Im się udało. Bystrzak - dla dzieciaków ciekawych świata.

agata
Im się udało. Bystrzak - dla dzieciaków ciekawych świata.Na razie zajęcia w Bystrzaku trwają tylko dwie godziny dziennie. – Ale robię wszystko, by firma się rozwinęła – mówi Magdalena Pierścińska.
Im się udało. Bystrzak - dla dzieciaków ciekawych świata.Na razie zajęcia w Bystrzaku trwają tylko dwie godziny dziennie. – Ale robię wszystko, by firma się rozwinęła – mówi Magdalena Pierścińska. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Czy można przekłuć balon jak szaszłyk? Czy da się go napompować bez dmuchania? I jak zrobić, żeby woda po zamieszaniu zabarwiła się na granatowo? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznają mali kursanci na zajęciach w firmie Bystrzak Magdaleny Pierścińskiej.

Magdalena Pierścińska, choć z wykształcenia jest ekonomistką, postanowiła założyć firmę dla dzieci.
– Jakiś rok temu skończyłam kurs animatora kultury. Mimo że na ogłoszenie o naborze trafiłam przez przypadek, kurs bardzo mi się podobał. Nie tylko dużo  się w tym czasie nauczyłam, ale też świetnie się bawiłam – wspomina pani Magdalena.

Dlatego, gdy po urlopie wychowawczym zastanawiała się, jak ułożyć swoje życie zawodowe, żeby było i przyjemne, i pożyteczne, postanowiła stworzyć firmę, która zajęła by się dziećmi.
– Zauważyłam, że takiego miejsca, gdzie dzieci poprzez zabawę mogłyby się nauczyć ciekawych rzeczy, brakuje w Białymstoku, gdy szukałam takich zajęć dla mojego starszego syna – opowiada pani Magdalena. – Wtedy wpadłam na pomysł, że sama mogę założyć taki klub. Bo przecież to, że nie mam wykształcenia pedagogicznego, wcale nie przeszkadza. Ja zajmuję się organizacją, a do prowadzenia zajęć zatrudniam pedagogów. 

Zaczęła szperać w internecie. Tak znalazła informacje o sieci Ośrodków Twórczego Rozwoju Dzieci i Młodzieży Bystrzak. Skontaktowała się z firmą, która na zasadzie franczyzy użycza licencji na prowadzenie zajęć. Rozpoczęła współpracę.
– Na początek musiałam znaleźć odpowiedni lokal. Potem zatrudnić nauczycieli i pojechać z nimi na szkolenie. No i urządzić i wyposażyć lokal – wymienia pani Magda.

Pieniądze na start zdobyła z funduszu pożyczkowego, który rozdziela pieniądze unijne.
– To świetne rozwiązanie, bo ciężko z jakiegokolwiek innego źródła zdobyć pieniądze na star firmy – ocenia pani Magdalena.
Scenariusze zajęć i metodykę ich prowadzenia białostocki Bystrzak dostaje z centrali. To są przede wszystkim kursy dla dzieci w wieku od trzech do 12 lat, gdzie maluchy rozwijają swój intelekt.
– Podczas tych zajęć  dzieci poznają na przykład treści geograficzne, legendy polskie, wiedzę o świecie. Na każdych zajęciach robimy jakieś doświadczenia. Na przykład, jak przekłuć balon jak szaszłyk – żeby nie zeszło powietrze. Jak napompować balon bez dmuchania – mówi pani Magdalena.

W Bystrzaku można też urządzić urodziny.
– Wygląda to trochę jak gra tematyczna – z zadaniami do wykonania. Nagrodami są eksperymenty i sztuczki magiczne – uśmiecha się pani Magda.

Rady dla początkujących:
- Szukaj luk na rynku. Mimo że mnóstwo osób zakłada nowe firmy z najróżniejszych branż, można znaleźć jeszcze niszę do zapełnienia.
- Zbieraj pomysły. A te najlepsze staraj się wykorzystać. 
- Cały czas bądź aktywny. Działaj. Ale też bądź cierpliwy i wytrwały. Bo w firmie nie zawsze wszystko od razu układa się po twojej myśli.

Komu się udało w biznesie?
Im się udało – to cykl, w którym prezentujemy ciekawych ludzi, którzy zdecydowali się na własną działalność i osiągnęli sukces. Kontakt: tel. 85 748 96 59, e-mail: [email protected]

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lidia
Dokładnie....czy ktoś bez przygotowania powinien prowadzic takie firmy, w końcu pedagogiem zostaje sie po 5 latach a tu wystarczy tylko pomysł na biznes i zostawia sie dzieci pod opieką , kogoś kto zna sie na ekonomii a nie wychowaniu??? chyba cos w tym kraju jest nie tak, skoro kazdy może otworzyć co chce i nikt tego nie kontroluje.
byłam na tych zajeciach pokazowych i wydaje mi sie , ze było to dalekie od profesjonalizmu- kupa krzyków, troche dymu i za to 25 zł.:(
m
mama zuzi
niech kazdy zakład firmę , jaka chce, byle by znac sie na tym co sie robi....ekonomistka uczy dzieci, pedegog pracuje na kasie w Biedronce??!!Uwazam , że wychowanie, edukacja dzieci to za powazna sprawa, cy robic to bez przygotowania, pomysła na biznes to zamało.
pozdrawiam
f
filip
A czy pedagog powinien zajmować się firmą?!
Proszę przeczytać dokładnie tekst najlepiej ze zrozumieniem:-).
Ta pani wyraźnie napisała, że zajmuje się firmą a do dzieci zatrudia kadrę pedagogów.
pozdrawiam
 
