnosi, a druga osoba jest tą giętką. I zazwyczaj ta giętka, to jest taka mała dziewczynka do podrzucania. A tutaj ta mała dziewczynka jest wyższa ode mnie (śmiech). Rozmiary kół też mają znaczenie. I na zawodach, i na mistrzostwach, są określone rozmiary kół i to nie jest tak, że możemy sobie wybrać dokładnie takie koło, jakbyśmy chciały. Więc zmieszczenie naszych ponad metr siedemdziesiąt razy dwa na kole o średnicy metra, to naprawdę jest wyzwanie!
Kiedy jedziecie?
- Ada: W środę, 16 października. Zawody są w weekend - 18-20 października. Jedzie też nasza jedna kursantka w kategorii amatorskiej. Do mistrzostw były kwalifikacje, ale też nie wiemy kto będzie mógł sobie pozwolić na taki wyjazd czasowo i finansowo.
- Iza: Bo to jest bardzo fajny sport...
- Ada: Ale nie jest to piłka nożna! I nie ma aż tak wielu sponsorów.
- Iza: Jeśli chodzi o sponsorów, to ja podobnie jak Ada, sama zasponsorowałam sobie ten wyjazd. Traktuję go trochę jak wakacje w październiku, w Atenach.
- Ada: A przede wszystkim jako niesamowitą życiową przygodę!
Z jakim programem jedziecie na mistrzostwa?
Ada: To jest formuła artystyczna, więc ona jest bardziej swobodna niż zawody sportowe, gdzie są określone figury obowiązkowe, które trzeba wykonać. Tutaj się liczy również przekaz. Ale nie łudźmy się, jest to jednak sport, więc figury również są ważne. Po prostu mamy dowolność, jakie wykonamy.
- Iza: Ale oczywiście każdy układ, również w naszej kategorii, musi trwać maksymalnie 4 minuty i powinien zawierać elementy gięcia, rozciągnięcia, salta... Powinien zawierać takie elementy, żeby zarówno jeden jak i drugi partner znajdował się na górze i na dole koła. Musimy też zagospodarować przestrzeń dookoła koła - również używając elementów akrobatycznych.
- Ada: Też są elementy balansowe, takie gdzie jeden partner dźwiga drugiego partnera, gdzie wzajemnie się o siebie opierają i w ten sposób utrzymują się na kole...
- Iza: Jeszcze kwestia tego, że muszą pojawić się symetryczne figury, albo odbicia lustrzane. Jest tego dosyć dużo i jest to zawarte w kodeksach sportowych. Ale oczywiście to są ci sami sędziowie. W związku z tym nawet jeśli oceniają nas bardziej od strony artystycznej, to i tak ten element sportowy jest. Mamy zaprojektowane przez siebie kostiumy, które zostały wykonane w Białymstoku. Mamy muzykę, która też została stworzona przez białostockiego twórcę Michała Jarmoszuka, specjalnie dla nas. I mamy nadzieję, że to wszystko dobrze nam pójdzie.
Powiedzcie mi co jest najważniejsze w tym sporcie? Od czego trzeba zacząć, oprócz tego, że pewnie od chęci...
- Iza: Od leginsów!
Ada: Dokładnie tak, bo tak naprawdę i siłę, i rozciągnięcie, i pewność siebie - to się wszystko zdobywa w trakcie. I tą muzykalność oraz jakiś wyraz artystyczny. Tak naprawdę, żeby zacząć, trzeba przyjść na zajęcia.
