Jagiellonia - Lech Poznań 1:0. Cud przy Słonecznej! Jaga wygrała z liderem (zdjęcia)

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Jagiellonia wygrała z Lechem Poznań 1:0
Jagiellonia wygrała z Lechem Poznań 1:0 Wojciech Wojtkielewicz
Piłka nożna jest piękna między innymi dlatego, że bywa nieprzewidywalna. Wydawało się, że dołująca ostatnio Jagiellonia Białystok nie ma większych szans w starciu z rozpędzonym Lechem Poznań. Tymczasem Żółto-Czerwoni przegrali złą passę spotkań bez zwycięstwo i pokonali Kolejorza 1:0, zadając mu pierwszą w tym sezonie PKO Ekstraklasy porażkę.

Mimo zapowiedzianej absencji w podstawowym składzie pojawił się najlepszy gracz ofensywny Żółto-Czerwonych - Jesus Imaz, który skarży się na kontuzję żeber. W porównaniu do przegranego 1:3 pucharowego meczu z Lechią Gdańsk do bramki wrócił Pavels Steinbors. Na środku obrony zabrakło Błażeja Augustyna, który dotąd zawsze w tym sezonie zaczynał mecze w podstawowym składzie. Zastąpił go Rumun Bogdan Tiru.

Za gospodarzami, prócz atutu własnego boiska przemawiało niewiele. Jaga bardzo słabo w ostatnim czasie broniła i wyspecjalizowała się w popełnianiu skandalicznych błędów, które prowadziły do utraty kuriozalnych bramek. W ataku też nie było różowo i w efekcie Żółto-Czerwoni nie wygrali żadnego z ostatnich sześciu spotkań. Na dodatek białostoczanie mieli znacznie mniej czasu od ostatniego występu, bo we wtorek grali spotkanie Pucharu Polski z Lechią Gdańsk.

A rozpędzeni piłkarze Lecha nie tylko byli bardziej wypoczęci, ale i w doskonałych humorach, bo po rozbiciu 5:0 Wisły Kraków umocnili się w fotelu lidera i chcieli zrobić wszystko, by po meczu w Białymstoku usadowić się w nim jeszcze wygodnej. Pewien niepokój mógł u sympatyków Kolejorza budzi jedynie fakt, że poznański klub przy Słonecznej nie wygrał od 2013 roku.

Gracze ze stolicy Wielkopolski nie przejmowali się statystyką i od razu ruszyli do ataku, a Jagielloończycy przez dobrych kilka minut mieli problemy z wydostaniem się z własnej połowy boiska. Potem przedostawali się pod pole karne rywali, ale nic z tego wynikało. Aż do 36. minuty, kiedy wreszcie gospodarze pokazali drzemiące w nich możliwości. Z prawej strony dośrodkował Tomas Prikryl a Cernych technicznie uderzył piętą. Niestety, Litwin minimalnie chybił.

- Lech wysoko do nas podchodzi, mamy więc dużo przestrzeni w ataku i możemy dochodzić do sytuacji - powiedział Cernych w w rozmowie ze stacją Canal + Sport.

I rzeczywiście, przed przerwą jeszcze lepszą okazję miał Imaz, który w sytuacji sam na sam trafił piłką w bramkarza gości Filipa Bednarka. Być może wcześniej Hiszpan był na spalonym, ale mimo wszystko nie wypada marnować takich okazji.

Dużo więcej działo się pod bramką Pavelsa Steinborsa, ale albo w porę interweniowali białostoccy obrońcy, albo przyjezdni pudłowali i do przerwy był remis 0:0.

Druga połowa wyglądała inaczej. Jaga zagrała bardziej agresywnie w pressingu, nie pozwoliła zepchnąć się na własną połowę i odsunęła grę od własnego pola karnego. Wkrótce Imaz znów miał dobrą sytuację, ale nie opanował piłki i szansa przepadła.

Przysłowie mówi, że do trzech razy sztuka i w przypadku hiszpańskiego snajpera to się potwierdziło. Bartosz Salamon źle wybił futbolówkę we własnym polu karnym, dopadł do niej Imaz i precyzyjnym strzałem dał Jagiellonii prowadzenie.

Lech rzucił się do odrabiania strat, ale atakował chaotycznie i oprócz idealnej okazji Filipa Marchwińskiego, który spudłował z niewielkiej odległości, nie za bardzo miał pomysł na to, jak pokonać Steinborsa i w efekcie poniósł porażkę. Jagiellonia może i nie była lepsza, ale za ambicję, wiarę, walkę i mądrość zasłużyła na nagrodę w postaci trzech punktów.

WYNIK
Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 1:0 (0:0).
Bramka:
1:0 - Imaz (71).
Żółte kartki: Romaczuk - Karlstom, Ramirez.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 6779.
Jagiellonia: Pavels Steinbors - Tomas Prikryl (90. Bartosz Bida), Bogdan Țîru, Israel Puerto, Michał Pazdan, Bojan Nastić, Jesus Imaz (89.. Kacper Tabiś), Martin Pospisil, Taras Romanczuk, Krzysztof Toporkiewicz (46. Karol Struski), Fedor Cernych (67. Michał Żyro).
Lech: Filip Bednarek - Joel Pereira, Bartosz Salamon, Lubomír Satka, Pedro Rebocho, Adriel Ba Loua (82. Artur Sobiech), Jesper Karlstrom (82. Dani Ramirez), Nika Kwekweskiri (65. Pedro Tiba), Joao Amaral (87. Filip Marchwiński), Jakub Kamiński (65. Michał Skóraś), Mikael Ishak.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
DżejEs
24 września, 23:37, Gość:

cudów nie ma STS sponsorem Lecha, STS sponsorem Jagi, cudów nie ma....

Pleciesz jak potłuczony.. ..Bravo Jaga... za walkę

G
Gość
cudów nie ma STS sponsorem Lecha, STS sponsorem Jagi, cudów nie ma....
Dodaj ogłoszenie