Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków 2:1. Piorunujący finisz Jagi (zdjęcia, wideo)

Tomasz Dworzańczyk [email protected]
Żółto-czerwoni jak zwykle sporo zawdzięczają Michałowi Pazdanowi (z prawej) i Patrykowi Tuszyńskiemu
Żółto-czerwoni jak zwykle sporo zawdzięczają Michałowi Pazdanowi (z prawej) i Patrykowi Tuszyńskiemu Wojciech Wojtkielewicz
Piłkarze Jagiellonii godnie uczcili 95-lecie istnienia klubu. Po dramatycznym meczu pokonali w Białymstoku Wisłę Kraków 2:1, strzelając oba gole w ostatnich minutach.

[galeria_glowna]
- Nie zakładaliśmy, że aż do samego końca będziemy musieli walczyć o korzystny wynik. To już nasze trzecie spotkanie w ciągu sześciu dni i zmęczenie było po nas widać. Nie mieliśmy takiej dynamiki jak w poprzednich meczach - przyznaje Rafał Grzyb, kapitan, białostockiego zespołu.

Sobotnia potyczka wzbudziła niezwykłe zainteresowanie kibiców. Wszystkie dostępne bilety zostały wyprzedane już długo przed meczem i na trybunach zasiadło ponad 16 tysięcy fanów, ubranych w żółto-czerwone pasiaki. To efekt kibicowskiej akcji, przygotowanej dla uczczenia 95. rocznicy klubu. Ale gdyby nie to święto, frekwencja też byłaby zapewne wysoka, bowiem białostoccy piłkarze spisują się w tym sezonie fenomenalnie, do końca uczestnicząc w walce o mistrzostwo Polski. Może nie zawsze wszystko idzie po ich myśli, ale nie można odmówić im woli walki i charakteru. Te właśnie cechy pozwoliły im cieszyć się z triumfu nad Białą Gwiazdą.

- Jestem dumny z moich piłkarzy i jednocześnie pod wielkim wrażeniem, jak wszyscy walczyli z przeciwnościami, zmęczeniem i różnymi urazami - mówi Michał Probierz, trener Jagi.

Szkoleniowiec białostockiego zespołu od początku postawił niemal na tych samych zawodników, którzy kilka dni wcześniej stoczyli heroiczny bój w Warszawie z Legią, przegrany w kontrowersyjnych okolicznościach 0:1. Jedyną zmianą było odzyskanie podstawowego składu przez Przemysława Frankowskiego, kosztem Niki Dzalamidze.

- Obaj są po kontuzjach i takie było założenie, że zagrają po 45 minut - wyjaśnia Probierz.

Więcej zmian było za to w składzie rywali. Trener Wisły Kazimierz Moskal zaskoczył, bowiem zostawił na ławce dwie swoje największe gwiazdy - Semira Stilica i Pawła Brożka. Boiskowa rzeczywistość pokazała jednak, że gospodarzom nie grało się z tego powodu wcale łatwiej.

To przyjezdni od początku dominowali na boisku i kreowali sytuacje bramkowe. Najpierw w 19. minucie minimalnie pomylił się przy strzale z dystansu Maciej Sadlok, później kapitalnie w bramce Jagi zachował się Bartłomiej Drągowski, broniąc niezwykle groźne uderzenia Łukasza Garguły i Macieja Jankowskiego. Niestety, golkiper białostoczan skapitulował w 42. minucie. Piłkę na własnej połowie stracił Frankowski. Ta trafiła do Sadloka, który miękko wrzucił ją w pole karne, a tam wychodzącego Drągowskiego pokonał strzałem głową Jankowski. Wynik 0:1 do przerwy był i tak najmniejszym wymiarem kary.

- W szatni trener apelował o cierpliwość. Mówił, że podobnie jak przed tygodniem w Poznaniu, jesteśmy w stanie odwrócić losy meczu - przyznaje Jonatan Straus, obrońca Jagi.

Po zmianie stron długo jednak nic na to nie wskazywało. Owszem, optyczną przewagę mieli jagiellończycy, ale nie przekładało się to na żadne okazje bramkowe. Groźniejsze były kontry Wisły. Po jednej z nich, w 86. minucie powinno być 0:2, jednak Garguła na szczęście nie podał w tempo do wychodzącego na czystą pozycję Brożka.

Jak się okazało, to był kluczowy moment meczu, bowiem w odpowiedzi ruszyła akcja lewą stroną Jagi. Wprowadzony w przerwie Dzalamidze zakręcił Bobanem Jovicem i wrzucił piłkę na 11. metr. Tam czekał na nią Patryk Tuszyński, który sprytnym strzałem głową zdobył już 12. bramkę w sezonie.

Kibice jeszcze nie skończyli fetować gola, a za chwilę mieli kolejną okazję do radości. Znów w roli głównej wystąpił Gruzin, który przedryblował kilku rywali i znalazł się sam przed bramkarzem Wisły. Co prawda, piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki, ale o futbolówkę powalczył jeszcze Łukasz Tymiński. Jako pierwszy dopadł do niej Jan Pawłowski i strzałem przewrotką zmieścił tuż przy słupku. Ten gol sprawił, że Białystok jeszcze długo po tym meczu nie poszedł spać.

Wynik

Jagiellonia Białystok (0) 2

Wisła Kraków (1) 1

Bramki: 0:1 - Jankowski (42), 1:1 - Tuszyński (87), 2:1 - Pawłowski (89).

Jagiellonia: Drągowski - Modelski, Madera, Pazdan I, Straus, Frankowski (46. Dzalamidze), Grzyb, Romanczuk (73. Tymiński), Gajos, Mackiewicz (61. Pawłowski), Tuszyński.

Wisła: Miśkiewicz - Jovic, Głowacki, Guzmics, Sadlok (90. Stilic), Burliga (88. Barrientos), Uryga, Jankowski, Garguła, Boguski (85. Brożek), Stępiński.

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 16553.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bartek

Ja poszedłem dopiero po 1;30 spać,bo faktycznie nie mogłem usnąć. Czekałem na wypowiedzi obu trenerów i zawodników.

Dodaj ogłoszenie