- Iza: I mieć leginsy! Chociaż legginsy zdarza nam się też pożyczyć (śmiech). Bo to nie jest tak, że trzeba mieć jakąś niesamowitą siłę. Często dziewczyny, bo to głównie jest sport zdominowany przez kobiety, myślą że jeśli nie umiem robić szpagatów i nie mam super ekstra siły, to nie mam szans. Ale spokojnie. Koło to jest taka huśtawka, taka obręcz, która jest zawieszona na sznurku, który jest przyczepiony do sufitu. I to się da regulować, tę wysokość. Więc jeśli ktoś nawet nie jest w stanie wejść na koło, to my jesteśmy w stanie je opuścić bardzo, bardzo nisko. I naprawdę widać już nawet po miesiącu jak to się zmienia. Jak powolutku rośnie ta siła i pewność siebie.
- Ada: My też zaczynamy uczyć od naprawdę prostych rzeczy, żeby się wdrożyć, żeby zobaczyć jak to jest. Żeby każdy faktycznie mógł czerpać radość z tego sportu.
A jeżeli ktoś ma na przykład silny lęk wysokości, to co wtedy?
- Iza: Obniżymy to koło.
- Ada: Dokładnie tak. Sama mam kursantki z lękiem wysokości i sobie fantastycznie radzą.
A czy jest coś co dyskwalifikuje nas już na starcie jeżeli chodzi o ten sport?
Iza: Jakieś poważne choroby. Jeśli lekarz mówi, że masz poważną chorobę i nie powinnaś - no to nie powinnaś. Na pewno to nie jest sport polecany dla kobiet w ciąży. Bo jeśli jesteś w ciąży, to powinnaś się przygotować do tego, żeby zdrowo urodzić zdrowego człowieka. A potem, jak już sama dojdziesz do zdrowia ze swoim ciałem po połogu, wtedy rzeczywiście można zacząć ćwiczyć akrobatykę powietrzną. Akrobatyka powietrzna, czy to rurka, czy to hamaki, czy to koło nie jest polecana dla kobiet w ciąży, bo wtedy są inne priorytety.
Wspomniałyście że to jest sport raczej kobiecy. Czy faceci też się zdarzają?
- Ada: Zdarzają się rodzynki (śmiech). Jest ich zdecydowana mniejszość, ale też fantastycznie sobie radzą. We Wrocławiu miałam stałych kursantów, bo w Białymstoku byli tylko, że tak ich nazwę "turyści".
- Iza: Ale nie ma się czego bać, naprawdę. Studio jest koedukacyjne, zarówno na koło jak i na rurki mogą przychodzić mężczyźni. I akurat na rurze mamy stałych kursantów.
Myślicie, że z czego to wynika? Ze stereotypów, że to niemęskie sporty?
Iza: Ależ jak najbardziej! Chociaż ja zawsze się śmieję, że to są sporty, które finalnie wymagają jednak siły. A które są zdominowane z niewiadomych przyczyn przez kobiety. Być może te kostiumy? Może to, że to są ładne sporty? Ale z drugiej strony łyżwiarstwo figurowe też jest bardzo ładne, a mężczyźni się tego nie boją. Szczerze powiedziawszy na przykład jeśli chodzi o rurę, to mężczyźni radzą sobie dużo lepiej. Mają silne ręce, a to już na starcie wiele ułatwia. Od razu robią rzeczy, które kobietom zajmują dużo więcej czasu. Tak samo zresztą jest na kole.
Czym zajmowałyście się wcześniej? Zanim pojawiła się ta zajawka na sport?
- Ada: Od 2018 miałam takie momenty, że zajmowałam się wyłącznie kołem. W międzyczasie miałam też dodatkowe prace. Pracowałam w kancelarii, teraz dodatkowo jestem księgową. Ale to sport traktuję jako moją główną pracę.
Iza ty pracowałaś jako aktorka przez wiele lat...
- Iza: Jestem filologiem polskim i magistrem sztuki. Pracowałam przez lata w teatrze, ale pewnego pięknego dnia stwierdziłam, że chciałabym założyć własne studio. I z czasem okazało się, że trzeba się poświęcić albo jednemu albo drugiemu więc wybrałam sport.
Wspomniałaś o studiu...