r
rodzic
czy ekonomistka powinna po jakimś kursie zajmowac sie dziećmi?????? mam watpliwości!
r
rodzic
im sie udalo ! gratuluje ..............zabawne wpisy - jak to w polsce cos chce sie zrobicale zawsze jest jakies ALE...
o
ojciec który to widział
Byłem ze swoim dzieckiem na takim pokazowym spotkaniu w tym "Bystrzaku". Porażka to jedyne słowo które można powiedzieć.Piszecie o ludziach i o firmach które osiągneły sukces jednak ta Pani  i ta firma działa od kilku miesięcy i trudno tu mówić o sukcesie osiągnętym lecz o założeniu nowej firmy która dopiero zaczyna się rozwijać.Pani jest zupełnie nie przygotowana i nieodpowiednia do prowadzenia tego typu działalności nie jest to tylko moja opinia ale również opinia innych rodziców z takich spotkań pokazowych. Nie potrafi zainteresować i wytłumaczyć co dziecko będzie robiło i co dokłanie oferują, za to w swojej prezentacji częściej powtarzała "przepraszam że żyję" niż zawartość merytoryczna wystąpienia i pokazu.Nie zainteresowała mnie i nie zaufam zupełnie ludziom i tej Pani i tej instytucji zostawiając tam dziecko. To jest mój punkt widzenia a dziecko????Dziecko było zaskoczone że po 20 minutach musi opuścić już lokal ponieważ pokaz się skończył zobaczyło niewiele a może i nic po za bieganiem z kolegami już lepiej iść na "kulki" w znanych lokalach zabawowych.Po pytaniu 6 latka czy chce tam chodzić do Bystrzaka  popatrzyło jak na wariata że nie chce bo tam nic nie ma.Każdy niech się kieruje swoim rozumem ale nie wróże sukcesów tej instytucji.
 
M
Magda Pierścińska
Witam Pana, rzeczywiście, nie ma u nas „kulek”, nie jesteśmy lokalem zabawowym. Grupa rozrabiających, dobrze znających się dzieci, która jest nastawiona, że idzie wybiegać się, „na zabawki” i nie jest zupełnie zainteresowana zajęciami, może być później zawiedziona, że „nic u nas nie ma”. Dziękuję za krytykę, jest konstruktywna. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wesołych Świąt!
G
Gość
witam, ja również byłam z dzieckiem na spotkaniu organizacyjnym. Zapowiadało się całkiem atrakcyjnie, bo oferta wyglądała obiecująco, aczkolwiek była droga. Skończyło, jak skończyło.
Podczas spotkania nie dowiedzieliśmy się czego dzieci będą się uczyć, dowiedzieliśmy się za to, że to dopiero początki placówki, że pani jest ekonomistką, że zrobiła kurs pedag., że tenerzy byli na jednym kursie i teraz będą uczyć (czegoś) nasze dzieci.
Faktycznie, niektóre, podkreślam, niektóre, dzieci, które przyszły, znały się wcześniej, niemniej jednak dla profesjonalnego opiekuna-wychowawcy nie powinno to stanowić problemu organizacyjnego. A dzieci była może 6tka, więc w zestawieniu z grupą przedszkolną-ilość niewielka. Dzieci, które poszły na zajęcia pokazowe zostały zamknięte w oddzielnej sali (dla kogo była więc ta demonstracja?), do której nie zostali wpuszczeni rodzice. Nie wiadomo co się tam działo, no może wiadomo, bo z pomieszczenia rozlegał się tak wielki wrzask i rumor, że trudno wierzyć, że cokolwiek konstruktywnego było tam robione. Na moje pytanie do dziecka, co tam robiło, odpowiedziało: waliliśmy się poduszkami, co za 25 zł/godz. lekcyjną stanowi dość kosztowną rozrywkę.
Po 20 min dzieci wyszły z papierowymi różczkami, pani wysypała jakiś proszek i podpaliła, coś się zadymiło, nikt nie zrozumiał co zaszło i spotkanie się na tym zakończyło.
podkreśla Pani, że grupa dzieci, które się pojawiły nie była zainteresowana zajęciami, a moje pytanie brzmi: czy ktoś ich tymi zajęciami potrafił zainteresować? Druga sprawa, to rodzice, których podczas takiego spotkania warto zapoznać z materiałem, z metodami nauczania... zaciekawić.
minus: dodatko zapowiedzianym kosztem była odpłatność dodatkowa za materiały pomocnicze. Szanowni Państwo. Za taką kwotę warto zapewnić kartki i kredki w cenie zajęć. to zrobi na pewno lepsze wrażenie.
Podkreślam, oferta szkółki wygląda b. atrakcyjnie, realizacja - tak sobie, przynajmniej na zajęciach początkowych. Trochę lat praktyki, i podejrzewam, że następne pokolenia maluchów będą miały sympatyczne miejsce do spędzania czasu.
 
Dodaj ogłoszenie