Iza: Tak, nazywa się North Pole Dance Studio. North Pole tak jak Biegun Północny. A dlaczego? Bo tu jest strasznie zimno, w Białymstoku! (śmiech) Studio istnieje od trzech lat, założyłam je i prowadzę razem z Kamilem Laszczkowskim.
Co proponujecie?
- Iza: Mamy w studiu chyba wszystkie możliwe zajęcia związane z aerialem. Mamy zajęcia z rurki, z koła, z hamaków. Mamy stretching, mamy akrobatykę - taką pod rurkę. Mamy oddzielne zajęcia wzmacniające pod koło i pod rurkę, mamy taniec na obcasach. Pewnie coś przegapiłam, jest tego naprawdę bardzo dużo. Prowadzimy też zajęcia indywidualne i grupowe. Zajęcia są skierowane zarówno do dorosłych, jak i do dzieci. I na tym mi bardzo zależało, żeby w Białymstoku ruszyły zajęcia dla dzieci z koła. No i z pole sportu. Nie nazywam tego pole dancem, bo to są typowo zajęcia akrobatyczne, na drążku pionowym, czyli pole sport. I rzeczywiście u nas już od samego początku, jak tylko założyliśmy nasze studio, to wystartowaliśmy też zajęciami dla dzieci na kole i na rurze i te grupy coraz fajniej się zapełniają. To było dosyć trudne zadanie, bo byliśmy pierwsi w Białymstoku. Więc przekonanie rodziców, że dzieci mogą trenować akrobatykę powietrzną wcale nie jest takie proste.
- Ada: A to przecież te dzieci muszą teraz trenować tę akrobatykę powietrzną. Bo jak już pojawi się ona na olimpiadzie czy to koło, czy rurka to one będą tam startować, a nie my.
Chociaż kariery sportowej nie zamierzacie kończyć. Iza tak jak wspomniałaś nie spodziewałaś się nigdy, że po czterdziestce będziesz startować na mistrzostwach świata...
- Iza: Tak i jeszcze długa kariera przede mną (śmiech). Pamiętam jak byłyśmy dwa lata temu na mistrzostwach Polski, to na kole startował ponad siedemdziesięcioletni pan. Więc jeszcze naprawdę długa kariera sportowa przede mną (śmiech).
A jesteś spełniona? Czujesz, że realizujesz jakieś swoje marzenia?
Iza: Moim marzeniem było zrobienie miejsca, gdzie możesz przyjść i masz wszystko w jednej lokalizacji. Masz ochotę trenować koło albo rurkę, ale potem się okazuje, że musisz się wzmacniać, rozciągać, jeszcze trochę potańczyć, potrzebujesz elementów akrobatycznych? Więc pierwszym moim marzeniem było stworzenie takiego miejsca, gdzie te wszystkie zajęcia będziesz miała w jednej konkretnej lokalizacji, żebyś nie musiała śmigać po dziesięciu szkołach po całym mieście i zgrywać grafików. A moim drugim ogromnym marzeniem, w którym mi niesamowicie pomogła Ada, to były właśnie zawody. I to było przekonanie kursantek, że są w stanie pojechać na zawody. Wymyślić swoją własną historię, zamienić się w dowolną postać. Jeśli na przykład w dzieciństwie marzyłaś, że chcesz być wróżką - to możesz mieć 30 lat, przebrać się za wróżkę i przez 3, 4 minuty śmigać po scenie, w powietrzu będąc wróżką! I w ten sposób realizować swoje marzenia z dzieciństwa. A całe mnóstwo ludzi będziecie to oglądać i bić brawo. Jestem niesamowicie dumna z naszych instruktorek i z kursantek, bo one są bardzo odważne. I one te marzenia realizują. Jesteśmy, powiem to z dumą, pierwszym studiem w Białymstoku, które na zawody jeździ. Tak samo nasze dzieci też jeżdżą na zawody. I też przywożą medale.






